tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Na linii ognia

FC Barcelona to marka światowa. Drużyna piłkarskich wirtuozów. Generator potężnych emocji. Podmiot uwielbienia miliardów fanów. Produkt marketingowy z najwyższej półki. Wszystko to razem stwarza poważne zagrożenie dla przyszłości klubu, który znalazł się na linii ognia między Katalonią a Madrytem.

Na linii ognia

FC Barcelona to marka światowa. Drużyna piłkarskich wirtuozów. Generator potężnych emocji. Podmiot uwielbienia miliardów fanów. Produkt marketingowy z najwyższej półki. Wszystko to razem stwarza poważne zagrożenie dla przyszłości klubu, który znalazł się na linii ognia między Katalonią a Madrytem.
Stadion FC Barcelona (fot. Getty)

Mecz Atletico – Barca bez kibiców gości. Decyzja polityczna?

Rząd uznał referendum za nielegalne, wysłał na ulice mundurowych, więc polała się krew. Ani władze klubu, ani piłkarze nie pozostali obojętni. Głosowali za niezależnością regionu, zapowiedzieli udział w strajku generalnym. Rzecz jasna nie wszyscy piłkarze brali udział w głosowaniu, bo w Barcy gra wielu obcokrajowców, ale nie ma to znaczenia, ponieważ jednoznaczny sygnał sprzeciwu wobec Madrytu wyszedł z klubu i pomknął przez świat. I właśnie to jest najbardziej niebezpieczne dla kondycji, a nawet dla samego istnienia FC Barcelony.

Luis Suarez (L), Gerard Pique (P) (fot. Getty) Od czasów generała Franco Katalończycy traktują ten klub jak symbol tożsamości narodowej. Toteż, gdy przyszedł czas próby, oczekują potwierdzenia hasła, które sami wymyślili dawno temu, że Barca to nie tylko klub sportowy. Lecz także sygnatariusz dążeń niepodległościowych. Trudno o lepszego partnera do transmisji tych idei na cały świat niż FC Barcelona, którą zna, obserwuje i podziwia cały świat. Trudno o lepszy moment niż to krwawe referendum z gwiazdorami futbolu w tle. Madryt doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Na takiego promotora separacji regionu raczej żaden rząd nie mógłby patrzeć bez obawy. Stąd tylko krok do uznania klubu za wroga jedności narodowej, zapalne ognisko rozłamu.

Ciąg dalszy zależy od ciągu dalszego. Albo strony się ułożą i problem przyschnie na jakiś czas. Albo okopią się na swoich pozycjach i będzie ostro, a wtedy wszystko może się zdarzyć. Stan wyjątkowy lub stan wojenny, specjalne dekrety o zawieszeniu czegoś czy posadzeniu kogoś. FC Barcelona nie tylko pozostanie na linii ognia, stanie się jednym z celów uderzenia, a ono może mieć różne formy. Od czasowego zawieszenia do zakazu działalności włącznie.

Gdyby czarne scenariusze nie były tak prawdopodobne jak są, nie szukano by wariantów ratunkowych na wypadek najgorszego. A robią to i władze klubu i władze europejskiej piłki. Tylko fanom wydaje się to niemożliwe lub wręcz absurdalne, jednak oni myślą w kategoriach sportu. Niestety Barca wpadła w sidła polityki i jeśli sprawy pójdą źle, to politycy przesądzą o jej dalszych losach.

Christo Stoiczkow, czyli dobry duch Barcelony

najnowsze opinie

Kacper Bartosiak 1996: niezapomniane wojny Bowe – Gołota

Maciej Iwański Iwański i Nowiński o występie Polek: to był turniej na "108"

Bartłomiej Rabij Dziś KMŚ. Wszyscy wszędzie chcą wygrać z Gremio

Dariusz Szpakowski W PSG nie po to wydawano tyle pieniędzy...