tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Wirus FIFA" znów zaatakował. Trenerzy i dyrektorzy klubów wściekli

Przerwa na mecze reprezentacji to coś, na co czeka wielu kibiców, ale na pewno nie szefowie i trenerzy klubów. Październikowe spotkania zebrały swoje żniwo. Wśród poszkodowanych jest m.in. Borussia Dortmund, która do końca roku straciła Łukasza Piszczka.
Łukasz Piszczek (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)

Sampaoli przewidział klęskę Chile. "Drużyną rządzą imprezowicze"

W niedzielę Polska awansowała do mistrzostw świata w Rosji, ale w beczce miodu znalazła się łyżka dziegciu, jaką była kontuzja Łukasza Piszczka. Prawy obrońca ucierpiał w jednym ze starć pod koniec pierwszej połowy i po przerwie nie wrócił już na boisko. Pierwsze diagnozy mówiły o miesięcznej przerwie, ale okazało się, że w tym roku nie pojawi się już na boisku.

– Jestem wściekły. Możemy się tylko przyglądać temu, co dzieje się podczas przerwy reprezentacyjnej, ale za wszystko płaci już klub – powiedział Michael Zorc, dyrektor Borussii Dortmund. Jego wypowiedź idealnie obrazuje podejście klubów do oddawania zawodników narodowym kadrom.

EL. MŚ: Ekwador – Argentyna (skrót) Wojaże nie służą

Na kontuzje składają się nie tylko same mecze, ale również dalekie podróże. Problemy mają kluby, opierające się na piłkarzach z Ameryki Południowej. Nawet jeśli szczęśliwie powrócą bez urazu to często potrzebują czasu na regenerację po męczącej wyprawie i zmianie strefy czasowej. Po spotkaniu wyjazdowym Brazylijczyków z Boliwią świat obiegło zdjęcie piłkarzy, w maskach tlenowych, regenerujących się po meczu na wysokości 3500 m n.p.m.

W wymagających warunkach o awans na mundial musieli rywalizować Argentyńczycy. Decydujący mecz rozegrali z Ekwadorem w położonym na wysokości 2800 m n.p.m. Quito. Pierwsze spotkania ligowe po takich wojażach bywają dla piłkarzy trudne, często też trenerzy nie decydują się na ich wystawianie.

Marouane Fellaini (L) i Panagiotis Tachtsidis (fot. Getty) Mourinho wściekły

Krajobraz po zgrupowaniach reprezentacji zarysuje się podczas prestiżowego starcia Liverpoolu z Manchesterem United, które rozegrane zostanie w sobotę. Po stronie The Reds kontuzji podczas gry w kadrze doznał Senegalczyk Sadio Mane. Chorwat Dejan Lovren rozegrał cały mecz z Ukrainą, ale doskwiera mu uraz pleców, przez który grał na lekach przeciwbólowych.

Kłopoty ma także Jose Mourinho. Występ na fatalnej murawie w Sarajewie z Bośnią i Hercegowiną boleśnie odczuł Marouane Fellaini, który prawdopodobnie w październiku już nie zagra ze względu na uraz kolana.

– Na tak złej nawierzchni grałem ostatnio, gdy miałem siedem lat – przyznał jego kolega z kadry Kevin De Bruyne. Niepewny występu jest inny Belg, Romelu Lukaku. Napastnik wszedł z ławki w ostatnim meczu eliminacji z Cyprem, strzelił gola na 4:0 i... znów zaczął narzekać na bolącą kostkę, przez którą nie zagrał z Bośnią i Hercegowiną. Mourinho nie krył złości na selekcjonera Roberto Martineza, który wpuścił na boisko zawodnika świeżo po kontuzji w spotkaniu, w którym wszystko było już rozstrzygnięte.

– To był dla nich bardzo ważny mecz. Musieli się zakwalifikować – ironicznie skwitował sytuację. Belgowie awans na mundial zapewnili sobie już we wrześniu. – Nie denerwują mnie kontuzje, ale okoliczności, w jakich odnosili je piłkarze – dodał.

"Wirus FIFA" dotknął również m.in. PSG (urazy Thiago Silvy, Angela Di Marii oraz Thomasa Meuniera), Arsenal (Shkodran Mustafi), Chelsea (N'Golo Kante) i Juventus (Andrea Barzagli).

Szymon Marciniak: nie wyobrażam sobie mundialu bez VAR-u

podobne informacje

Tenisistki narzekają na zbyt długi sezon. Mają wybór...

Raport z Ligi Mistrzów. Kogo zabraknie w ćwierćfinałach?

Na ratunek mózgom. Zakazać gry głową w futbolu?

LM: kolejne urazy w Juve przed meczem z Bayernem