tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Prezes Zagłębia Lubin: gdybym wiosną zwolnił Stokowca, kibice by mi przyklasnęli

Zagłębie Lubin trenowane przez Piotra Stokowca prezentuje się dobrze od początku sezonu, a wiosną było blisko zwolnienia trenera. W klubie uważają, że cierpliwość popłaca. – Gdybym rozwiązał umowę ze Stokowcem, prawie wszyscy by mi przyklasnęli. Presja zewnętrzna była ogromna, ale wierzyłem w niego – mówi prezes Zagłębia, Robert Sadowski.
Zagłębie Lubin może powalczyć o awans do europejskich pucharów (fot. PAP)

Świerczok zatrzymał Górnika Zabrze

W kwietniu Zagłębie wypadło poza pierwszą ósemkę. Kibice domagali się dymisji szkoleniowca, ale działacze wytrzymali ciśnienie. Pozwolili mu wyprowadzić drużynę z kryzysu. Efekt? Dziś Zagłębie jest na podium Lotto Ekstraklasy i ma tyle samo punktów, co lider Lech Poznań.

Przed derbami ze Śląskiem Wrocław Stokowiec był na dywaniku u prezesa. Sadowski nie zamierzał jednak go zwalniać. Zaprosił do gabinetu, by ustalić plan naprawczy.

– Wiedzieliśmy już w grudniu, że może dojść do takiej sytuacji. Czasami dwóch lub trzech zawodników dopada kryzys. To odbija się na wynikach. Rozmawiałem ze Stokowcem, który potwierdził znane mi zagrożenia. Nie mogłem zwolnić kogoś, kogo pracę szanowałem. Jego zaangażowanie ani przez moment nie spadło. Był w klubie niemal codziennie od rana do wieczora. Musimy pamiętać, że mówimy o sporcie, gdzie czynnik incydentalny ma duży wpływ na wynik. Często przegrywaliśmy jednym golem – wyjaśnia Sadowski.

Wtedy podjęto decyzję o zwolnieniu Mariusza Szymkiewicza, trenera zajmującego się przygotowaniem motorycznym. Zarząd nie był zadowolony z efektów jego pracy, a także relacji między nim a zawodnikami.

Wiosną kibice domagali się zwolnienia Piota Stokowca (fot. PAP)

Trener idealny?

Stokowiec pasuje do Zagłębia nie tylko kolorem włosów. Obejmował zespół pod koniec sezonu 2013/14, by powalczyć o utrzymanie w Ekstraklasie, a po ewentualnym spadku – o powrót do elity. Szkoleniowiec zrealizował drugą część misji. Przesłaniem nowej drużyny miało być wprowadzenie młodych piłkarzy.

Rok po awansie lubinianie zajęli trzecie miejsce. Kolejne 12 miesięcy wyglądało już znacznie gorzej. Pod koniec okienka transferowego odszedł Maciej Dąbrowski. Pół roku później poważnej kontuzji doznał drugi ze stoperów, Jarosław Jach. Urazy nie pozwalały dojść do pełni formy także Filipowi Starzyńskiemu (dziś znów ma kłopoty ze zdrowiem). To wszystko miało odbicie w wynikach.

– Zwolnienie Stokowca w takim momencie byłoby zbyt pochopnym krokiem. Po pierwsze: chodzi o charakterystykę. Mamy model szkoleniowca, który byłby idealny dla filozofii klubu. Piotr pasuje do niego niemal idealnie. Ma jeszcze trochę do poprawy relacjach interpersonalnych, ale jest dobrym fachowcem. Wiosną nie widziałem na rynku kandydata lepiej pasującego do naszej koncepcji. Pozbyłbym się dobrego pracownika i stworzył sobie nowy problem: znalezienie następcy – mówi Sadowski.

– Kolejna sprawa to nasze zaplecze. Rezerwy i akademia są tutaj bardzo ważne. Stokowiec zna tych piłkarzy, ponieważ od kilku lat regularnie ogląda ich mecze, treningi i zaprasza na zajęcia z pierwszym zespołem. Zwalniając takiego, zwolnilibyśmy świetnie zorientowanego trenera. Potrzeba co najmniej roku, by mieć chociaż średnią wiedzę. Jeżeli chcesz stawiać na młodzież, to musisz mieć kogoś wiedzącego wszystko o tej młodzieży – dodaje Sadowski.

Oczywiście w Lubinie zdawali sobie sprawę, że zwolnienie Stokowca niesie za sobą kolejne koszty. Kontrakt trenera wygasał w czerwcu 2018. Konieczne byłoby wypłacenie odszkodowania.

Prezes Zagłębia Lubin, Robert Sadowski (fot. PAP)

Rozbudzone apetyty

Prezes Zagłębia broni się przed jasnym określeniem celów w trwającym sezonie. – Na razie walczymy o każdy punkt – uciął.

W Lubinie wierzą w awans do europejskich pucharów. Chcą na tę ewentualność przygotować się już w zimą. Zerwane więzadła krzyżowe Daniela Dziwniela spowodowały, że zaczęto zastanawiać się nad sprowadzeniem kolejnego lewego obrońcy. Możliwy jest również transfer na przeciwległą stronę obrony. Zamierzają dokonać zimą jedynie drobnych korekt. Ograniczą się do dwóch, trzech nowych nazwisk. Część młodych zostanie też wypożyczona do klubów I ligi oraz Ekstraklasy.

Jest też drugi scenariusz. Zakłada sprzedaż kilku zawodników. Latem bliski odejścia był Jarosław Jach. Niewykluczone, że po świętach Bożego Narodzenia temat wróci. Zagłębie – tak jak pozostałe drużyny z Ekstraklasy – nie będzie w stanie obronić się przed ofertami zagranicznych klubów.

– Ostatnio wydaliśmy na transfery mniej niż 200 tysięcy euro, ale udało się wzmocnić zespół. Teraz nie chcemy robić ruchów kadrowych. Marzy nam się gra w pucharach. Jeżeli nie dokonamy zbyt wielu zmian, trener będzie miał szansę zgrać piłkarzy i powalczyć o coś na arenie międzynarodowej. Po rewolucji w składzie byłoby mu znacznie trudniej. Chcemy ściągnąć kogoś, kto mógłby natychmiast stać się numerem dwa na danej pozycji i walczyć o to, by być pierwszym wyborem – podsumował Sadowski.

Czy Zagłębie Lubin awansuje do europejskich pucharów?
Czy Zagłębie Lubin awansuje do europejskich pucharów?
  • 75.7%TAK
  • 24.3%NIE

najpopularniejsze

Ojciec Emiliano Sali: mam nadzieję, że znajdą go jak najszybciej

Short track, PŚ w Dreźnie. Natalia Maliszewska trzecia w finale na 500 metrów

"Niesprzedana jedenastka": Lech Poznań (odc. 7)

Magazyn piłkarski "4-4-2" (04.02.2019) – Wilkowicz, Żelazny, Engel

"Złowione w sieci". Wielka walka Polaka i powrót Mostowiaka