tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Dziennikarz "New York Timesa": tenis Radwańskiej jest wyjątkowy

– Żadna czołowa tenisistka nie może być zadowolona z tego sezonu. W 2012 roku Agnieszka Radwańska skończyła sezon na czwartym miejscu mając ponad 7000 punktów. Teraz z taką liczbą byłaby liderką i to z wielką przewagą – tłumaczy Ben Rothenberg. Z cenionym dziennikarzem "New York Timesa" porozmawialiśmy o rywalizacji w kobiecym tenisie w ostatnich miesiącach.
Agnieszka Radwańska (Fot. Getty)

Maciej Łuczak, SPORT.TVP.PL: – Niektóre wydarzenia w cyklu WTA z ostatnich miesięcy trudno racjonalnie wytłumaczyć. Zgodzisz się, że to był najbardziej szalony sezon od wielu lat?
Ben Rothenberg, dziennikarz "New York Timesa": –Zdecydowanie. O żadnej z zawodniczek, które są w czołówce nie można powiedzieć, że miała świetny sezon. Każda zanotowała wzloty i upadki. Simona Halep, która zakończyła sezon jako liderka rankingu, wygrała tylko jeden turniej! Nie zwyciężyła w żadnym Wielkim Szlemie, poniosła za to kilka zadziwiających porażek. Podobnie Garbine Muguruza. Zdarzały jej się mecze, które po prostu nie przystroją drugiej zawodniczce świata. Caroline Wozniacki, która triumfowała w WTA Finals i jest trzecia w rankingu miała ogromne problemy w Wielkim Szlemie. Można by jeszcze tak długo wymieniać…

Radwańska o karierze: nie wytrzymam tyle, co siostry Williams – To prawda, faworytki bardzo często zawodziły. W sumie pojęcie "faworytka" praktycznie przestało istnieć. A kto w tym roku zaskoczył Cię najbardziej na plus?
– Jelena Ostapenko. Chyba nikt nie przewidywał, że jest w stanie wygrać French Open. Nawet kiedy była już w półfinale jej końcowe zwycięstwo wydawało się kosmicznym scenariuszem. Co więcej, później utrzymała formę – w Wimbledonie doszła do ćwierćfinału. Byłem oczarowany tą zawodniczką. Ogólnie jednak – tak jak wcześniej powiedziałem – żadna czołowa tenisistka nie może być zadowolona z tego sezonu. W 2012 roku Agnieszka Radwańska skończyła sezon na czwartym miejscu mając ponad 7000 punktów. Teraz z taką liczbą byłaby liderką i to z wielką przewagą. To mówi samo za siebie.

– Ostapenko podczas French Open zachwyciła nas wszystkich. Jaką widzisz przed nią przyszłość?
– Ona cały czas się rozwija. To widać z każdym turniejem. W Singapurze grała mądrzej, sprytniej, mniej było niepotrzebnego ryzyka – widać, że sporo nad tym pracuje. Coraz lepsza jest też w defensywie. Ona przez lata może być w top 10.

– Było o pozytywach, czas na negatywy. Największe rozczarowanie 2017 roku to...?
– Tu na pewno byłoby więcej kandydatek. Wskazałbym jednak przede wszystkim na Angelique Kerber. Przecież 2016 rok należał do niej. Natomiast w tym sezonie najlepszy występ zaliczyła chyba w Tokio, gdzie doszła do półfinału. To dla tenisistki, która przez wiele miesięcy była liderką rankingu musi być wielki zawód. Przegrała mnóstwo meczów z zawodniczkami z pierwszej dwudziestki! Przez chwilę myślałem, że może podczas Wimbledonu coś w jej grze zaskoczy, ale po naprawdę dobrym meczu przegrała z Muguruzą.

– Myślisz, że Niemka ma jeszcze szanse wrócić do czołówki, czy była hitem jednego sezonu?
– Mam nadzieję, ze wróci. Na pewno będzie pod mniejszą presją, co powinno pomóc. Połowę tego sezonu musiała słuchać, że nie zasługuje na bycie liderką rankingu, że nie gra jak najlepsza tenisistka świata itd. To na pewno nie było łatwe. Mało kto zwracał za to uwagę na to, że pozostałe zawodniczki nie potrafią zdetronizować kogoś, kto zalicza tak słabe rezultaty. W najbliższych miesiącach będzie mogła się schować za plecami innych.

Historia Wozniacki. Od dziecięcych marzeń po triumf w WTA Finals – Mieliśmy – co sam przyznałeś – szalony sezon. Jak wpłynął na atrakcyjność kobiecego tenisa?
– Dostrzegam zarówno korzyści, jak i wady. Z jednej strony sprawia, że turnieje są bardziej ekscytujące. Kto by się spodziewał zwycięstwa Ostapenko w Paryżu czy Sloane Stephens w Nowym Jorku? Z drugiej strony taka nieregularność i brak przewidywalności męczy. W pewnym momencie nadchodzi pytanie: o co w tym wszystkim chodzi?! Czy tym sportem rządzą jakiekolwiek racjonalne reguły? Każdą teorię zbudowaną jednego tygodnia w kolejnym można było obalić. W tym szaleństwie zaczęło być sporo przesady.

– Wspomniałeś o US Open. To druga sensacja tegorocznego Wielkiego Szlema. Który końcowy triumf zszokował Cię bardziej – Ostapenko czy Stephens?
– Zdecydowanie Ostapenko. Ona wcześniej nic nie wygrała. W Wielkim Szlemie ani razu nie doszła do dalszej fazy. Natomiast Stephens była w półfinale Australian Open, zagrała bardzo dobre turnieje przed US Open. Oczywiście w Nowym Jorku pokazała swój najlepszy tenis w karierze, ale to dziewczyna z ogromnym potencjałem, który po prostu wcześniej zahamowały kontuzje. To była niespodzianka, ale mieszcząca się w granicach rozumu.

TOP 5: najlepsze akcje Radwańskiej w 2017 roku – Nie mogę nie zapytać o Agnieszkę Radwańską. Jesteś zdziwiony tym, co stało się z Polką w tym sezonie?
– Spodziewałem się, że może mieć słabszy rok, ale na pewno nie myślałem, że będzie aż źle. Natomiast oceniając jej sezon warto pamiętać o problemach fizycznych. Mam wrażenie, że trochę za bardzo spieszyła się z powrotem. To zawodniczka, która osiągnęła tak wiele, że nic by się nie stało, gdyby zrobiła sobie 2-3 miesiące przerwy. Ona natomiast występowała nawet gdy wyraźnie było widać, że nie jest gotowa na 100 procent. Podczas French Open zapytałem ją, dlaczego tu w ogóle przyjechała, bo przecież wiadomo, że nie przepada za tym turniejem, a w dodatku miała wtedy problemy zdrowotne. Odpowiedziała, że nie chciała przerywać swojej świetnej serii wielkoszlemowych turniejów rozegranych z rzędu. Trochę byłem zdziwiony, że taka tenisistka myśli w ten sposób.

– Kolejny rok zacznie z bardzo niskiego miejsca. Myślisz, że wróci jeszcze tam, gdzie była przez ostatnie lata?
– Pod koniec sezonu coś się w jej grze poprawiło. Według mnie potrzebuje czasu. Podobnie jak w przypadku Kerber w przyszłym roku nie będzie już faworytką, zyska trochę spokoju, będzie mogła się przygotowywać nieco w cieniu. Mam nadzieję, że wróci do czołówki, bo jej tenis jest wyjątkowy i ogląda się go z wielką przyjemnością.

– Wydarzeniem był też powrót Marii Szarapowej. To, co Rosjanka pokazała na korcie spełniło Twoje oczekiwania?
– Trudno ocenić. Szarapowa miała bardzo duże kłopoty ze zdrowiem. Gdy wydawało się, że zaczyna łapać rytm wypadła na kilka tygodni. Jestem przekonany, że jest w stanie wrócić nawet do czołowej dziesiątki, ale wszystko zależy od tego na ile ustabilizuje przygotowanie fizyczne. Na razie miała problemy z rozegraniem kilku turniejów z rzędu.

– Czego spodziewasz się w przyszłym sezonie?
– Myślę, że w czołówce będzie mniejsza rotacja. Mam wrażenie, że jest kilka tenisistek, które są w stanie ustabilizować formę i zacząć dominować. Oczywiście nie na skalę choćby Novaka Djokovicia z poprzednich lat, ale np. Karolina Pliskova wydaje mi się dobrą kandydatką do tego, by na dobre rządzić damskim tenisem. Być może Muguruza przestanie tak często przegrywać w dziwnych okolicznościach... Zobaczymy w jakiej dyspozycji fizycznej wróci Serena Williams. Nudy na pewno nie będzie. O tym jestem przekonany. 

najpopularniejsze

Dorota Banaszczyk, mistrzyni świata w karate olimpijskim: kombinowałam, żeby zdobyć pieniądze na przygotowania [WYWIAD]

Królowa królowej sportu – Irena Szewińska

"W biegu za życiem" – film o Bohdanie Tomaszewskim

"Nie zmarnowałem życia". Wspomnienia Stanisława Szozdy

Kazimierz Deyna – historia legendy