tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Młody Urugwaj. Nadciąga wysoka fala...

Futbol reprezentacyjny znów ma się dobrze, a w najbliższych latach powinien mieć się jeszcze lepiej. Z roczników 1995-1999 mają nieprawdopodobny wprost wysyp talentów. Tak ciekawej fali nie było od grupy z Cavanim, Caceresem, Suarezem, Godinem i Muslerą z lat 1986-1988.

Młody Urugwaj. Nadciąga wysoka fala...

Futbol reprezentacyjny znów ma się dobrze, a w najbliższych latach powinien mieć się jeszcze lepiej. Z roczników 1995-1999 mają nieprawdopodobny wprost wysyp talentów. Tak ciekawej fali nie było od grupy z Cavanim, Caceresem, Suarezem, Godinem i Muslerą z lat 1986-1988.
(fot. Getty)

URUGWAJSKA PERŁA JUVE. "BĘDZIE NOWYM POGBĄ"

Jak zwykle wywód trzeba zacząć od przypomnienia, że kraj dwukrotnych mistrzów świata liczy zaledwie 3,3 miliona obywateli. Trochę więcej niż Warszawa i okolice, nawet nie połowa tego co Paryż lub Londyn. A jednak to tu ciągle rodzą się kapitalni zawodnicy.

Mało kto już pamięta bohaterów pierwszego mundialu z 1930 i mistrzostw świata z 1950, ale Enzo Francescoli, Ruben Sosa, potem Alvaro Recoba, Daniel Fonseca, dalej Diego Lugano i Diego Forlan dali się poznać w świecie. Dziś niewielki Urugwaj ma kilka globalnych postaci z Edinsonem Cavanim i Luisem Suarezem na czele. Obaj zbliżają się jednak do wieku, w którym emerytura wydaje się nieunikniona. Płacz i zgrzytanie zębów? Nic z tych rzeczy! Idzie nowe!

Fabian Coito (fot. Getty) Fabian Coito w odwodzie

Oscar Washington Tabarez prowadzi pierwszą reprezentację od ponad 11 lat. Fabian Coito jest selekcjonerem tak samo długo. Ich współpraca określana jest jako wzorcowa, bo Coito to wdzięczny uczeń "Mestre". A gdyby przyjrzeć się obecnej reprezentacji kraju, to połowa zawodników "dorosłej" drużyny wyszła spod ręki współpracownika i jego drużyn młodzieżowych.

Kiedy w 2014 Urugwaj przegrał mundial w Brazylii, wielu krytyków narzekało, że może być kłopot ze zmianą pokoleniową. Forlan i Lugano kończyli przygodę z kadrą, a gros "żołnierzy" i wyrobników było już około trzydziestki. Przegrana w słabym stylu Copa America 2015 spowodowała dawno nie słyszaną krytykę Oscara Tabareza. Wprawdzie Urugwaj zagrał bez zawieszonego Suareza, a wyleciał z turnieju po skandalicznym meczu z Chile (niesławne dedazo Franco Jary, którym sprowokował Cavaniego), ale ogólne wrażenie było kiepskie.

Na dodatek selekcjonerowi "wykruszyli się" boczni obrońcy i pomocnicy. Jorge Fucile i Cristian Rodriguez wyeliminowani przez kontuzje przestali grać w piłkę, a często zmagający się z urazami i problemami pozaboiskowymi Martin Caceres był również cieniem gracza, na którego kiedyś parol zagięli działacze Barcelony i Juventusu. Copa America Centenario w USA potwierdziła tylko, że "Charruas" idą w przepaść, a selekcjoner z uporem godnym lepszej sprawy ciągle sięga po tych samych weteranów.

Matias Vecino (fot. Getty) Ale co by nie napisać o Tabarezie, uczyć się potrafi na własnych błędach. Skoro Urugwaj bez Suareza nie gra, to nie można dalej się oszukiwać z "samotnym" Cavanim. Trzeba zmienić sposób gry i wykonawców. W 2016 roku pojawił się w wyjściowym składzie 25-letni wówczas piłkarz Fiorentiny, Matias Vecino. Pojawienie się tego świetnego technicznie, kreatywnego pomocnika otworzyło zaklęte rewiry. Okazało się bowiem, że można grać krótkimi podaniami, kombinacyjnie i z pomysłem.

Zaraz za nim pojawił się ponownie (kiedyś dostał kilka szans, ale za każdym razem miał kontuzję) Giorgian de Arrascaeta z rocznika 1994. Wreszcie konkurent dla "wiecznie niespełnionego talentu", czyli Nicolasa Lodeiro.

Talentami sypnęło w 2017 roku. Sukcesy drużyn młodzieżowych w turniejach 2015 i 2017 roku przemówiły do wyobraźni selekcjonera. Marcelo Lemos, Nahitan Nandez, Gaston Pereiro wyfrunęli za granice kraju i w nowych klubach radzą sobie świetnie. Ci są z rocznika 1995.

Ale Fabian Coito znalazł na ich miejsce chłopaków z roczników 1997 i 1998, więc Tabarez widząc jak Federico Valverde i Rodrigo Betancur radzą sobie w Hiszpanii i Włoszech zaczął ich powoływać do reprezentacji. Dziś druga linia Urugwaju zdaje się być najbardziej perspektywiczną grupą zawodników w reprezentacji, a może nawet w Ameryce Południowej.

Mundial 2014 i Copa America 2015 były problematyczne ze względu na Suareza? Nie, przekonuje Oscar Washington Tabarez, były nieudane ze względu na statycznych, zupełnie niekreatywnych pomocników. "Mestre" wpuścił więc młode wilki, znakomicie wyszkolone technicznie, lubiące "pobawić się piłką" i nagle Urugwaj ogląda się z przyjemnością i to niezależnie od tego, czy grają Suarez i Cavani!

Diego Rolan (L) (fot. Getty) Ciąg na bramkę

Oczywiście, że wiemy kto w tej drużynie gra pierwsze i drugie skrzypce. Niestety, Suarez wypada coraz częściej z drużyny ze względu na kartki i kontuzje, a testowani od lat zmiennicy – Christian Stuani i Abel Hernandez – są przeciętniakami.

W pewnym momencie wydawało się, że Diego Rolan (rocznik 1993) może być ciekawą alternatywą, lecz i on gra bardzo nierówno. O Nico Lopezie już zapomniano, o innych zawodnikach w "sile wieku" nie ma nawet co wspominać. I znów wystrzelili chłopcy Fabiana Coito i znów jest nadzieja!

W lidze hiszpańskiej strzela na zawołanie 21-letni debiutant, Maxi Gomez z Celty Vigo. Silny, postawny, jako żywo przypomina młodego Suareza. Oczywiście już dostaje powołania od Tabareza i wygląda na to, że mają wreszcie "pierwszego zmiennika" dla wspaniałej pary napastników. Przed mundialem Tabarez pewnie nie przetestuje innych młodzieńców, których kariery także nabierają rumieńców.

Atletico Madryt już przed rokiem zaklepało sobie prawa do 18-letniego Nicolasa Schiapacassego, szalejącego w urugwajskiej piłce młodzieżowej. Bryluje podobnie jak Maxi Gomez, chłopak duży i postawny, do tego kapitalnie wyszkolony technicznie. W belgijskim Royal Antwerp gra już jego rówieśnik Joaquin Ardaiz, też wysoki napastnik (187 cm).

A jest jeszcze przecież 17-letni Gustavo Viera, który zdążył zadebiutować u Jurgena Kloppa w Liverpoolu. Na debiut w kadrze czeka jeszcze bardzo intrygujący 20-latek, Nicolas De la Cruz z River Plate Buenos Aires. Ten niezwykle kreatywny chłopak jest bratem wieloletniego reprezentanta kraju, Carlosa Sancheza, przez wiele lat grającego w tym argentyńskim gigancie.

De la Cruz, tak jak Valverde i Pereiro, świetnie gra piłką, ma mnóstwo pomysłów rozegrania i widzi na boisku tyle, co rasowy enganche z czasów Riquelme, Aimara i Gallardo. Wejście tej trójki do grona reprezentantów kraju podważy wieloletnią koalicję "drwali" takich jak Alvaro Gonzalez, Arevalo Rios, Walter Gargano.

De la Cruz jest zawodnikiem o charakterystyce zbliżonej do Lodeiro, co przy tym jak w Brazylii rozwija się kariera de Arrascaety, niechybnie oznacza koniec "pompowania" byłego gracza Ajaksu. A wszystko to wtedy, kiedy zbierający przez parę lat najlepsze recenzje za grę w młodzieżówce 20-letni napastnik Rodrigo Amaral znalazł się na życiowym zakręcie po konflikcie z menedżerem (to słynny piłkarz i awanturnik Daniel Fonseca, eksmenedżer Cavaniego) i poprzednim klubem, Nacionalem Montevideo. Jeśli jeszcze i Amaral wróci na właściwy kurs, to strzeżmy się młodego Urugwaju pod komendą ciągle tego samego, starego i sprawdzonego w boju Oscara Tabareza. Idzie młode i jeszcze lepsze!

Bartłomiej Rabij

najnowsze opinie

Kacper Bartosiak 1996: niezapomniane wojny Bowe – Gołota

Maciej Iwański Iwański i Nowiński o występie Polek: to był turniej na "108"

Bartłomiej Rabij Dziś KMŚ. Wszyscy wszędzie chcą wygrać z Gremio

Dariusz Szpakowski W PSG nie po to wydawano tyle pieniędzy...