tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Dziesiątka Celtics. Wysoka wygrana Golden State

Koszykarze Boston Celtics w środę pokonali u siebie Los Angeles Lakers 107:96, odnosząc 10. zwycięstwo z rzędu w lidze NBA. Obrońcy tytułu Golden State Warriors, bez Kevina Duranta w składzie, wygrali zaś we własnej hali z Minnesota Timberwolves 125:101.
Boston Celtics (fot. Getty Images)

NBA: nowe koszulki nie wytrzymują trudów meczów

Znaczącą rolę w ekipie z Bostonu odegrał Aron Baynes, który rzucił 21 punktów. Australijczyk wyrównał swój rekord kariery. To jego trzeci występ w NBA, w którym zdobył co najmniej 20 pkt, a zagrał w 307 spotkaniach.

W zespole mamy kilku świetnych zawodników, którzy tworzą innym okazje do rzutów. Ja po prostu znalazłem się w odpowiednim miejscu. Starałem się tylko dobrze grać i trafić tak wiele prób, jak tylko byłem w stanie – podsumował prawie 31-letni gracz. Tego wieczora dołożył jeszcze osiem zbiórek i trzy asysty.

Lonzo Ball (fot. Getty Images) Celtics musieli sobie radzić w środę bez Ala Horforda, który doznał wcześniej wstrząśnienia mózgu. W drugiej kwarcie zaś kostkę uszkodził Jayson Tatum i musiał udać się do szatni. Gospodarze wówczas zaczęli sobie gorzej radzić w defensywie, z czego skorzystali rywale, zmniejszając stratę z 20 punktów do dwóch na niespełna sześć minut przed końcem trzeciej części meczu. Później jednak ekipa z Bostonu znów odskoczyła. Jej bilans w tym sezonie to 10 zwycięstw i dwie porażki, co daje jej prowadzenie w Konferencji Wschodniej.

Zdobywca 19 punktów dla Celtics Kyrie Irving w trakcie spotkania miał wizyty fizjoterapeutów, którzy zajmowali się jego nogą.

"Jeziorowcy", których skład opiera się na młodych zawodnikach, grali chaotycznie. Efektem było wiele niecelnych rzutów i strat. Po 18 pkt dla gości zdobyli Brandon Ingram i Jordan Clarkson. Julius Randle dołożył 16 i 12 zbiórek. Wygwizdany przez bostońskich kibiców Lonzo Ball zakończył pojedynek z dziewięcioma punktami i sześcioma asystami.

Jimmy Butler (L) i Klay Thompson (fot. Getty Images) O wyraźnym zwycięstwie Warriors przesądziła przede wszystkim trzecia kwarta, którą gospodarze wygrali 44:26, co w dużym stopniu było zasługą Stephena Curry'ego i Klaya Thompsona. W całym meczu zdobyli - odpowiednio - 22 i 28 pkt. Obrońcy tytułu zanotowali piąte zwycięstwo z rzędu i na tej samej cyfrze zatrzymali w środę licznik rywali. W zespole Timberwolves 17 pkt trafił Anthony Wiggins, a o jeden mniej miał Karl-Anthony Towns, który dołożył do tego 12 zbiórek.

Dobrą dyspozycję potwierdzili ponownie zawodnicy Detroit Pistons. Pokonali we własnej hali Indiana Pacers 114:97 i wygrali szósty w ostatnich siedmiu meczów. W ich szeregach błyszczał zwłaszcza Andre Drummond, który rzucił 14 pkt i miał aż 21 zbiórek.

podobne informacje

Dzięsiąty triumf Wizards i dziesięć punktów Gortata

NBA: mistrzowie odrobili 24-punktową stratę i wygrali

Heat pokonali Wizards. Double-double Gortata

NBA: hit dla Celtics. A Warriors prowadzili już 17 punktami...