tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Zakon samobójców?

Jesień to sezon maratonów. Maratony to pasja mas, misja mediów, mizianka masochistów, jak twierdzą złośliwe grubasy, którym nic nie chce się chcieć oprócz piwska i klepania swojego brzuszyska. – Tak mi się rymnęło, niech będzie…

Zakon samobójców?

Jesień to sezon maratonów. Maratony to pasja mas, misja mediów, mizianka masochistów, jak twierdzą złośliwe grubasy, którym nic nie chce się chcieć oprócz piwska i klepania swojego brzuszyska. – Tak mi się rymnęło, niech będzie…
Poznań Maraton (fot. PAP)

W wielkich maratonach biegają dziesiątki tysięcy. Dziesiątki tysięcy nie biega, gdyż nie dostaje numerów startowych z powodu poprzednich dziesiątek tysięcy, które wyczerpały pulę. Krótko mówiąc – liczba chcących góruje nad liczba mogących, a wszystko są to amatorzy. O garstce zawodowców nie warto wspominać, bo oni bawią się sami ze sobą i to na innej orbicie.

Jednak wielkość ma znacznie. Tłumy biegaczy robią wrażenie, ostatnio zwłaszcza na zespołach reanimacji. Biegacze mdleją, padają, niestety także umierają. W Polsce mamy śmiertelnych przypadków zbyt dużo. Zresztą jeden zgon na trasie maratonu jest już wystarczającym powodem, żeby o tym mówić i pisać, bo ludzie biegają po zdrowie a nie po śmierć. Taki jest plan generalny. Chyba nikt go nie podmienił, prawda?

Fot. PAP Też tak myślałem, dopóki nie wpadł mi w oko tekścik, chyba fragment wywiadu, jakiegoś maratończyka amatora, który mnie oraz każdemu, kto go przeczytał wyjaśnił, że nie ma piękniejszej śmierci od śmierci w maratonie. Że każdy kto tak umiera, czuje się szczęśliwy. Bo umiera za swoją pasję, umiera w walce. A najważniejsze, że umiera pełen werwy i chęci do życia. No to Leon, mamy problem…

Takie pitolenie nie ma związku z zagadnieniem, to po pierwsze. Bieganie maratonów to tylko bieganie. Można szybciej, można wolniej, jak kto potrafi. Jednych bawi towarzystwo, innych rajcuje rywalizacja. Ogólnie jest to sportowa zabawa w otwartej przestrzeni, nic ponadto. Można to sobie ubarwiać patetyczną narracją o heroicznych próbach charakteru, zdobywaniu osobistych Himalajów i takie tam różne, bo to nie boli. Ale nie można z tego robić kościoła.

Maratony to nie zakon szczęśliwych samobójców, których celem jest szczęśliwa śmierć. Maratony nie są sposobem na życie ani sposobem na umieranie. Przeciwnie, one mają to pierwsze ubarwiać a to drugie oddalać. Maratończyk nie walczy na barykadach, nie oblatuje samolotów, nie tworzy wiekopomnych dzieł, nie robi nic ważnego. Robi sobie przyjemność bieganiem i tyle.

Wrocław Maraton (fot. PAP) Ludzie mają różne pasje. Ktoś zbiera znaczki. Ktoś biega maratony. Nie jest to martyrologia, tylko hobby. Nasz amator temu hobby nadaje znacznie, którego ono nie ma. Nadaje mu powagę, której nie ma. Nadaje mu charakter nowej wiary, która łączy tylko wtajemniczonych, za którą wyznawcy gotowi są umierać. Takie pitolenie to język sekty, to po drugie.

Obawiam się, że nasz amator nie jest w tym osamotniony. Moda na bieganie przechodzi dziwną transformację. Od biegam, bo lubię do biegam, bo muszę. Dziś trzeba biegać, żeby być trendy. Biegają celebryci, biegają chłopcy z korporacji. Niektórzy solidnie trenują, przechodzą solidne badania lekarskie. Większość pozoruje jedno oraz drugie, albo nie zwraca sobie tym…No…. Śmiertelne skutki nie biorą się z powietrza.

Biegać warto i należy, byle z głową oraz z dystansem do siebie, a zwłaszcza do tego zajęcia, które dla każdego amatora jest i nie może być niczym więcej jak hobby.

najnowsze opinie

Kacper Bartosiak 1996: niezapomniane wojny Bowe – Gołota

Maciej Iwański Iwański i Nowiński o występie Polek: to był turniej na "108"

Bartłomiej Rabij Dziś KMŚ. Wszyscy wszędzie chcą wygrać z Gremio

Dariusz Szpakowski W PSG nie po to wydawano tyle pieniędzy...