tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Zmierzch potęg? W Holandii i Włoszech idzie nowe

Holandia i Włochy to najwięksi nieobecni przyszłorocznych mistrzostw świata. Czy kryzys, w który popadły te dwie zasłużone nacje, może potrwać dłużej? I jak mogą wyglądać ich reprezentacje podczas Euro 2020 już bez Gianluigiego Buffona, Giorgio Chielliniego czy Arjena Robbena?
Od lewej: Arjen Robben, Gianluigi Buffon i Giampiero Ventura (fot. Getty)

Losowanie grup MŚ 2018 już 1 grudnia. Zobacz podział na koszyki

Holandia – wicemistrz świata a.d. 2010 i brązowy medalista mundialu 2014, ale przede wszystkim kraj, który odegrał ogromną rolę w rozwoju światowego futbolu – nie pojedzie na drugą dużą imprezę z rzędu. W eliminacjach Euro 2016 zajęli dopiero czwarte miejsce – za Czechami, Islandią i Turcją. Teraz okazali się słabsi od Francji i Szwecji. Matematycznie mieli jeszcze szanse na awans w ostatniej kolejce, ale musieliby pokonać Szwedów nie 2:0, tylko... 7:0. Wszystko przez to, że kolejkę wcześniej Szwedzi rozbili Luksemburg 8:0.

"To był totalnie szalony rezultat" – czytamy na blogu FootballOranje.com. Jego autor uważa, że o braku awansu Oranje zadecydował w dużej mierze splot niefortunnych zdarzeń. "Łatwo krytykować niektóre występy Holendrów, ale trzeba też zauważyć, że szczęście nie było po ich stronnie. W 1. kolejce w wyjazdowym meczu ze Szwecją gol Basa Dosta został niesłusznie nieuznany. Gdyby sędzia nie dostrzegł tam faulu, Holandia byłaby w barażach. W 9 sytuacjach na 10 Maarten Stekelenburg obroniłby strzał Paula Pogby, który zdecydował o porażce z Francją. To samo można powiedzieć o fatalnym błędzie Hugo Llorisa, który dał zwycięstwo Szwecji w meczu z Francją. Kpiną jest też fakt, że przy równej liczbie punktów w eliminacjach o awansie nadal decyduje różnica bramek".

Dick Advocaat (fot. Getty) Chcą być jak Islandia

Ale przecież nie można wszystkiego zrzucać na pecha. Tym bardziej, że Pomarańczowych ominęło już na Euro 2016. To pokazuje, że ich porażki nie biorą się z przypadku. "Kryzys reprezentacji Oranje jest ściśle związany z bałaganem w związku i błędnymi wyborami szkoleniowców po rezygnacji Louisa van Gaala. Zarówno Guus Hiddink, jak i Danny Blind nie mieli planu na ten zespół" – pisze Mariusz Moński w swoim obszernym tekście na stronie Eredivisie.com.pl. Dick Advocaat, który przejął kadrę po Blindzie, zrobił co mógł – Holandia wygrała sześć z siedmiu meczów pod jego wodzą. Ale na uratowanie awansu było już za późno.

Kontrakt 70-letniego szkoleniowca z holenderską federacją (KNVB) wygasł po listopadowych meczach towarzyskich (1:0 ze Szkocją i 3:0 z Rumunią). "Odchodzę, bo wierzę, że nadszedł czas dla nowego pokolenia. Niech młodsi ode mnie pokażą na co ich stać" – ogłosił Advocaat w oficjalnym pożegnaniu.

Kto go zastąpi? O tym zdecyduje Eric Gudde, nowy dyrektor sportowy KNVB. To twórca ostatnich sukcesów Feyenoordu Rotterdam, który w kilka lat odmienił klub bliski bankructwa w mistrza kraju. – Potrzebujemy 80-100 dni na rozmowy z kandydatami. Do marca powinniśmy wybrać nowego selekcjonera. Chcemy wzorować się na krajach takich jak Islandia, Serbia i Belgia. Mimo niewielkiej populacji, mają one szeroki skład, swój określony styl gry i pasję – wyznał Gudde. Dodał też, że następca Advocaata wcale nie musi być Holendrem. Trudno jednak sobie wyobrazić, by było inaczej. Ostatnim selekcjonerem Oranje spoza Holandii był Austriak Ernst Happel w latach 1977-78.

Według "De Telegraaf", Gudde poprosił o zdanie Advocaata, a ten stwierdził, że selekcjonerem powinien zostać jego dotychczasowy asystent Ruud Gullit. Pomagać mu miałby doświadczony Fred Rutten. Drugi zaproponowany przez Advocaata duet to bracia Ronald i Erwin Koeman, którzy pracowali razem w Southampton i Evertonie. Ronald Koeman to też faworyt mediów, kibiców i bukmacherów. Co prawda, jeszcze niedawno wzbraniał się przed jakimikolwiek deklaracjami, ale wtedy był jeszcze zatrudniony w Evertonie. Obecnie, po fatalnym początku sezonu z The Toffees, pozostaje bez pracy, a Gudde przed laty zatrudniał go w Feyenoordzie.

Arjen Robben (fot. Getty) Kim zastąpić Robbena?

"Związek powinien znaleźć trenera gotowego do odejścia od tradycyjnego systemu 4-3-3 i do zaszczepienia nowych, świeżych pomysłów, tak jak zrobił to van Gaal" – czytamy na FootballOranje.com.

Tylko kto będzie realizował te pomysły? W ostatnim meczu eliminacji ze Szwecją (2:0) Arjen Robben strzelił oba gole, po czym pożegnał się z kadrą. – Mam 33 lata, a w kadrze gram od 14. Wystąpiłem na sześciu dużych turniejach, ale nie udało nam się zakwalifikować na dwa ostatnie. To trudny moment. Nasza piłka wymaga systemowej przemiany, a to niełatwe zadanie – powiedział. Skrzydłowy Bayernu był w ostatnich latach najważniejszą postacią Oranje. W głównej mierze to on poprowadził ich do medalu mundialu 2014.

Kto powinien przejąć po nim opaskę kapitana i rolę lidera? Wśród zawodników kilka lat młodszych nie bardzo widać chętnych. "Jeżeli piłkarze tacy jak Georginio Wijnaldum, Davy Klaassen czy Kevin Strootman rozczarowują teraz, to czy za kilka lat będą dużo lepsi? Prawdopodobnie nie. Czas na młodość, dynamikę i nowe osobowości w kadrze" – to jeszcze raz FootballOranje.com.

A młodych talentów w Holandii nie brakuje. Zwłaszcza w Ajaksie i Feyenoordzie objawiło się ich ostatnio wiele. Wszystkie w swoim tekście obszernie omówił Mariusz Moński razem z Mateuszem Opiołą (jeszcze raz odsyłamy do tej analizy). Spośród obrońców Holendrzy najwięcej obiecują sobie po Matthijsie de Ligcie. Stoper Ajaksu ma tylko 18 lat, a już rozegrał trzy mecze w pierwszej reprezentacji i biją się o niego największe kluby w Europie, na czele z Barceloną.

Reprezentanci Holandii (fot. Getty) Gdzie te "dziewiątki"?

W środku pola przyszłość również ma należeć do dwójki z Ajaksu: Donny’ego van de Beeka i grającego wyżej Frenkiego de Jonga. Obaj 20-latkowie należą do najbardziej utalentowanych środkowych pomocników w Europie. "Frenkie de Jong – unikat. Bez wątpienia jeden z najbardziej inteligentnych pomocników do lat 21 na świecie. Cechuje go gigantyczna swoboda i pewność siebie z piłką przy nodze. Wystarczy obejrzeć jeden mecz, by zakochać się w jego grze. Niepowtarzalny, niepodrabialny chłopak" – tak o de Jongu pisze Mateusz Opioła, bloger pasjonujący się europejską piłką młodzieżową.

Niezależnie od talentu, młodzi muszą się jednak uzbroić w cierpliwość. Chętnych do gry w kadrze jest wielu, a miejsca w pomocy tylko trzy. Jedno wydaje się zarezerwowane dla Daleya Blinda, prawdopodobnie nowego kapitana Oranje. O pozostałe będą walczyć wspomniani Wijnaldum, Klaassen, Strootman, ale tez Davy Propper, Tonny Vilhena, Marco van Ginkel, Riechedly Bazoer i... wielu innych. A żaden z wymienionych zawodników nie ma więcej niż 27 lat. Co ciekawe, kariery w kadrze nie zamierza też wcale kończyć rówieśnik Robbena, Wesley Sneijder. – Być może nie dostanę powołania od nowego selekcjonera, ale teraz o tym nie myślę – wyznał 133-krotny reprezentant Oranje.

Następca Advocaata będzie miał również do wyboru wielu klasowych skrzydłowych. Chociaż obecnie powołanie dostaje jeszcze 30-letni Ryan Babel, to przyszłość powinna należeć do Justina Kluiverta z Ajaksu i Stevena Bergwijna z PSV. Pierwszy ma 18, a drugi 20 lat. Na razie jednak o sile skrzydeł powinni decydować Quincy Promes i Memphis Depay. Pierwszy jest największą gwiazdą ligi rosyjskiej, a drugi wraca do wysokiej formy w Olympique Lyon. – Jestem dobry, ale mogę być lepszy. Nie porównujcie mnie jeszcze do Robbena. On osiągnął tak wiele, a ja mam tylko 23 lata. Ale w przyszłości chcę mu dorównać. Marzę o tym i pracuję na to – zapewnił Memphis. W listopadowym teście z Rumunią ze świetnej strony pokazał się też Steven Berghuis z Feyenoordu.

Piętą achillesową Holandii od lat jest za to pozycja środkowego napastnika. Kibice Pomarańczowych tęsknią za czasami, gdy Roy Makaay, Pierre van Hooijdonk i Jimmy Floyd Hasselbaink nie mieścili się w kadrze, bo ich rywalami byli Patrick Kluivert, Ruud van Nistelrooy i Dennis Bergkamp. Dziś o miejsce na szpicy walczą Vincent Janssen i Bas Dost. Obaj to solidni zawodnicy, ale nic ponad to. Za największy talent wśród "dziewiątek" uchodzi Joel Piroe z PSV, ale na razie nie gra on nawet wśród seniorów. Dlatego wielu kibiców i dziennikarzy lansuje pomysł z bramkostrzelnym Promesem w roli "fałszywej dziewiątki".

Po dwóch straconych turniejach Holendrom przydałby się zastrzyk świeżej krwi. I tak nie mają nic do stracenia. Młodych kandydatów do gry dla Oranje jest wielu. Pytanie tylko, na ile odważy się nowy selekcjoner. Pamiętajmy, że Robben, Sneijder, Robin van Persie czy Rafael van der Vaart już przed dwudziestką regularnie dostawali powołania do kadry.

Potencjalny skład Holendrów na Euro 2020:

(fot. sport.tvp.pl)

Nie ma Włochów, jest Panama. Jak przez cztery lata zmienił się mundial?

Włosi nie są przyzwyczajeni do nieobecności na dużych imprezach. Ostatni raz na mundialu nie grali 60 lat temu. Tym bardziej zabolała ich barażowa porażka ze Szwecją. Ponad dekadę temu, gdy klubową piłką na Półwyspie Apenińskim wstrząsnęła afera calciopoli, Italia zdobyła mistrzostwo świata. Teraz, gdy Serie A jest najmocniejsza od dawna, a Juventus dorównał najlepszym europejskim klubom, kadra przeżywa głęboki kryzys.

Giampiero Ventura (fot. Getty) Wszyscy przeciw Venturze

Kozłem ofiarnym uczyniono selekcjonera Giampiero Venturę. – To wszystko jego wina – stwierdził prezydent włoskiej federacji (FIGC), Carlo Tavecchio. – Powinniśmy omijać szwedzkich gigantów grając po ziemi i wykorzystując naszych niskich, dynamicznych piłkarzy. Ale ci piłkarze byli na ławce. Skład był kompletnie nietrafiony – dodał prezes, który sam ani myśli zrezygnować, choć we wrześniu określał ewentualny brak awansu jako "Apokalipsę".

Mówiąc o małych, szybkich piłkarzach miał na myśli przede wszystkim Lorenzo Insigne. "W rewanżu czas uciekał, na boisku było trzech środkowych obrońców, a Insigne – prawdopobnie najlepiej dysponowany obecnie piłkarz w Serie A – oglądał to z ławki" – przypomina Adam Digby, felietonista serwisu Football-Italia.net w tekście o jednoznacznym tytule "Cała wina po stronie Ventury".

Po meczu ze Szwecją głośno było o sytuacji z udziałem Daniele De Rossiego. W końcówce Ventura wysłał go na rozgrzewkę, ale defensywny pomocnik odmówił. – Po cholerę mam wchodzić? Nie potrzebujemy remisu, potrzebujemy wygranej! – tłumaczył jednemu z asystentów i pokazywał na Insigne, który ostatecznie nie doczekał się swojej szansy. – Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem. Po prostu uważałem, że lepszym rozwiązaniem było wprowadzenie Insigne – tłumaczył później kapitan Romy.

Giorgio Chiellini (fot. Getty) Wstyd się tak żegnać

Kto zastąpi Venturę? "Musi to być jego przeciwieństwo. Lider, który nie boi się stawiać na młodych, który jest gotów dokonać rewolucji w składzie" – czytamy na Football-Italia.net. Jak zdradza Gabriele Marcotti w artykule na stronie ESPN, Ventura był na tyle pozbawiony zdolności przywódczych, że z czasem zaczął konsultować każdą decyzję z najbardziej doświadczonymi piłkarzami – od zmian kadrowych po zmiany taktyki. A zmian tych było co niemiara. W 16 meczach na stanowisku 69-letni trener skorzystał aż z 55 piłkarzy i z przeróżnych ustawień taktycznych. Nie użył tylko jednego – 4-3-3, które zdaniem Marcottiego jest najbardziej logicznym biorąc pod uwagę charakterystykę włoskich piłkarzy.

Paradoksem był już sam wybór na stanowisko człowieka, którego największym sukcesem było zajęcie 7. miejsca w lidze z Torino, a jego ostatnie miejsca pracy poza Turynem to Bari, Pisa, Hellas Werona i Messina. A przecież Włochy to kraj najlepszych trenerów na świecie. – W takich teraz celujemy. Myślę o Carlo Ancelottim, Antonio Conte, Massimiliano Allegrim, Claudio Ranierim albo Roberto Mancinim. To nasza lista życzeń – zdradził Tavecchio. Conte i Allegri już zdążyli grzecznie odmówić. Obecnie najbliżej zatrudnienia w ojczyźnie wydają się Ancelotti (jedyny bezrobotny w tym gronie) i Mancini.

"Wszyscy mają odejść!" – rozkazywał dziennik "Corriere dello Sport" po nieudanym rewanżu ze Szwecją. Owszem, kadra wymaga odświeżenia, ale zdążyła już odświeżyć się nieco sama. Na razie odeszło kilku najbardziej doświadczonych: Gianluigi Buffon (39 lat), Andrea Barzagli (36), De Rossi (34) i Giorgio Chellini (33). – Wstyd żegnać się w ten sposób, ale to chyba najlepszy moment na wciśnięcie przycisku "reset". Gorzej być nie może, dlatego teraz powinniśmy odnowić oblicze Azzurrich – przyznał Chiellini.

Reprezentanci Włoch (fot. Getty) Kolejka gotowych

Sytuacja we Włoszech jest podobna do Holandii – Italia nie dysponuje może tak fantastycznymi talentami jak Niemcy, Francja czy Hiszpania, ale jednocześnie nie ma powodów do paniki – system szkolenia działa, przynosi efekty i odchodzący weterani mogą być raczej spokojni o jakość następców. W bramce ostoją na lata powinien być 18-letni, a już doświadczony Gianluigi Donnarumma.

Na środku obrony następcami tercetu "BBC" (Bonucci-Barzagli-Chiellini), mają być Mattia Caldara, Alessio Romagnoli i Daniele Rugani. Przy czym Bonucci nie kończy jeszcze kariery, podczas Euro 2020 będzie miał dopiero 33 lata. Jeszcze większy wybór nowy selekcjoner będzie miał na bokach obrony. Według "La Gazzetta dello Sport", za trzy lata podstawowym prawym obrońcą Azzurrich będzie Andrea Conti, a lewym – Leonardo Spinazzola.

Na dłuższą metę Włosi wydają się skazani na system 4-3-3. Najwięcej utalentowanych piłkarzy pojawia się bowiem na pozycjach środkowego pomocnika i skrzydłowego. Ostatnio najgorętszym nazwiskiem jest Jorginho – naturalizowany Brazylijczyk, który w Napoli wygrywa rywalizację z Piotrem Zielińskim i którego Ventura uparcie pomijał aż do ostatniego meczu ze Szwecją. "Już początek rewanżowego meczu pokazał jak bardzo brakowało jego wizji i podań w pierwszym spotkaniu" – pisze Football-Italia.net.

Ventura nie umiał też umiejętnie wykorzystać Marco Verrattiego, przez co filigranowy pomocnik nie błyszczał tak jak w barwach PSG. Duże nadzieje kibice wiążą też z Roberto Gagliardinim (23 lata) z Interu, Lorenzo Pellegrinim (21) z Romy, Rolando Mandragorą (20) z Juventusu czy Manuelem Locatellim (19) z Milanu. Problemem jest za to brak klasowych "dziesiątek". "Gdzie się podziali następcy Baggio, Del Piero, Tottiego i Manciniego" – pytają dziennikarze?

Reprezentanci Włoch (fot. Getty) Cała nadzieja w Belottim

W ostatnich latach problemem Włochów była też obsada środka ataku (kolejna analogia do Holandii). Ciro Immobile strzela jak szalony w barwach Lazio, ale na poziomie reprezentacji głównie rozczarowuje. Zresztą, historia calcio zna wielu wspaniałych snajperów z takim problemem. Wystarczy wspomnieć Ginalucę Viallego, Enrico Chiesę czy Antonio Di Natale. Pozostali napastnicy próbowani przez Venturę (m.in. Eder i Manolo Gabbiadini) dostawali szansę z braku laku. Na dłuższą metę są zwyczajnie za słabi.

Cała nadzieja w młodym i skutecznym Andrei Belottim. Jego rywalem w przyszłości może być Patrick Cutrone – bardzo utalentowany 19-latek z Milanu. Niewiadomą jest na razie Moise Kean – lansowany przez media 17-latek z Juve strzelił w tym sezonie tylko jednego gola w dziewięciu meczach na wypożyczeniu do Hellas. A ostatniego słowa nie powiedział też jeszcze pewnie Mario Balotelli.

"Nie tylko ci, których znamy już z reprezentacji, jak Stephan El Shaarawy i Federico Bernardeschi, ale też młodzi gniewni, czekający na swoją szansę, jak Federico Chiesa. Jeśli chodzi o skrzydłowych, jest z kogo wybierać" – pisze Andrew Dampf z Associated Press. Kadry nie chce też pewnie jeszcze opuszczać Antonio Candreva. Ale pierwsza rzecz, którą musi jednak zrobić nowy selekcjoner, to przywrócenie do składu Insigne.

Potencjalny skład Włochów na Euro 2020:

(fot. sport.tvp.pl)

Buffon, Vidal, Bale... Jedenastka nieobecnych mundialu w Rosji

Mundial bez bramkarza – legendy
Piłkarze Włoch odesłani do łopat...

najpopularniejsze

Messi: mam nadzieję, że futbol spłaci dług wobec mnie

Mioduski: ten piłkarz nie ma przyszłości w Legii

Al-Jazira bez szans? Nic z tych rzeczy – największe wpadki Realu

Kot o upadku: myślałem, że ból będzie większy

Skromne zwycięstwo Bayernu. "Lewy" bohaterem