tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Angielski napastnik niedoceniany... z powodu nazwiska?

Zdobywa bramkę za bramką, dogania czołówkę klasyfikacji najlepszych strzelców Premier League, a i tak... nikt go nie zna. Glenn Murray ma już gotowe wytłumaczenie swojej sytuacji. Zdaniem napastnika Brighton problemem jest jego nazwisko. – Gdybym nazywał się jakoś wymyślnie, np. po francusku, z pewnością byłbym bardziej doceniany – twierdzi.
Glenn Murray (fot. Getty Images)

Murray początek obecnego sezonu miał trudny. Z powodu kolejnych urazów więcej czasu spędzał w gabinetach lekarzy i rehabilitantów niż na boisku. Kiedy jednak doszedł do pełni sił, błyszczy w lidze, prowadząc Brighton do kolejnych zwycięstw. W czterech ostatnich kolejkach strzelił cztery gole, a jego drużyna wywalczyła w tych spotkaniach osiem punktów.

Olivier Giroud (fot. Getty Images) Pomimo tego Murraya próżno szukać na pierwszych stronach gazet czy na ustach milionów kibiców. – Wiem, że jestem bardzo dobrym napastnikiem. Ale nie ma we mnie niczego modnego – wypalił niedawno Anglik w rozmowie z "The Telegraph". – Idealnym archetypem "angielskiego" napastnika jest Olivier Giroud. Wysoki, silny gracz na szpicy. W dodatku ma wymyślne francuskie nazwisko, w przeciwieństwie do mnie czy Troya Deeneya – dodał.

Nic dziwnego, w końcu Giroud jest Francuzem. Ale Murray poszedł w swych rozważaniach jeszcze dalej. Stwierdził, że w niższych ligach widział wielu napastników, którzy z powodzeniem mogliby strzelać gole w Premier League. Oczywiście można się domyślać, że w ten sposób chciał zasugerować, że oni także są dyskryminowani. Pewnie też z powodu nazwisk.

W końcu w przeszłości królami strzelców angielskiej ekstraklasy rzeczywiście byli między innymi snajperzy o tak dźwięcznych nazwiskach, jak Anelka czy Hasselbaink...