tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Pytanie retoryczne

Dzisiaj mamy tak: zanim dzieciak opanuje tabliczkę mnożenia, zabija wielu, wiele razy zostaje zabity, następnie zmartwychwstaje, żeby znowu zabijać i być zabitym oraz dostać kolejne życie, gdyż ma ich mnóstwo w komputerowych grach wojennych. W efekcie może zgłupieć i uwierzyć w nieśmiertelność własną oraz bliźnich. Może też nabyć instynktów morderczych jak alarmują psychologowie, socjologowie i ogólnie mężowie uczeni. Pewnie czasem przeginają, a czasem nie.

Pytanie retoryczne

Dzisiaj mamy tak: zanim dzieciak opanuje tabliczkę mnożenia, zabija wielu, wiele razy zostaje zabity, następnie zmartwychwstaje, żeby znowu zabijać i być zabitym oraz dostać kolejne życie, gdyż ma ich mnóstwo w komputerowych grach wojennych. W efekcie może zgłupieć i uwierzyć w nieśmiertelność własną oraz bliźnich. Może też nabyć instynktów morderczych jak alarmują psychologowie, socjologowie i ogólnie mężowie uczeni. Pewnie czasem przeginają, a czasem nie.
(fot. flickr)

CZYTAJ WIĘCEJ O ESPORCIE!

Gry komputerowe to nowa zabawka cywilizacji o potężnym potencjale rozwojowym. Miliony grają, miliony kibicują graczom, więc idą za tym miliony dolarów, które stają się paliwem funkcjonowania tego rynku. No i fajnie, jak mawia pewien trener, który reklamuje śmieciowe żarcie, zamiast zabrać się za odchudzanie młodzieży szkolnej.

Nie wszystkie gry polegają na zabijaniu, niektóre odwzorowują sportową rywalizację. Ostatnio esport wyraża ochotę bycia realnym sportem, deklaruje ambicje olimpijskie, co spotyka się ze zrozumieniem MKOl. W Polsce teoretycznie jest nim za sprawą nowelizacji ustawy i zapisu, pod który można go podciągnąć, a który brzmi – "za sport uważa się również współzawodnictwo oparte na aktywności intelektualnej, którego celem jest osiągnięcie wyniku sportowego".

Zapis to jedno, interpretacja zapisu to drugie, trzecie to ponadstuletnia tradycja ruchu olimpijskiego, którą trzeba by wyrzucić na śmietnik historii, bo do igrzysk dopuszczane są wyłącznie dyscypliny oparte na sprawności ruchowej i wysiłku fizycznym. MKOl musiałby zmienić swój statut, żeby przyjąć esport do rodzinki olimpijskiej. Na moje wyczucie może to zrobić, gdyż nie ma takiej rzeczy, której naczelny komitet sportu nie zrobiłby dla kasy.

Zawodowy tenis, zawodowy boks, zawodowe rugby łyknął z apetytem, aczkolwiek bez sensu, bo każda z tych dyscyplin ma własne igrzyska pod różnymi nazwami, własnych sponsorów i własne widownie, więc olimpijska transplantacja wypada mizernie i nie przynosi spodziewanych profitów. Czy tak samo będzie z esportem?

Moim zdaniem – znacznie gorzej. Ideowa nadbudowa olimpizmu, która dziś wydaje się już mocna naciągana, po prostu przestanie istnieć. Na świecie żyje znacznie więcej ludzi, którzy nigdy nie uznają esportu za sport niż takich, którzy go za sport uznali. Tym samym MKOl. i cały ten ruch utraci rację bytu. Będzie firmował igrzyska, jednak bez przymiotnika olimpijskie. Stanie się koncernem od zarządzania show-biznesem i tyle. Z czasem, bo taka jest logika tego biznesu, wprowadzi się gry wojenne, bo one dają więcej adrenaliny, więcej widzów i większe zyski. Czy MKOl z nich zrezygnuje? Pytanie jest, rzecz jasna, retoryczne.

najnowsze opinie

Kacper Bartosiak 1996: niezapomniane wojny Bowe – Gołota

Maciej Iwański Iwański i Nowiński o występie Polek: to był turniej na "108"

Bartłomiej Rabij Dziś KMŚ. Wszyscy wszędzie chcą wygrać z Gremio

Dariusz Szpakowski W PSG nie po to wydawano tyle pieniędzy...