tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Waczyński: oddałbym wszystko, żeby pomóc reprezentacji

Adam Waczyński nie wziął udziału w zgrupowaniu reprezentacji Polski przed meczami z Węgrami (70:60) i Litwą (55:75). Długo toczyły się rozmowy, żeby kapitan biało-czerwonych mógł przyjechać do Bydgoszczy. Ostatecznie zakończyły się fiaskiem. – Chciałem wejść na boisko, pomóc, ale kilometry mi na to nie pozwalały. To najbardziej boli, że człowiek, który oddałby wszystko, żeby zagrać z orłem na piersi nie mógł tego zrobić – powiedział zawodnik Unicajy Malaga w rozmowie ze SPORT.TVP.PL.
Adam Waczyński (fot. PAP)

El. MŚ: kadra bez postępu. Kluczowe mecze w lutym

– SPORT.TVP.PL, Hubert Błaszczyk: – W dniu meczu Polska – Węgry miał pan mecz Euroligi z CSKA Moskwa. Myśli nie krążyły gdzieś indziej?
Adam Waczyński: – Było trudno. Cały czas obserwowałem profil KoszKadra. Widziałem, jak trenują i spędzają czas koledzy. Próbowałem być z nimi na odległość. Podczas mojej kariery nie było wcześniej rozgrywek międzypaństwowych w trakcie sezonu. Tym bardziej czułem się dziwnie, że wszyscy tam są, a mnie nie ma. Do tego musiałem przygotowywać się do meczu Unicajy. Nie mogłem jednak rozpamiętywać tej sytuacji i podszedłem profesjonalnie do obowiązków.

– Czy w którymś momencie rozmów pojawiła się szansa, żeby przyjechał pan na zgrupowanie?
– Cały czas byliśmy w kontakcie z osobami ze związku i trenerem. Wierzyłem do pierwszego dnia zgrupowania, że się pojawię. FIBA i Euroliga nie doszły do porozumienia. W związku z tym nie było możliwości przylotu. Mike Taylor cały czas podkreślał, że czeka na mnie i będzie szczęśliwy, kiedy im pomogę. Niestety, do tego nie doszło...

– Klub twierdził, że decyzja należy do zawodników. Próbowaliście wypracować wspólne stanowisko?
– Mamy kilku reprezentantów różnych krajów w zespole. Rozmawialiśmy na ten temat wielokrotnie. Klub dał nam wolną rękę, ale powiedzieli, że lepiej byłoby, gdybyśmy zostali. Graliśmy przecież spotkanie z CSKA. Zdecydowaliśmy w siódemkę, że zostajemy w Maladze. Inna decyzja spowodowałaby wiele komplikacji. Mogłem teoretycznie zagrać w meczu z Litwą, ale logistycznie było to trudne. Ostatecznie nikt się nie wyłamał.

Zmiana środowiska raz lub dwa razy w roku dobrze nam zrobi. Można się zresetować od tego, co dzieje się w klubie, porozmawiać w ojczystym języku. To bodźce, których potrzebują koszykarze, a brakuje ich w trakcie rozgrywek. Waczyński o oknach reprezentacyjnych

Przemysław Zamojski (L), Adam Waczyński (P) (fot. PAP) – Czy Unicaja w ewentualnych rozmowach straszyła karami? Sugerował to jeden z Serbów...
– Wolałbym zostawić to bez komentarza. Sytuacja nie była komfortowa dla klubu, związku i zawodników. Wiele zmieniło spotkanie z CSKA. Gdyby było kilka dni wcześniej, to Unicaja nie miałaby nic przeciwko.

– Wydawało się, że pomysł okienek reprezentacyjnych to strzał w "10". Z powodu konfliktu FIBA i Euroligi wielu kwestionuje ich sens. Jakie jest pana zdanie?
– Gra latem byłaby łatwiejsza dla zawodników. Każdy mógłby uczestniczyć w eliminacjach. Nie tylko zawodnicy z Europy, ale też NBA. Trudno jest zatrzymać rozgrywki za Oceanem w trakcie sezonu. Jest to odrębny twór, dlatego nie da się im narzucić jakichkolwiek zasad. Władze FIBA i Euroligi w zły sposób podeszły do sprawy. Zabrakło dialogu i wspólnego rozwiązania. W pewnym momencie cierpliwość się skończyła, a zaczęła walka. Koszykówka na tym traci, bo część najlepszych koszykarzy nie może uczestniczyć w meczach, tworzyć lepszej atmosfery i widowiska. To złe dla dyscypliny.

– Zawodnicy Panathinaikosu dziwili się, że wyrywa się ich z meczowego rytmu i gra w zupełnie innym systemie. Dla pana nie byłby to problem?
– Potrzeba czasu, żeby się zaadaptować. Reprezentacje piłkarskie doskonale pokazują, że można przejść płynnie z systemu ligowego do reprezentacyjnego. Nie doszukiwałbym się tutaj problemów. Zmiana środowiska raz lub dwa razy w roku dobrze nam zrobi. Można się zresetować od tego, co dzieje się w klubie, porozmawiać w ojczystym języku. To bodźce, których potrzebują koszykarze, a brakuje ich w trakcie rozgrywek.

– Przed meczem z Litwą próbował pan zmotywować kolegów w mediach społecznościowych. Trudno obserwowało się to starcie sprzed telewizora?
– Chciałem wejść na boisko, pomóc, ale kilometry mi na to nie pozwalały. Trudno się oglądało to z boku... Tym bardziej, że jestem gotowy do gry, w dobrej formie, a nie mogłem przyjechać na zgrupowanie. To najbardziej boli, że człowiek, który bardzo chce i oddałby wszystko, żeby zagrać z orłem na piersi nie mógł tego zrobić.

Chcemy mieć wpływ na to, co się dzieje. To koszykarze grają na parkiecie, a nie ludzie, którzy są w zarządach. Naturalne jest, że chcemy pomóc kadrze osiągać jak najlepsze wyniki. Po to trenujemy i gramy w klubach, żeby później godnie reprezentować nasz kraj. Waczyński o konflikcie FIBA - Euroliga

Adam Waczyński (fot. Getty) – Tli się nadzieja, że w lutym pomoże pan reprezentacji? Na razie nic na to nie wskazuje...
– Mam głęboką nadzieję, że sytuacja się wyjaśni. FIBA i Euroliga wspólnie wypracują rozwiązanie, które ich zadowoli. Wierzę, że głos zawodników zacznie być brany pod uwagę w tym przypadku. Chcemy mieć wpływ na to, co się dzieje. To koszykarze grają na parkiecie, a nie ludzie, którzy są w zarządach. Naturalne jest, że chcemy pomóc reprezentacjom osiągać jak najlepsze wyniki. Po to trenujemy i gramy w klubach, żeby później godnie reprezentować nasz kraj.

– Tym bardziej żal, że jest pan w dobrej formie w klubie... Jak bardzo odczuwalna jest różnica pomiędzy Eurocup a Euroligą?
– Różnica jest bardzo duża. Da się ją odczuć. Trzeba nastawiać się na ciężkie podróże, mocne granie, czasami też na trzy mecze w tygodniu. Są to zazwyczaj dwa spotkania Euroligi i starcie w lidze hiszpańskiej. Niełatwo połączyć grę na dwóch frontach. Cieszę się, że po roku spędzonym w Eurocup i Maladze mogłem spróbować najlepszych rozgrywek w Europie. To zawsze było moje marzenie. Staram się wywiązywać z obowiązków najlepiej jak potrafię. Daję wszystko, co mam, żeby drużyna grała, jak najlepiej. Po to tutaj jestem.

– Zmienił się skład Unicajy. Czego oczekuje od pana trener Joan Plaza?
– Nie mamy najlepszego początku sezonu, jeśli chodzi o cały zespół. Staramy się szukać alternatywnych rozwiązań. W zeszłym roku trener stawiał w moim przypadku bardziej na defensywę i zbiórki. Teraz jest trochę więcej swobody w ataku. Mam być bardziej agresywny z piłką, atakować kosz, rzucać celnie oraz kreować pozycje dla kolegów.

– Jak są odbierane rotacje trenera Plazy. To coś naturalnego, czy kiedy siedzi się na ławce lub trybunach jest "sportowa złość"?
– Oczywiście, że każdy chce grać. Najlepiej po 40 minut, ale tak się nie da na poziomie Euroligi. Jeśli w tych rozgrywkach koszykarz gra więcej niż siedem, osiem minut pod rząd, to proszę mi uwierzyć, że jest to wielki wyczyn. Na tym poziomie, z tą defensywą i szybkim atakiem muszą być zmiany. Większość zawodników w Maladze doskonale zna trenera. Są tutaj więcej niż dwa, trzy lata, więc wiedzą, czego się po nim spodziewać. Też już mniej, więcej wiem, czego się ode mnie oczekuje. Jeśli każdy zaakceptuje swoją rolę i będzie wykonywał swoje obowiązki jak najlepiej to zaczniemy wygrywać. Pokazaliśmy to z Fenerbahce i w meczu z Efesem na wyjeździe.

Jest jakiś konkretny cel postawiony przed zespołem?
– Mieliśmy spotkanie na początku sezonu. Nie jesteśmy w Eurolidze tylko po to, żeby podróżować i rozgrywać mecze. Postawiliśmy sobie ambitne cele. Chcieliśmy powalczyć realnie o "ósemkę" i play-offy. W lidze za sukces uznamy półfinał. Sytuacja jest trudna, bo przegraliśmy kilka meczów, których nie powinniśmy. Wierzę, że to wszystko się odwróci…

Klubowe weto. Koszykarska kadra bez Waczyńskiego i Slaughtera
El. MŚ 2019: Litwa – Polska (skrót)
El. MŚ w koszykówce: Polska – Węgry (skrót)
Jakub Wojciechowski: eliminacje dopiero się zaczęły
Koszarek: gra w ataku nie funkcjonowała

najpopularniejsze

Kamil Grosicki opuści Hull City? "Trzeba wziąć pieniądze i skończyć marnować czas"

Bosiek: celem są mistrzostwa świata juniorów. Mam nadzieję, że trafię z formą

Podanie Slaughtera i "czucie gry" Mateusza Ponitki. Piękna akcja Polaków

ME 2018 piłkarek ręcznych. Polska – Serbia: "no look pass" Kingi Achruk i bramka Kingi Grzyb [WIDEO]

ME 2018 piłkarek ręcznych. Polska – Dania: czerwona kartka dla Karoliny Kochaniak [WIDEO]