tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Jak cię widzą, tak cię piszą. Polska oczami rywali

Po losowaniu grup finałów mistrzostw świata w Polsce dominuje optymizm, choć podszyty nutką niepewności. Trafiliśmy do grupy egzotycznej, w której każda kadra reprezentuje inny kontynent i żadna nie jest nam dobrze znana. Ale czy my jesteśmy znani naszym rywalom?
Kamil Grosicki (fot. Getty Images)

JEDENASTKA MARZEŃ GRUPY H. CZTERECH POLAKÓW

"Nie można ich zlekceważyć" – taki przekaz płynie z okładki "El Universal", ogólnokrajowego dziennika kolumbijskiego. Mimo tych ostrzeżeń w tamtejszych mediach panuje atmosfera zbliżona do tej, którą zaobserwować możemy w Polsce. "La Nación" stwierdza otwarcie, że są na "komfortowej pozycji w grupie". Grupie, która jest przedostatnią pod względem wartości według portalu Transfermarkt – niżej oszacowana została tylko grupa A, z Rosją, Arabią Saudyjską, Egiptem i Urugwajem. "El Tiempo" określa wyniki losowania jako "dość dobre" dla Kolumbii. Według dziennika "uniknęła ona najsilniejszych rywali", zaś jej szanse na awans do fazy pucharowej są "bardzo wysokie".

Kamil Grosicki: częściowo jesteśmy w "grupie śmierci" Polska Lewandowskiego

Znacznie bardziej powściągliwy jest szkoleniowiec reprezentacji, José Pékerman. Według niego najjaśniejszą stroną wylosowania grupy H jest fakt, iż nie będą musieli podróżować na mecze dalej niż 400 kilometrów. Dwa najbardziej oddalone od siebie miasta, którym przyjdzie gościć rozgrywki w Rosji – Sankt Petersburg i Soczi – dzieli od siebie 2 400 kilometrów. Wygląda na to, że Argentyńczyk dostrzegł przewagę, która w ostatecznym rozrachunku może się okazać niebagatelna. Największą uwagę spośród grupowych rywali przykuwają biało-czerwoni.

"Polska Roberta Lewandowskiego", jak określa naszą reprezentację El Universal. Nazwisko napastnika Bayernu Monachium pojawia się przy okazji każdej analizy, niekoniecznie jednak w pozytywnym kontekście. Przypomina się o krytycznym komentarzu Lewandowskiego na temat transferów klubu z Bawarii, w tym Jamesa Rodrígueza. Uwadze dziennikarzy nie umknął tweet, jaki Polak wysłał do klubowego kolegi. "Cześć, bracie! Pamiętam twoje wspaniałe bramki z poprzednich mistrzostw świata. Mam nadzieję, że ty zapamiętasz moje z Rosji".

Ta szpilka wbita Rodríguezowi postrzegana jest jako zarzewie gorącej rywalizacji, jaka będzie miała miejsce. Na kolejnego wielkiego przeciwnika dla polskiego snajpera kolumbijska prasa kreuje Radamela Falcao. Porównuje się osiągnięcia strzeleckie Polaka podczas eliminacji mistrzostw świata, ze zdobytymi przez Kolumbijczyka bramkami w Ligue1. Według dziennika El Tiempo to właśnie rywalizacja tych napastników ma być najciekawszym podtekstem grupy H. W analizie przeciwników Kolumbii, przygotowanej przez El Tiempo, Robert Lewandowski stanowi... najsłabszy punkt naszej drużyny.

Zwracają tu uwagę na nasze uzależnienie od snajpera Bayernu. "Jeśli brakuje go na boisku lub rywale odetną go od gry, Polska traci pewność w ataku". Mocne strony naszej reprezentacji według Kolumbijczyków? Gra wertykalna, szybkość akcji, doświadczenie i dojrzałość składu Adama Nawałki. Bez wątpienia jesteśmy kluczowym przeciwnikiem w grupie.

Gdzie "grupa śmierci"? Selekcjonerzy oceniają losowanie Bez kompleksów

Senegal sprawia wrażenie skazańca, cieszącego się, że uciekł spod topora. Przynajmniej chwilowo. Powszechną radość wywołuje fakt, iż uniknięto takich potentatów jak Niemcy, Brazylia, Argentyna i Hiszpania. Przyznaje to otwarcie senegalski minister sportu, Matar Bâ; wtóruje mu Augustin Senghor, prezydent krajowej federacji piłkarskiej. "Nie wpadliśmy w pułapkę. Udało się uniknąć największych światowych drużyn".

Te słowa mogą być przejawem bezpodstawnej buty i lekceważenia rywali, stanowią jednak trzeźwą ocenę sytuacji. Senghor jest w pełni świadom roli, jaką Senegal pełnić będzie w grupie H. "Jesteśmy outsiderami" – przyznaje. Z losowania zadowolony jest także selekcjoner, Aliou Cissé, choć nie zaślepia go entuzjazm. "To wyrównana grupa, ale trudna!" – deklaruje. W jego opinii faworytem będą Kolumbijczycy. Wypowiedzi Cissé sprawiają wrażenie, że Senegal będzie mierzyć siły na zamiary i stawiać przed sobą realne cele. "Opieramy się na naszym doświadczeniu. To właśnie robiliśmy przez ostatnie trzy lata. […] Udział w mundialu pozwoli nam lepiej przygotować się do kolejnego Puchar Narodów Afryki".

Senegal się cieszy, jednak nikt w tym kraju się nie oszukuje: Polska i Kolumbia są faworytami grupy. Dziennik Le Quotidienne szuka iskierki nadziei w smutnej historii najnowszej biało-czerwonych w mistrzostwach świata. Przypomina, że ostatnio mieli oni okazję udać się na mundial w 2006 roku, zaś ich wcześniejsze występy podczas takich turniejów zazwyczaj przynosiły rozczarowanie. Oczywiście znów pojawia się nazwisko Roberta Lewandowskiego. Według Le Quotidienne grał w eliminacjach "wręcz perfekcyjne".

Kto stanowi w grupie H najtrudniejszego rywala? Odpowiedź Diafry Sakho, zawodnika West Hamu, może zaskakiwać. "Szczerze mówiąc, zespołem, którego obawiam się najbardziej jest Japonia. Wielu z nas, Senegalczyków, gra w tych samych ligach, co Kolumbijczycy i Polacy. Znamy ich. Tymczasem Japończycy...". Jak widać nie tylko Lwy Terangi stanowią w tej grupie zagadkę dla reszty. Rozważna radość, jaka panuje w tej chwili w Senegalu, pozwala wierzyć, że deklaracje selekcjonera mogą okazać się prawdą. "Przystąpimy do gry bez kompleksów, z argumentami i ogromną determinacją".

Moskwa, Kazań, Wołgograd – polskie stadiony na MŚ w Rosji Obsesja zemsty

W Japonii przez wszystkie przypadki odmienia się jedno słowo: "Kolumbia". Mieszkańcy kraju z lubością rozdrapują rany z mistrzostw świata w Brazylii. Wówczas nie zdołali wyjść z fazy grupowej, przegrywając z Wybrzeżem Kości Słoniowej oraz bezbramkowo remisując z Grecją. Najboleśniejszym wspomnieniem z tamtego mundialu, które do dziś pozostaje żywe, było jednak starcie z Kolumbią. Piłkarze z Ameryki Południowej rozbili wtedy Japonię 4:1, a miejscowi nie są w stanie zapomnieć o tym blamażu.

"Kluczowe będzie pierwsze spotkanie z Kolumbią" – przewiduje selekcjoner Japonii, Vahid Halilhodžić. "Przypadek sprawił, że kilka dni temu oglądałem właśnie skróty ich spotkań. Dla nas to szansa na rewanż za ostatni mundial". Trenerowi wtóruje Kozo Tashima, prezydent japońskiego związku piłki nożnej. "Mecze z wszystkimi drużynami, które wylosowaliśmy, nie zapowiadają się łatwo... ale kluczowa będzie Kolumbia".

Halilhodžić, który w trenerskiej karierze prowadził między innymi Wybrzeże Kości Słoniowej i Algierię, nie ukrywa zadowolenia z wylosowania drużyny z Afryki. "Sporo wiem o Senegalu" – przyznaje. Zwraca też uwagę na dobre warunki fizyczne reprezentantów tego kraju, które są według niego ich atutem. Polska, choć jest najwyżej notowaną reprezentacją w grupie H, nie znajduje się w centrum zainteresowania japońskiego świata futbolu. Pojawia się niemal wyłącznie nazwisko Roberta Lewandowskiego, jako jednego z najbardziej bramkostrzelnych zawodników świata. "Mogliśmy znaleźć się w trudniejszej grupie" – stwierdza optymistycznie trener Niebieskich Samurajów. "To H jak Halilhodžić".

Japończycy ogromną wagę przywiązują do szczęścia. Można odnieść wrażenie, że były reprezentant Jugosławii wierzy także w magiczną moc swojego inicjału. Dla każdego z naszych grupowych rywali trafienie na Polskę stanowi mniejsze zło. Gdy los mógł skojarzyć cię z Niemcami, Brazylią czy Argentyną, trudno nie traktować wylosowania drużyny Nawałki jako szczęścia. Warto jednak pamiętać, że w tej egzotycznej grupie my także jesteśmy egzotyczni dla pozostałych.

Stawka jest wyrównana, a kwestia awansu otwarta. To grupa, w której cztery drużyny nie będą miały szansy, by lepiej się poznać i zbadać na boisku, zanim nastąpią rozstrzygnięcia. Tylko jedno jest pewne: spodziewajmy się niespodziewanego.

Magdalena Żywicka

Nakamura, Valderrama, Diouf... Legendy naszych rywali

podobne informacje

Będą nowe odcinki Tsubasy! "Lewy" i spółka bez szans?

Blatter potwierdził przyjazd na mundial w Rosji

MŚ 2018: znamy zasady podziału na koszyki. Polacy wśród najlepszych?

Argentyna nad przepaścią. Tylko remis z Wenezuelą