tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Federacja cofnęła karę dla Charlotte Kalli

Szwedzka Federacja Narciarska (SSF) wycofała się z kary finansowej nałożonej na biegaczkę Charlotte Kallę za założenie prywatnego zespołu poza reprezentacją. Zawodniczka miała zostać pozbawiona premii za medale olimpijskie i wyniki w Pucharze Świata.
Charlotte Kalla (fot. PAP/EPA)

PŚ: Kowalczyk zeszła z trasy. Kalla poza zasięgiem

Jeszcze przed miesiącem SSF poinformowała, że biegaczka za olimpijskie medale zdobyte podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu otrzyma tylko pluszową maskotkę, podczas gdy jej koleżanki z reprezentacji solidne premie finansowe. Powodem miała być odmowa treningów i zgrupowań z reprezentacją. Ta sytuacja trwa już drugi sezon.

W niedzielę Kalla wygrała bieg łączony na 15 kilometrów (2x7,5km) w PŚ w Lillehammer. Jak podały szwedzkie media, po zawodach doszło do "błyskawicznego" spotkania federacji z biegaczką. Podjęto decyzję, że Kalla otrzyma 50 tysięcy koron (23 tys. złotych) za każde zwycięstwo w Pucharze Świata oraz premie olimpijskie jak każdy inny członek reprezentacji.

Te wynoszą 150 tysięcy koron za złoty medal (66 tys. złotych), 60 za srebrny (26 tys. złotych) i 30 tysięcy za brązowy (13 tys. złotych).

Dyrektor reprezentacji Szwecji w biegach narciarskich Johan Seres jeszcze w listopadzie podkreślał, że "Charlotte nie chce trenować z nami, więc nie jest członkiem naszego zespołu i nie otrzyma żadnej premii. To jej wybór i koniec".

Biegaczka, która w swojej karierze zdobyła pięć medali olimpijskich, w tym dwa złote i trzy srebrne, oraz 12 medali mistrzostw świata, dwa złote, sześć srebrnych i cztery brązowe, przyznała, że jest bardzo rozżalona z powodu nierównego traktowania.

Startuję w szwedzkim stroju i reprezentuję ten kraj, a podczas ceremonii medalowych wciągana jest szwedzka flaga i grany hymn narodowy, a SSF czuje się dumna. Czuję się wykluczona, lecz nie zmienię mojej decyzji, ponieważ nie zgadzam się z programem treningowym federacji i jak widać lepsze rezultaty odnoszę według własnej recepty – powiedziała.

Jak skomentował dziennik "Expressen", w Lillehammer po „pokazie mocy, poskromieniu i spektakularnym poniżeniu Norweżek na ich własnym terenie” federacja "zrozumiała wreszcie jaką gwiazdę ma w swojej drużynie i położyła się przed Kallą plackiem".

Jak podkreślił z kolei "Aftonbladet", Kalla w ubiegłym sezonie została "okradziona" przez SSF z 205 tysięcy koron, otrzymując za zdobycie trzech medali mistrzostw świata w Lahti, dwóch srebrnych w tym jednego w sztafecie do podziału i brązowego tylko ustne podziękowanie.

podobne informacje

PŚ: Kowalczyk zeszła z trasy. Kalla poza zasięgiem

Puchar Świata w Ruce: triumf Kalli, Kowalczyk daleko

Charlotte Kalla napisała książkę dla miłośników narciarstwa biegowego

Kalla ukarana za... indywidualne treningi