tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Gigi Szczęsny" uratował Juve. Dobre oceny Polaka

Wojciech Szczęsny zagrał we wtorek pierwszy mecz w Lidze Mistrzów w barwach Juventusu i było to jednocześnie jego najlepsze spotkanie, od kiedy dołączył do Starej Damy. – W pierwszej połowie nas uratował – przyznał trener Massimiliano Allegri. Również włoska prasa zachwyca się występem Polaka.
Wojciech Szczęsny (Ś) po meczu z Olympiakosem (fot. Getty)

Real Madryt – Borussia Dortmund w środę w TVP [transmisja]

Juventus wygrał na wyjeździe z Olympiakosem 2:0 (1:0), choć zagrał bez kontuzjowanych Gianluigiego Buffona, Giorgio Chielliniego i Mario Mandzukicia. Wygrana zapewniła mistrzom Włoch awans do fazy pucharowej. Gole strzelali Juan Cuadrado i Federico Bernardeschi i to oni zostali najwyżej ocenieni w drużynie gości. Obok Szczęsnego, który zaliczył dwie widowiskowe interwencje.

Juan Cuadrado (fot. PAP/EPA) "Jak polski policjant"

Nie graliśmy dobrze, nie byłem zadowolony z tego co pokazaliśmy. W pierwszej połowie uratował nas Szczęsny. Gdyby nie on do przerwy byłby remis – powiedział po spotkaniu Allegri.

Większość mediów na Półwyspie Apenińskim oceniła występ Polaka na 7 lub 7,5 w skali 1-10. "Opatrznościowy", "Przejmie od Buffona kostium Supermana", "Jest dowodem siły Juventusu" – tak pisały o nim m.in. "Tuttosport" i "La Gazzetta dello Sport".

"Był wspaniały. Jak polski policjant, który zmiażdżył lewą stopą strzał z głowy Djurdjevicia" – oceniła "La Gazzetta". Po tej paradzie jeden z kibiców nazwał go na Twitterze "Gigi Szczęsnym".

Grając dla Juve czuje się wielką odpowiedzialność. Zawsze trzeba być w najlepszej formie i być gotowym do gry – przyznał Szczęsny, który o występie w Pireusie dowiedział się w dniu meczu. Buffona wykluczyła lekka kontuzja łydki.

(fot. twitter.com/mbork88)

podobne informacje

Grali kadrowicze: na plus Glik, Grosicki i bramkarze

Juventus – Inter 0:0. Cały mecz Szczęsnego

Allegri potwierdził. Szczęsny szykuje się na Inter

Oceniamy Polaków w LM: "Lewy" i długo, długo nikt...