tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Sterling, Kane, Ronaldo... Jedenastka fazy grupowej LM

Faza grupowa Ligi Mistrzów sezonu 2017/2018 już za nami. To zatem najlepszy czas na podsumowanie, a co za tym idzie – przedstawienie najlepszej jedenastki rundy jesiennej w LM.
Raheem Sterling, Harry Kane, Marc-Andre ter Stegen, Cristiano Ronaldo (fot. Getty Images)

LM: "Lewemu" stuknęła "50". Udany rewanż Bayernu

BRAMKARZ: Marc-Andre ter Stegen (Barcelona)

Barcelona straciła w fazie grupowej tylko jednego gola, a co jest dużą zasługą niemieckiego bramkarza. Eksperci nie mają więc wątpliwości – 25-latek osiągnął własnie najwyższą formę odkąd trafił na Camp Nou. Dwukrotnie zatrzymał między innymi gwiazdy Juventusu, świetnie spisywał się również w pozostałych trzech spotkaniach (w ostatniej kolejce Ernesto Valverde dał mu odpocząć). Na pochwały zasługuje nie tylko jego postawa w bramce, ale i zaawansowana gra nogami, co pozwala drużynie swobodnie konstruować akcje z wykorzystaniem Niemca.

Layvin Kurzawa w pojedynku z Robertem Lewandowskim (fot. Getty Images)

OBRONA: Joshua Kimmich (Bayern Monachium), John Stones (Manchester City), Layvin Kurzawa (Paris Saint-Germain)

W Monachium nikt nie musiał zbyt długo wylewać łez po tym, jak karierę zakończył Philipp Lahm. Szybko okazało się bowiem, że legendarny obrońca ma godnego następcę. Kimmich, przypominający starszego kolegę w wielu aspektach, wydaje się mieć nawet większy potencjał, zwłaszcza w ofensywie. Świadczą o tym statystyki z tego sezonu – w samej Lidze Mistrzów strzelił dwa gole i zaliczył dwie asysty w sześciu meczach.

Pierwszy sezon Stonesa w Manchesterze był kiepski, ale 23-latek w końcu gra na miarę potencjału. Jest kluczowym elementem w układance Pepa Guardioli i, choć jak przystało na środkowego obrońcę, świetnie spisuje się w destrukcji, to potrafi również atakować. W fazie grupowej LM zdobył trzy gole – dwa przeciwko Feyenoordowi i jeden w meczu z Napoli.

W dzisiejszych czasach niezwykle trudno o lewego obrońcę na wysokim poziomie, więc tym bardziej cieszyć powinny się władze PSG. Kurzawa to piłkarz kompletny na swojej pozycji – bezbłędny przed własną bramką, ale i niezwykle skuteczny na połowie rywala. Bilans ostatnich tygodni w Champions League? Sześć meczów, trzy gole, dwie asysty.

Roberto Firmino i Mohamed Salah (fot. Getty Images)

POMOC: Kevin De Bruyne (Manchester City), Mohamed Salah (Liverpool), Roberto Firmino (Liverpool), Raheem Sterling (Manchester City)

De Bruyne – mózg Manchesteru City. To przez Belga przechodzą prawie wszystkie akcje ofensywne, to on decyduje którą stroną boiska atakują Obywatele i czy skuteczniejszy będzie atak pozycyjny, czy błyskawiczna kontra. Wielka gwiazda w tym sezonie.

Belgowi świetnie układa się współpraca ze Sterlingiem, który w pięciu meczach LM zdobył cztery bramki. Czym imponuje Anglik? Przede wszystkim niezwykłą szybkością oraz przebojowością. Kibice uwielbiają jego indywidualne akcje, które dają duży pożytek zespołowi.

Awans do fazy pucharowej fani Liverpoolu zawdzięczać mogą w dużej mierze duetowi Firmino – Salah. Obaj panowie kapitalnie rozumieją się na boisku, a to przekłada się na efekty ich działań. Pierwszy zdobył sześć goli i zaliczył cztery asysty, drugi pięć goli i jedną asystę.

Edinson Cavani (fot. Getty Images)

ATAK: Cristiano Ronaldo (Real Madryt), Harry Kane (Tottenham Hotspur), Edinson Cavani (Paris Saint-Germain)

Łączna liczba goli strzelonych przez całą trójkę w fazie grupowej Ligi Mistrzów? 21. Każdy z wyżej wymienionych piłkarzy był w ostatnim czasie w fantastycznej formie, a ich bramki niejednokrotnie wprawiały w zachwyt obserwatorów.

Obecność tak znakomitych napastników w drużynie sprawiła oczywiście, że zarówno Real, jak i Tottenham oraz PSG bez najmniejszego problemu awansowały do fazy pucharowej. W międzyczasie Cristiano Ronaldo stał się jedynym piłkarzem w historii Ligi Mistrzów, który zdobył bramkę w każdym z sześciu spotkań.

Jedenastka fazy grupowej LM:

Snajper Lewandowski. Wszechstronny napastnik na miarę Ligi Mistrzów
Czas Anglików w LM? "Nawet dwa zespoły w finale"
Jupp Heynckes: nie jesteśmy szaleńcami
Boruc: pieniądze za Neymara już nie szokują