tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Magdalena Fularczyk-Kozłowska: poddałam się. Depresja była gorsza niż kontuzja

Sportowo jest spełniona. Wygrywała ME i MŚ. W igrzyskach w Londynie zdobyła brązowy medal, w Rio sięgnęła po złoto. Magdalena Fularczyk-Kozłowska, w szczerej do bólu rozmowie z Jackiem Kurowskim, opowiedziała o swoich sukcesach i obawach.
Oko w oko: wywiad z Magdaleną Fularczyk-Kozłowską
Magdalena Fularczyk-Kozłowska (fot. Getty Images)

Lubi gotować, kłamie kiedy musi i... z obawą patrzy w przyszłość. – Uśmiechnięta pesymistka – mówi sama o sobie. – Dużo się uśmiecham, ale nie wierzę w siebie. Widzę świat w ciemniejszych barwach – dodaje.

Fularczyk i Madaj: to złoto na nas czekało Kiedy patrzy się na złotą medalistkę igrzysk w Rio, trudno uwierzyć w jej "wizję nieszczęścia". – Ciężko jest odnaleźć się po tylu latach kariery, wyjazdów, pakowania walizek i jeżdżenia po świecie. To rzeczywistość, w której wszystko jest ułożone – to kiedy jesz, kiedy odpoczywasz, kiedy leżysz. Normalne życie tak nie wygląda i przestawienie się z tej poukładanej rzeczywistości w taką, którą sama będę musiała wykreować, trochę mnie przeraża – powiedziała w rozmowie z Jackiem Kurowskim.

Wioślarstwu poświęciła 16 długich lat i pewnie niebawem powie "dość". Niewiele brakowało jednak, żeby jej piękna kariera zakończyła się przedwcześnie, już w 2016 roku. Na trzy miesiące przed igrzyskami w Rio Magdalena Fularczyk-Kozłowska doznała bardzo poważnej kontuzji, która postawiła pod znakiem zapytania nie tylko olimpijski start, ale też normalne funkcjonowanie w codziennym życiu.

Fot. TVP – Zakuło w plecach, odcięło nogi i zostałam w łódce w pochylonej pozycji, nie mogąc się ruszyć. Nie czułam nóg. Wyciągnięto mnie w łódki, szybka konsultacja lekarska i zaczęło się dziać... Nie mogłam normalnie funkcjonować. Mój mąż był bezradny jak nigdy w życiu. I szczerze mówiąc, wtedy się poddałam. Myślałam, że to koniec. Przekroczyłam linię, za którą Magdy już nie ma, już nie popłynie – przyznała.

To jednak nie koszmarny uraz był najgorszy, co przytrafiło się polskiej wioślarce. "Uśmiechnięta optymistka" musiała zmierzyć się z depresją. Kiedy na podium igrzysk w Rio ze łzami w oczach odbierała złoty medal, kibice nie mieli pojęcia, że kilka miesięcy wcześniej potrzebowała pomocy psychologa.

– Zorientowałam się, że mam depresję, kiedy zdałam sobie sprawę, że przestałam lubić to, co robię na co dzień. Wtedy też wszystko się nasiliło, zaczęło sprawiać jeszcze większą trudność. Ale dzisiaj jest już lepiej, choć wracają "brzydkie dni" – powiedziała Magda, przyznając że przez wiele lat nie była świadoma swojego stanu.

– Depresja była gorsza niż kontuzja. Masz na koncie tyle dobrych wyników, tyle medali, a jednak jesteś słaby. Wtedy nazywałam to największą życiową porażką... Ale po raz kolejny dałam radę – zakończyła optymistycznie mistrzyni olimpijska.

Fularczyk-Kozłowska i Madaj: nie rozstajemy się z medalami