tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Mistrzowie reakcji". Plecy Glika uratowały Monaco

Chociaż Monaco boryka się z wieloma problemami, to w sobotę w ligowym spotkaniu przeciwko Troyes pokazało wolę walki do ostatniego gwizdka. W ciągu 20 minut piłkarze z Księstwa odrobili dwubramkową stratę i strzelili gola dającego trzy punkty w samej końcówce. Sporą zasługę miał w tym Kamil Glik, choć przez większość spotkania nie dał powodów do pochwał.
Kamil Glik (Fot. Getty Images)

Trzej muszkieterowie z Sampdorii – Bereszyński, Kownacki i Linetty

"Mistrzowie reakcji" – tak dokonania mistrza Francji opisał francuski dziennik "L'Equipe". Ta reakcja nastąpiła jednak znacznie później niż powinna. Do 70. minuty na Stadionie Ludwika II goście prowadzili 2:0. W odrabianiu strat pomógł obrońca Troyes – Mathieu Deplagne, który trafił do własnej bramki. Bohaterem jednak został rezerwowy napastnik – Guido Carillo, pokonując dwukrotnie bramkarza rywali.

"Zazwyczaj spadała na niego krytyka, ale była związana z tym, że niewiele czasu spędza na boisku. W meczu z Troyes przypomniał, że może być wartościowym jokerem" – podsumowała redakcja "L'Equipe".

Cieszę się z goli, ale najważniejsze jest zwycięstwo. Mieliśmy sporo czasu na reakcję. Brakuje nam kilku zawodników, lecz nie graliśmy źle. W przerwie mieliśmy świadomość, że wynik jest zły. Wspólnie jednak pokazaliśmy, że potrafimy zaprezentować się lepiej – ocenił w wywiadzie pomeczowym Carillo.

Danijel Subasić (P) i Kamil Glik (fot. Getty Images) Wieczór do zapomnienia

Nie wszyscy piłkarze Monaco mieli tak dobry dzień. Jeden z najgorszych meczów w karierze rozegrał Danijel Subasić. "Najlepszy bramkarz zeszłego sezonu jest obecnie bardzo daleko od tego statusu. Coraz więcej osób domaga się, aby zmienił go rezerwowy – Diego Benaglio. Chorwat był w katastrofalnej dyspozycji w spotkaniu z Troyes" – napisano w "L'Equipe".

Subasić popełnił błąd przy obu trafieniach dla gości. Najpierw sparował piłkę pod nogi Hyun-jun Suka po strzale Saifa-Eddine'a Kaouiego. Koreańczyk musiał już tylko trafić do pustej bramki. Jeszcze gorzej zachował się przy drugim golu. Wyszedł poza własne pole karne, ale zamiast bezpiecznie wybić piłkę, kopnął ją wprost w rywala, który ponownie miał klarowną sytuację.

Kamil Glik (fot. Getty Images) Triumf na... plecach Glika

Polscy kibice szczególną uwagę zwracali na Kamila Glika, który w ostatnim czasie jest daleki od najlepszej dyspozycji, ale udaje mu się podnieść oceny bramkami lub asystami. We wtorkowym meczu Ligi Mistrzów z Porto (2:5) strzelił gola z rzutu karnego na otarcie łez. Tym razem jednak pomógł drużynie w odniesieniu zwycięstwa.

Po dośrodkowaniu Joao Moutinho z rzutu wolnego tak dokładnie odbił piłkę plecami, że zapisał asystę przy drugim golu Carillo. Mimo to, według francuskiego portalu madeinfoot.com, zasłużył jedynie na notę 5,5 (w skali 1-10). Jego partnerzy z obrony – Jemerson i Jorge – dostali jednak jeszcze gorsze oceny (4,5).

Kamil Glik (fot. Twitter/KamilGlik25)
Viva Espana – 35 lat po sukcesie (reportaż)