tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Koniec mistrzostw świata dla Polek. "Nie osiągnęłyśmy celu"

Mistrzostwa świata przyjemnie zakończyły się dla piłkarek ręcznych. Choć nie udało się im wyjść z grupy i powalczyć o medal, to na otarcie łez zdobyły Puchar Prezydenta IHF, pokonując Brazylię w spotkaniu o 17. miejsce. Kadra miała jednak w ostatnim czasie wiele problemów.
Polskie szczypiornistki z Pucharem Prezydenta IHF
Karolina Kudłacz-Gloc pomiędzy czeszkimi szczypiortnistkami (fot. PAP)

Wszystkie błędy Polek w MŚ. "Nie można grać na łubu dubu"

Do ostatniego meczu zespół przystępował mocno osłabiony. Po bardzo twardym starciu z Angolą biało-czerwone wskutek kontuzji straciły dwie obrotowe – Joannę Drabik i Joannę Szarawagę. W trybie awaryjnym musiała zostać powołana Hanna Rycharska, zawodniczka Energa AZS Koszalin.

Spakowałam się w trakcie godziny i przyjechałam walczyć. Byłam przygotowana na grę przez 60 minut, bo nie miałam zmienniczki. Myślę, że mecz mógł się podobać. Zagrałam na dobrym poziomie – nie przeszkadzałam drużynie – powiedziała po spotkaniu.

Kinga Achruk: mentalnie było kiepsko, ale udało nam się podnieść Spotkanie nie wyglądało jednak idealnie dla Polek, które w drugiej połowie prawie roztrwoniły siedmiobramkową przewagę. – Fakt, że gramy o niższe miejsca być może spowodował, że nie koncentracja nie była taka duża. Ważne, że wygrałyśmy i mamy puchar. Nie zamierzamy nikogo osądzać – uspokajała Rycharska.

Według Karoliny Kudłacz-Gloc było to jednak emocjonujące starcie. – Był to mecz godny ćwierćfinału. Brazylijki przyjechały po medal, chciały się liczyć do końca mistrzostw. Praktycznie jedna akcja zadecydowała, że odpadły z fazy grupowej. Podobnie było w naszym przypadku. Myślę więc, że to było spotkanie dwóch dobrych zespołów – powiedziała kapitan reprezentacji Polski.

Z pewnością kibice mieli apetyty na lepszy wynik po tym jak dwa lata temu kadra zajęła czwarte miejsce na mistrzostwach świata w Danii, ale szczypiornistkom nie można odmówić walki do końca. – Nie oszczędzałyśmy się. Mecz z Angolą był bardzo brutalny. Dobrze, że Hania (Rycharska, przyp. redakcja) dojechała do nas. Możemy być z siebie dumne. To zespół, który ma przed sobą ogromne perspektywy. W trudnych momentach brakuje nam jeszcze zimnej głowy. Musimy nad tym dużo popracować. To nasza pięta achillesowa – dodała Kudłacz-Gloc.

"Rasmussen dostał kilka lat. Krowickiemu też dajmy czas" Szczególnie szkoda porażki w rywalizacji z Czechami, gdzie przez długi czas zawodniczki Leszka Krowickiego prowadziły, ale dały sobie wydrzeć wygraną w końcówce.

Nie osiągnęłyśmy swojego celu. Każda z nas myślała, że jest on w zasięgu, ale stało się inaczej. Powinęła nam się noga. Cały czas będę miała z tyłu głowy 15 minut z Czeszkami. Według mnie był to najgorszy okres naszej gry na tych mistrzostwach. Grałyśmy słabo i przegrałyśmy mecz w końcówce. Cieszę się, że udało nam się odbudować, bo byłyśmy podłamane – podsumowała turniej Kinga Achruk.

Przed reprezentacją teraz kilkumiesięczna przerwa. Następne zgrupowanie w marcu przed trzecim spotkaniem w eliminacjach do mistrzostw Europy, które zostaną rozegrane pod koniec przyszłego roku we Francji. Po dwóch zwycięstwach – z Włochami i Słowacją – biało-czerwone prowadzi w grupie 2, mając tyle samo punktów co Czarnogóra, z którą zmierzą się 21 marca przyszłego roku.

MŚ kobiet: Polska – Brazylia (skrót)
Hanna Rycharska: myślę, że nie przeszkadzałam drużynie
Kudłacz-Gloc: to był mecz godny ćwierćfinału
"Rasmussen dostał kilka lat. Krowickiemu też dajmy czas"