tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Dziś KMŚ. Wszyscy wszędzie chcą wygrać z Gremio

Klubowe Mistrzostwa Świata nabierają rumieńców. Na plac boju wchodzą najlepsze zespoły z Europy i Ameryki Południowej. Ta pierwsza jest od czterech sezonów niepokonana. Real jest nadal murowanym faworytem turnieju. Transmisja meczu Gremio – Pachuca we wtorek od godz. 17:50 w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej.

Dziś KMŚ. Wszyscy wszędzie chcą wygrać z Gremio

Klubowe Mistrzostwa Świata nabierają rumieńców. Na plac boju wchodzą najlepsze zespoły z Europy i Ameryki Południowej. Ta pierwsza jest od czterech sezonów niepokonana. Real jest nadal murowanym faworytem turnieju. Transmisja meczu Gremio – Pachuca we wtorek od godz. 17:50 w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej.
fot. Getty Images

AWANS PACHUCY PO DOGRYWCE

Nim jednak drużyna z Madrytu wygra i odbierze trofeum, musi uporać się w półfinale z Al-Jazirą, a potem w finale ze zwycięzcą meczu Pachuca CF – Gremio. Nie ma się co dziwić, iż ten drugi półfinał uchodzi za ciekawszy, bo dysproporcje między rywalami są zdecydowanie mniejsze. Dość napisać, że Meksykanie mają... większy budżet od Brazylijczyków. Ale Real ma większy niż trzej pozostali półfinaliści razem wzięci!

Gremio to tradycja, spuścizna pięciu mistrzostw świata reprezentacji, cztery wygrane brazylijskich klubów w rozgrywkach wobec zerowych sukcesów meksykańskich drużyn w globalnych turniejach. Na dodatek Pachuca po wyjściu funduszu inwestycyjnego zależnego od najbogatszego człowieka Ameryki Łacińskiej, Carlosa Slima, nie wydaje już tak wiele, jak jeszcze dwa-trzy lata temu planowano. Ale ciągle sporo, tylko czy na tyle dużo, by wyeliminować Gremio? – Z nami wygrać chce teraz każdy, bo wygraliśmy Copa Libertadores, a z mistrzem wszyscy chcą zwyciężać – zaczepia Meksykanów trener Gremio, Renato Gaucho.

CF Pachuca - Wydad Casablanca 1:0: zwycięski gol Guzmana

Gremio – reaktywacja

Drużyna z Porto Alegre w końcu listopada wygrała Copa Libertadores. Trzeci raz w historii. Poprzednio w 1983 i 1995, w tym drugim przypadku pod komendą Luisa Felipe Scolariego, który siedem lat później poprowadził Brazylię do mistrzostwa świata w Korei i Japonii. Ten pierwszy tytuł zdobyli w roku, kiedy eksplodował talent niejakiego Renato Gaucho. Kilka miesięcy później, w Pucharze Interkontynentalnym, Gremio zmierzyło się z najlepszą wówczas drużyną Europy, Hamburgerem SV. Niemcy prowadzeni przez legendarnego Ernsta Happela, najeżeni mistrzami Europy z 1980 i wicemistrzami świata z 1982, przegrali 1:2 po dwóch golach młodziutkiego Renato. 34 lata później Renato jako pierwszy Brazylijczyk wygrał Copa Libertadores z tym samym klubem jako trener i zawodnik, rezerwując sobie miejsce w brazylijskim panteonie gwiazd. Miejsce, które mógł zająć już wcześniej, gdyby z Leandro nie podpadł Tele Santanie za co obaj wylecieli z kadry na mundial w Meksyku w 1986 roku, kiedy byli w życiowej formie...

Gremio 2017 nie jest drużyną znaną w futbolowym świecie. Tak naprawdę dopiero wygranie Pucharu Wyzwolicieli przyciągnęło zainteresowanie tym klubem. A swego czasu była to potężna kuźnia talentów! To stąd wyfrunęli do Europy w ostatnim dwudziestoleciu tacy gracze jak Emerson (Bayer Leverkusen, Roma, Juventus, Real Madryt), Michel Bastos (Schalke, Lyon, Roma), Ronaldinho (wiadomo), Anderson (FC Porto, Manchester United – piłkarz dziś zniszczony przez kontuzje), Lucas Leiva (Liverpool, Lazio), Carlos Eduardo (Hoffenheim, Rubin Kazań, megatalent, którego kontuzja wyeliminowała z gry na 21 miesięcy, nigdy potem nawet nie odzyskał formy z czasów Bundesligi).

Wszyscy na sprzedaż?

Również w 2017 roku Gremio ma w składzie kilku chłopaków, o których marzą menedżerowie wielkich zespołów z Europy. Już latem bezskutecznie próbowano podebrać klubowi największego asa, 24-letniego Luana. Ów finezyjny technik, złoty medalista olimpijski z Rio, powoływany także do pierwszej reprezentacji, był obiektem licytacji między FC Porto, Sampdorią i Spartakiem Moskwa. Według lokalnych mediów zaczęło się od 18 milionów euro od Włochów, a skoczyło do 22 od Rosjan. Tyle że władze klubu poniżej 25 mln zejść nie chciały, a zawodnik ogłosił, że do końca sezonu (początek grudnia) nie spieszy mu się do opuszczenia drużyny. Dziś szefowie wszystkich trzech klubów mogą tylko pomarzyć o kupnie za 25 mln, bo w drugiej części sezonu był to najlepszy brazylijski zawodnik kopiący piłkę na południowoamerykańskich boiskach. Fantastycznie wyszkolony technicznie, z łatwością mija rywali, ma wyborne podania nawet w największym tłoku, a gole strzela wprost filmowe. Czy zrobi wielką karierę w Europie – tego nie wiemy, ale wiemy na pewno: ogląda się go z radością!

KMŚ: Al-Jazira – Auckland City 1:0: gol Romarinho

Nie inaczej jest z młodszym o trzy lata Arthurem, którego zabraknie podczas Klubowych Mistrzostw Świata. 21-letni wychowanek Gremio rzucił w tym roku Brazylię na kolana. Eksplodował! I docenił go już selekcjoner Tite, a parol zagięli działacze z Europy. Nie ma się co dziwić, że pół roku temu wpisano mu w klauzuli zawrotną kwotę 50 mln euro, bo ten chłopak ma naprawdę "papiery na granie". Ma coś z Lucasa Leivy, coś z Xaviego, trochę z Isco, a gra jako defensywny pomocnik i rzadko zdarza mu się zapędzać w pole karne rywala. Niewysoki, krępy, mocno trzyma się na krótkich nogach. Sylwetka a la Romario, czyli trudny do wywrócenia. Nawet w największym tłoku i pod presją dwóch rywali nie traci zimnej krwi. Potrafi znakomicie regulować tempo gry, dużo widzi i naprawdę z miesiąca na miesiąc jest coraz lepszy. Nie ma się co dziwić, że w Porto Alegre liczą na największy transfer w historii klubu, a dyrektor sportowy poleciał do piłkarza, by go poznać i opowiedzieć mu o zaletach gry w Barcelonie. Trzecią kluczową postacią Gremio jest lider obrony, 32-letni stoper Geromel. I jest w szerokiej kadrze na mundial, chociaż konkurencja duża, bo jak nie Thiago Silva to Marquinhos, albo Miranda czy Jemerson...

Kariera tego zawodnika jest doprawdy zdumiewająca, bowiem jak na wyróżnienia, które dostawał, to niewiele trofeów wygrał i milionów zarobił. Wyjechał z Brazylii jako 18-latek do ligi portugalskiej. Po pięciu latach gry w malutkim Chaves i piątej sile w kraju, Vitorii Guimaraes, przeszedł z opinią najlepszego stopera w Portugalii do niemieckiego FC Koeln. Niezły debiut, świetny drugi sezon, po którym plotkowało się o przejściu do większego i bogatszego klubu, a potem regres. W sezonie 2011/12 Geromel stracił miejsce w podstawowym składzie niemieckiej drużyny, a ta... spadła do drugiej ligi. Brazylijczyk wymógł wypożyczenie do hiszpańskiej Mallorki, gdzie wprawdzie został starterem, ale... drużyna z Balearów spadła do drugiej ligi! Tego było za wiele, Geromel podjął w wieku 28 lat decyzję o powrocie do Brazylii. Od ponad czterech lat gra w Gremio, a od dwóch jest niekwestionowanym liderem obrony tego zespołu.

Fani Gremio (fot. Getty Images)

Jego najbliższym kolegą w drużynie jest inny z jej filarów, 30-letni bramkarz Marcelo Grohe, wychowanek klubu z Porto Alegre. I on też jest w grupie obserwowanych przez Tite, chociaż ostatnio z ligi brazylijskiej powołania dostaje tylko Cassio z Corinthiansu.

Marcelo Grohe jest typem spokojnego, długo dojrzewającego bramkarza, trochę w stylu Łukasza Fabiańskiego. Podczas tegorocznej edycji Copa Libertadores bronił jak natchniony, zostając najlepszą "jedynką" turnieju. Goleiro z Porto Alegre ma niesamowity refleks i jest świetny "na linii", na pewno nie jest to typ nowoczesnego bramkarza a la Manuel Neuer, ale też Gremio nie gra jak Niemcy czy Bayern. To raczej wyważony, a może nawet wyrachowany futbol, gdzie nie myśli się o pięknie, ale dobrze wykonanej robocie i awansie do kolejnej rundy albo o kolejnych punktach. Słyną ze świetnych kontrataków, które wyprowadza najczęściej szybki jak wiatr Fernandinho, w przeszłości "jeździec bez głowy", ostatnio całkiem rozsądny skrzydłowy ze sporym bagażem doświadczeń.

Historia nauczycielką?

Gremio zdaje się nawet bardziej przyziemne od Pachuki, która tradycyjnie pozwala sobie na odrobinę szaleństwa i swobody. Drużyna z Brazylii jest drużyną zdyscyplinowaną, ale czy faworytem? W 2010 roku ich odwieczny rywal, Internacional z Porto Alegre, po wygraniu Copa Libertadores ośmieszył się przegrywając półfinał KMŚ z nieznanym rywalem z Afryki. Był to pierwszy przypadek, by Ameryka Południowa nie zagrała w finale rozgrywek. Kiedy trzy lata później Atletico Mineiro przegrali z Raja Casablanca, w Brazylii przestali traktować finał jako rzecz pewną i daną na zawsze. Wreszcie zrozumiano, że Klubowe Mistrzostwa Świata to nie Puchar Interkontynentalny, chociaż i w tych rozgrywkach Brazylia jest mocna! Ma cztery wygrane, więcej ma tylko... Hiszpania, ale by ją doścignąć Gremio musi wyeliminować Pachukę!

Bartłomiej Rabij

najnowsze opinie

Sebastian Szczęsny Broner vs. Vargas? Nie będzie nudy

Stanisław Snopek Na MŚ zagramy o utrzymanie

Apoloniusz Tajner Horngacher wprowadził nową jakość

Patryk Rokicki Ruszamy po Puchar Stanleya