tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Janowicz? Świetny facet! Radwańskiej brakuje mocy"

– Łukasz udowodnił, że jest inteligentnym człowiekiem nie tylko na korcie. Razem z Marcelo Melo zachowali spokój i po kilku tygodniach pokazali to, czego można było się spodziewać. Ich atuty idealnie się łączą – mówi nam legenda gry deblowej Jonas Bjorkman. Ze Szwedem, triumfatorem dziewięciu turniejów Wielkiego Szlema w grze podwójnej oraz czwartym singlistą świata porozmawialiśmy m.in. o Łukaszu Kubocie, Jerzym Janowiczu oraz zmianach, jakie czekają tenis w najbliższych miesiącach.
Jonas Bjorkman (Fot. Getty)

Maciej Łuczak, SPORT.TVP.PL: – Jesteś jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w grze podwójnej. Teraz miejsce na szczycie zajmuje Polak – Łukasz Kubot. Co o nim sądzisz?
Jonas Bjorkman: – Miałem okazję bardzo dobrze poznać Łukasza, gdy w 2014 roku triumfował w Australian Open w parze z moim rodakiem Robertem Lindstedtem. To świetny tenisista, ale przede wszystkim wspaniały człowiek – osoba pozytywnie nastawiona do życia, wkładająca w tenis całe serce. Cieszę się, że tak długo jest w ścisłej czołówce i osiąga wspaniałe sukcesy.

– To teraz najlepszy deblista na świecie?
– Na pewno miałbyś z tego świetny tytuł, ale nie, nie namówisz mnie na takie wyznanie. Łukasz i Marcelo są po prostu najlepsi jako para.

Enigmatyczne znaki Kubota i Melo. Polak wyjaśnia – Spodziewałeś się, że ich współpraca aż tak bardzo wypali?
– Tak, ponieważ idealnie się uzupełniają. Co prawda początek mieli przeciętny, ale Łukasz udowodnił, że jest inteligentnym człowiekiem nie tylko na korcie. Razem z Marcelo zachowali spokój i po kilku tygodniach pokazali to, czego można było się spodziewać. Tak jak wspomniałem – ich atuty idealnie się łączą. Łukasz ma kapitalny, agresywny serwis. Melo natomiast najlepiej na świecie gra przy siatce. Może to świetnie wykorzystywać również dzięki temu, że Kubot kapitalnie uderza z linii końcowej. Co ważne, obaj są bardzo pozytywnymi ludźmi, a to w grze podwójnej niezwykle istotne.

– W 2017 roku wygrali Wimbledon, trzy turnieje ATP Masters 1000, byli w finale ATP Finals. Myślisz, że utrzymają formę w przyszłym sezonie? W deblu granica między zwycięstwem a porażką jest bardzo cienka.
– Gdybym miał wskazać jeden element, który w największym stopniu stał za ich tegorocznymi sukcesami, to byłby to serwis. Jeżeli nadal chcą dominować, muszą utrzymać poziom. Nie wiemy też jeszcze czy w nowym sezonie nie pojawią się nowe, lepiej dobrane duety. Jednak niezależnie od tego jakie inni utworzą pary, na pewno Łukasz i Marcelo będą faworytami najważniejszych turniejów.

– Abstrahując już od konkretnych nazwisk. Jakie jest Twoje spojrzenie na debla? Uważasz, że jest doceniany tak jak na to zasługuje?
– Nie ma co szukać w tej kwestii problemu. Deblowa czołówka prezentuje świetny poziom i ci, którzy oglądają grę podwójną na pewno na nudę narzekać nie mogą. Mam jedynie nadzieję, że w przyszłości utytułowani singliści częściej będą się decydować na grę podwójną. To na pewno zwiększyłoby rywalizację, bo tak jak wspomniałem – topowe pary grają fantastycznie, ale te sklasyfikowane nieco niżej już nie zawsze… Wspaniale byłoby widzieć Andy’ego Murraya czy Novaka Djokovicia łączącego singla i debla.

– Wspomniałeś Murraya i Djokovicia, ale ten rok należał do Rafaela Nadala i Rogera Federera.
– Tak, obaj mieli niesamowity sezon. Jestem pod wielkim wrażeniem powrotu Szwajcara, który jak na swój wiek zagrał wiele turniejów, a mimo to w każdym prezentował się świetnie.

TOP 5: najlepsze akcje Radwańskiej w 2017 roku – Gdybyś miał jednak wybrać tenisistę 2017 roku – to który zrobił na Tobie większe wrażenie?
– Wskazałbym Rafę, który zakończył sezon jako numer jeden. To przechyliło szalę na jego korzyść. I to mimo że w bezpośrednich pojedynkach przegrywał. Trzeba jednak pamiętać, na jakiej nawierzchni były one rozgrywane.

– Pozostali zawodnicy mieli za to mnóstwo problemów zdrowotnych. Sezon przedwcześnie zakończyli m.in. Murray, Djoković i Stan Wawrinka. Uważasz, że to przypadek czy tenisowy kalendarz jest zbyt napięty?
– Nie szukałbym powodów w przemęczeniu. Pamiętajmy, że każdy z nich jest coraz starszy. Obecnie mamy mnóstwo zawodników powyżej trzydziestego roku życia, ponieważ coraz więcej wiemy o tym, jak trenować, a następnie regenerować organizm. Jednak wieku nie da się oszukać. Zauważyłem, że po trzydziestce ryzyko kontuzji rośnie. Wielu tenisistów ma za sobą 10-12 lat gry w zawodowym tourze. Być może powinni nieco mądrzej planować swój kalendarz, ale każdemu z nich dolegało coś innego, więc raczej skłaniam się ku temu, że był to przypadek, a nie głębszy problem.

– Przyszły rok będzie czasem wielkich powrotów. Po którym zawodniku spodziewasz się najwięcej?
– Zacznę może od Djokovicia. Jeżeli znów jest głodny zwycięstw, to nie mam wątpliwości, że sprawi Nadalowi i Federerowi ogromne kłopoty. Pytanie tylko, na ile jest gotowy mentalnie. W przypadku Murraya o poziom tenisa też jestem spokojny. Pozostaje kwestia zdrowia. Z tego co wiem, miał poważne problemy z biodrem. To zawsze pozostawia ślad, ale myślę, że też wróci do ścisłej czołówki.

– Nie mogę nie zapytać o Agnieszkę Radwańską. Zaskoczył jej słaby sezon?
– Jeżeli mam być w pełni szczery, to trudno mi ocenić, bo tenis kobiecy mogę śledzić jedynie podczas Wielkich Szlemów. Jedyne, co mogę powiedzieć to, że nowa generacja tenisistek potrafi uderzać zdecydowanie mocniej. Radwańska natomiast zawsze w moich oczach była zawodniczką o wybitnej technice, kreatywności i sprycie, za to mocy jej trochę brakowało. Bez wątpienia ma jednak wspaniałą karierę, imponująco długo utrzymywała się w ścisłym topie. A czy może jeszcze do niego wrócić? Przed tenisistką o takich umiejętnościach droga nigdy nie będzie zamknięta.

Linette z nowym trenerem. Na początek obóz w Chinach – Kompletnie zatrzymał się natomiast rozwój naszego najlepszego tenisisty Jerzego Janowicza.
– Znam go bardzo dobrze. Świetny facet! Wszyscy dobrze wiemy, jak potrafił grać kilka lat temu. Jednak we współczesnym tenisie wszystko sprowadza się do powtarzalności. Jeżeli chcesz być w czołówce, musisz co tydzień zdobywać punkty. Gdy Janowicz gra swój najlepszy tenis, to potrafi wygrywać z najlepszymi. Pokonał przecież w tym sezonie choćby zwycięzcę ATP Final Grigora Dimitrowa. Mam nadzieję, że w przyszłym roku znajdzie odpowiednią motywację i ustabilizuje formę. Nie odkryję Ameryki, ale w jego przypadku jest to kluczowe.

– Janowicz był nasza wielką nadzieją kilka lat temu. Nie ma jednak co ukrywać, że teraz do tenisa wchodzi nowe pokolenie. Po kim spodziewasz się najwięcej?
– Nowa generacja jest ekscytująca. Niektórzy – jak np. Alexander Zverev i Dominic Thiem – wyrobili już sobie nazwisko. Pytanie, na ile jeszcze są się w stanie rozwinąć. Warto jednak spojrzeć szerzej. Bardzo podoba mi się Hyeon Chung z Korei Południowej. Jest moim głównym kandydatem, by dołączyć do czołówki w przyszłym roku. Trudniej mi przewidywać, co stanie się u kobiet. Mój dobry kolega Thomas Johannson pracuje z Greczynką Marią Sakkari. Już w ubiegłym sezonie widać było u niej spory postęp, a myślę, że to dopiero początek. Będę za nią mocno trzymał kciuki.

– Tenis stoi u progu sporych zmian. Podczas turnieju Next Gen Series testowano kilka rewolucyjnych rozwiązań. W najbliższym czasie w Wielkim Szlemie wprowadzony zostanie m.in. tzw. shot clock, skrócona zostanie rozgrzewka, a rozstawionych będzie tylko szesnaście, a nie aż trzydziestu dwóch zawodników. Co o tym sądzisz?
– Fantastycznie, że pracujemy nad nowymi rozwiązaniami! Powinniśmy zdecydowanie przyspieszyć tempo rozgrywania meczów. Zawodnicy przed meczem mają wystarczająco dużo czasu, by się rozgrzać. Pięć albo nawet, jak w Laver Cup, trzy minuty powinny wystarczyć. Również shot clock jest świetnym rozwiązaniem. Obecnie prawie po każdej piłce zawodnicy używają ręcznika, opóźniając tym samym kolejny punkt. I to nawet w sytuacji, gdy zaserwowali asa! Więcej jest w tym moim zdaniem przyzwyczajenia niż realnej potrzeby.

– Czuć ogromny entuzjazm.
– Jedyne, co mi się nie podoba, to umożliwienie kontaktu z trenerem. Moim zdaniem to jakby odebrać Ivo Karloviciowi pierwszy serwis. Tenis to nie tylko ręce i nogi, ale również głowa. Zawodnicy, którzy lepiej analizują grę i w przypadku porażki w pierwszym secie potrafią znaleźć plan B zostaną pozbawieni tego atutu. Uważam, że to zły kierunek. Im mniej podczas meczu kontaktu zawodnika z trenerem, tym lepiej. Ogólnie jednak uważam, że zmiany idą w bardzo dobrym kierunku. Mam nadzieję, że np. w deblu pójdą jeszcze dalej. Powinniśmy przyspieszyć rozgrywanie spotkań. Można skrócić przerwy, zrezygnować ze zmiany stron po pierwszym gemie. Nie ma się co obrażać na rzeczywistość. Tenis, mimo że jest jednym z najwspanialszych sportów świata, nie może stać w miejscu tylko cały czas walczyć o zainteresowanie.

najpopularniejsze

Lis: finały dzień po dniu? Będzie bardzo ciężko

Paweł Dronia: mamy pecha do pierwszych meczów

Co w sieci piszczy? Białkowski i... Fabiański wyróżnieni

Święty-Ersetric: liczę na kolejny przełomowy sezon w mojej karierze

Engel: mecz dla Kryszałowicza pokazał, że wszyscy możemy na siebie liczyć