tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Mundialowy radar

W naszym cyklu obserwacyjnym tym razem najwięcej o Kolumbii, bo tam zakończyła się liga. Japończycy z hukiem skończyli rok... bynajmniej nie była to salwa dla zwycięzców. Najciszej wokół graczy z Senegalu, bo miniony weekend w Europie nie był ich koncertem.

Mundialowy radar

W naszym cyklu obserwacyjnym tym razem najwięcej o Kolumbii, bo tam zakończyła się liga. Japończycy z hukiem skończyli rok... bynajmniej nie była to salwa dla zwycięzców. Najciszej wokół graczy z Senegalu, bo miniony weekend w Europie nie był ich koncertem.
fot. Getty Images

Nowy mistrz Kolumbii

Millonarios w miniony weekend zostali mistrzami Kolumbii. W niedzielę po dramatycznym boju zremisowali 2:2 z Independiente Santa Fe, a skoro pierwszy mecz wygrali 1:0, to tytuł powędrował do nich. Finał był rozgrywką dwóch ekip z Bogoty, która w ostatnich latach wyraźnie ustępowała rywalom z innych kolumbijskich metropolii, takich jak chociażby Medellin.. Dla Millonarios jest to pierwszy od pięciu lat tytuł, jakże ważny, bo przez owe pięć lat to Santa Fe było praktycznie jedyną kolumbijską ekipą przeciwstawiającą się potędze Atletico Nacional z Medellin.

Weekendowy rewanż był meczem porywającym. Santa Fe prowadzili po ewidentnym karnym zamienionym na gola przez 30-letniego obieżyświata (grał w m.in. w kilku klubach ligi meksykańskiej i chilijskiej) Wilsona Morelo Lopeza. Do przerwy 1:0 i straty odrobione. Ale tuż po pauzie kapitalny strzał głową po rzucie rożnym 32-letniego weterana Andresa Cadavida przywrócił trofeum Millionarios.

Od tego momentu kibice stali się świadkami batalii na uderzenia. Dość powiedzieć, że Santa Fe wykonało ich w sumie 11, a Millonarios 15. Tempo zawodów był zawrotne, a gesty argentyńskiego trenera Miguela Angela Russo pozostawały bez odpowiedzi, tak zapaleni w boju byli zawodnicy obu ekip. Kiedy w 82. minucie gry Wilson Lopez sfinalizował filmową akcję Santa Fe (najpierw dwa podania z pierwszej piłki, potem cudowny balans strzelca, który zwiódł za jednym zamachem i stopera i bramkarza rywali), wydawało się, że drużyna urugwajskiego trenera-weterana, 69-letniego Gregoria Pereza, utrzyma przewagę zapewniającą jej tytuł. Santa Fe bowiem nie cofnęło się desperacko pod własną bramkę, lecz nadal próbowało naciskać lokalnego rywala. Cóż jednak począć, kiedy w 86. minucie meczu Henry'emu Rojasowi "siadł" strzał roku, po którym bramkarz nie miał najmniejszych szans na obronę?

Z kim zagramy przed MŚ? "Losowanie zmieniło plany"

Gol Rojasa został okrzyknięty trafieniem play-offów, a może nawet całej drugiej tury rozgrywek o mistrzostwo Kolumbii. 22 metry od bramki, piłka mocno zgrana, odbija się "po koźle", a Rojas idealnie składa się do woleja, bijąc futbolówkę z potężną rotacją... Majstersztyk! – Był to najważniejszy gol mojej kariery – powiedział telewizji WinSports zachwycony strzelec. Ten gol dał Millonarios wygraną w drugiej fazie mistrzostw, bo jak to w Ameryce Południowej bywa, każdy z krajów ma swój autorski system wyłaniania najlepszych.

W przypadku Kolumbii gra się zatem dwa turnieje mistrzowskie o nazwach Apertura i Finalizacion. Każdy ma rundę zasadniczą, podczas której z wszystkimi rywalami gra się tylko raz, a potem następują play-offy z udziałem ośmiu najlepszych ekip. W styczniu dojdzie do dwumeczu, gdzie Millonarios jako zwycięzcy Finalizacion zagrają z Atletico Nacinal, czyli triumfatorami Apertury. Stawką będzie tytuł mistrza Superliga Aguila, czyli miano najlepszej ekipy w kraju. Coś jak mistrzostwo kraju wszechwag, stosując nomenklaturę rodem z judo czy boksu.

Kolumbijczycy w Europie

Monaco wygrało 4:0 na wyjeździe z Saint-Etienne ale – o dziwo! – na listę strzelców nie wpisał się Radamel Falcao Garcia Zarate! Ścigający się z Cavanim na gole Kolumbijczyk po 18. kolejkach Ligue 1 ma na koncie 14 trafień i ustępuje Urugwajczykowi czterema. Mariano Diaz z Dominikany z 13 golami już goni Falcao. Kolumbijska prasa nie martwi się jednak miejscem w klasyfikacji strzelców, a brakiem partnerów w pierwszej linii. Luis Muriel zniknął, Duvan Zapata też nie rozpieszcza, więc znów oczy mediów zwróciły się ku Carlosowi Bacce, 32-latkowi z Villarrealu. Zagrał, jego drużyna zwyciężyła Celtę Vigo, ale forma kolumbijskiego bombardiera daleka od optymalnej..

Maciej Sawicki: w Soczi piłkarze będą mieć najbardziej komfortowe warunki

Może jakąś podpowiedzią będzie nagroda dla najlepszego zawodnika II ligi hiszpańskiej dla 18-letniego napastnika z kolumbijskiej młodzieżówki, "Cucho" Hernandeza? Pięć goli w miesiącu, kapitalna dyspozycja i witalność na miarę Premier League wyróżniają małolata na tle całkiem solidnej konkurencji na hiszpańskim zapleczu ligowym.

Za to Yerry Mina ponoć nie trafi do Barcelony, tak przynajmniej pisze kataloński "Sport". Jego rywal o miejsce w kadrze Davinson Sanchez, chyba miał szczęście, że w weekend nie grał przeciw Manchesterowi City, bo jego Tottenham został solidnie obity przez lidera Premier League. James za to wyceniony został na przeciętną notę 3,5 za wygrany, a w zasadzie wymęczony mecz ze Stuttgartem. W zgodnej opinii obserwatorów bohaterem był rezerwowy golkiper Bayernu Sven Ulreich, a James zagrał „tak sobie”. Jeśli więc Falcao i James nie brylowali w weekendowych meczach w Europie, to oczywiście kolumbijska prasa więcej miejsca poświęcała zagranicznemu kolarstwu i transferowym plotkom, bo okienko otwiera się już za kilka tygodni. Edwin Cardona z Boca Juniors, Miguel Borja z Palmeiras i wspomniany Yerry Mina ponoć mają być najsmakowitszymi kąskami z Kolumbii.

Japonia w szoku!

Tydzień po zakończeniu rozgrywek ligowych, najlepsi zawodnicy J-League zagrali w finale E-1 Cup, czyli dawnego Pucharu Azji Wschodniej, a jeszcze wcześniej Pucharu Dynastii. Japonia zagrała w finale przeciwko Korei Południowej, czyli doszło do tradycyjnego pojedynku eksportowych ekip azjatyckiego futbolu. Przed mundialem to ostatni prestiżowy turniej dla obu drużyn. Grający u siebie Japończycy wygrali pierwsze mecze z Koreą Płn. i Chinami (1:0 i 2:1) i przed kończącym turniej meczem z Koreańczykami z południa potrzebowali ledwie remisu. Ba, po golu z trzeciej minuty asa zakończonych niedawno rozgrywek ligowych Yu Kobayashiego wydawało się, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Ale wyciągnięta po puchar ręka została solidnie przez Koreańczyków pogryziona! Jeszcze w pierwszej połowie ekipa Shin-teae Younga strzeliła trzy gole, a po pauzie rezerwowy Yeom Kihun dobił Japńczyków.

Senegal pewny swego. "Jesteśmy faworytem tej grupy"

– Zasłużyli na wygraną, byli lepsi. Byli – w przeciwieństwie do nas – drużyną. Wiedziałem, że są lepsi, ale nie mam pojęcia, dlaczego po strzeleniu bramki mój zespół stanął i oddał grę rywalom – powiedział po zawodach selekcjoner Japonii Vahid Halihodzić.

Wynik niedzielnego meczu to ciekawa podpowiedź dla trenera Adama Nawałki, bo jak widać, Japończycy też miewają przestoje "w produkcji" i można ich wtedy dosyć łatwo rozmontować, co udowodnili Koreańczycy stosując agresywnym, wysoki pressing.

O Senegalu w tym tygodniu ciszej. Nawet Mane nie dostał chociażby minuty w wygranym przez Liverpool meczu z Bournemouth (4:0!). Skromny weekend dla Senegalczyków ozdobił golem stoper Napoli, znakomity (wyceniany na nie mniej niż 45 mln euro) Kalidou Koulibaly. Napoli wygrało 3:1 w Turynie z miejscowym AC, a gol obrońcy dał prowadzenie.

Za to stoper Salif Sane brał udział w bodaj najbardziej kuriozalnym meczu miesiąca w Bundeslidze. Jego Hannover zremisował 4:4 u siebie z Bayerem Leverkusen w meczu, w którym prowadzenie zmieniało się raczej wskutek losowych przypadków niż zaplanowanej i konsekwentnej gry taktycznej. 0:1, 2:1, 2:2, 3:2, 3:4, 4:4... Samemu Sane ten czwórkowy mecz został przez „Kickera” wyceniony na czwórkę, czyli też słabo, bo niemieckie noty idą w odwrotnym kierunku...

Zbigniew Boniek: nasza reprezentacja musi być jak Niemcy

najnowsze opinie

Piotr Jagiełło Wolna sobota. Fonfara jak Lennox Lewis

Rafał Rostkowski Dlaczego polscy sędziowie pomogli anulować gola Ajaksu

Piotr Sobczyński Karnawał i post

Jacek Dąbrowski Więcej światła