tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Grzegorz Tkaczyk: nie będzie kolejnych Bieleckiego i Lijewskich

Memoriał Domingo Barcenasa w Hiszpanii jest ostatnim sprawdzianem polskich szczypiornistów przed przyszłotygodniowym turniejem prekwalifikacji do mistrzostw świata 2019 w Portugalii. Swoimi spostrzeżeniami nt. ostatnich występów kadry, obecnej sytuacji personalnej w drużynie oraz nadchodzących spotkań dzieli się Grzegorz Tkaczyk, były kapitan reprezentacji i wicemistrz świata z 2007 roku. – W Hiszpanii wynik będzie drugorzędny, ważne, by zagrać trzy równe i dobre mecze – mówi. Transmisje wszystkich meczów kadry w TVP Sport, na SPORT.TVP.PL i w aplikacji mobilnej.
Karol Bielecki (L), Marcin Lijewski (P) (fot. PAP/EPA)

Początek drogi do Tokio. Ważny rok szczypiorniaka

Maciej Wojs, SPORT.TVP.PL: – Polscy szczypiorniści trudny 2017 rok zakończyli dwoma zwycięstwami podczas turnieju w Gdańsku. To dobry zwiastun na najbliższe dni czy nie ma sensu przywiązywać uwagi do tych wyników?
Grzegorz Tkaczyk: – Normalnie nie powinno się tego robić, aczkolwiek graliśmy u siebie i w przypadku tej drużyny, którą Piotrek Przybecki buduje niemal od zera, te wyniki po prostu cieszą. Szczególnie rezultat meczu z Białorusią. To wymagający rywal, który robi duże postępy, a my na jego tle wypadliśmy solidnie. O spotkaniu z Bahrajnem nie ma co mówić, bo rywal był mocno egzotyczny i tu oczekiwaliśmy zwycięstwa. Wygrana z dobrym europejskim rywalem daje jednak nieco optymizmu.

– Tego dodaje też nasza gra w obronie. 18 bramek straconych z Bahrajnem, 22 z Białorusią. Piotr Przybecki mówi, że defensywa ma być siłą tej drużyny i te mecze to potwierdziły.
– Widać, że zespół skupia się na tym elemencie, ale prawdziwy sprawdzian przyjdzie w Portugalii. Zresztą defensywa to abecadło piłki ręcznej. Każdy, kto chce liczyć się w szczypiorniaku, doskonale wie, że mecze wygrywa się głównie obroną. Jeśli jest agresywna, to łatwiejsze zadanie ma bramkarz, a to pozwala też zdobywać łatwe bramki z kontr. Wszystko to trzeba jednak poprzeć w miarę poukładanym atakiem pozycyjnym.

– Z którym na razie jest w kratkę. Trenerzy nie mają łatwego życia z obsadą środka rozegrania – wypadł Potoczny, Makowiejew dopiero debiutował, aż w końcu dowołano Gieraka. W którymś z nich widzi pan postać, która poprowadzi grę zespołu?
– Widziałem ją w Potocznym. Bardzo żałuję, że uraz wykluczył go z gry, bo w mojej ocenie w przyszłości może to być lider reprezentacji. Jasne, jest młody, wielu rzeczy musi się jeszcze nauczyć. Ale mam nadzieję, że wyjedzie za granicę, bo tam zbierze doświadczenie.

Piotr Przybecki ma problem, z którym od lat walczą kolejni selekcjonerzy kadry – z tym samym mierzyli się Biegler i Dujszebajew, którzy szukali jednego zawodnika, która da jakość i w trudnych momentach zachowa chłodną głowę. W tej chwili trudno wymagać cudów od Makowiejewa, bo to jego początki w reprezentacji. Widać, że ma potencjał, ale to melodia przyszłości. W tej sytuacji najbardziej doświadczony jest Gierak, który przebudził się w Bundeslidze. I nie zapominajmy, że to solidny obrońca, a to plus, bo nie trzeba będzie go zmieniać do obrony. Wydaje mi się, że to na niego postawi trener.

Trzeba sobie jasno powiedzieć: nie będzie w Polsce drugiego Karola Bieleckiego. Nie będzie też drugiego Krzyśka czy Marcina Lijewskich. Każdy zawodnik jest inny – ma inne walory i negatywne cechy. Grzegorz Tkaczyk

Grzegorz Tkaczyk (fot. Getty) – Bierze pan pod uwagę opcje z przesunięciem na środek nominalnych skrzydłowych – Krajewskiego albo Daszka?
– Szczerze mówiąc, zrezygnowałbym z przesuwania Krajewskiego. Nie dlatego, że nie potrafi grać na środku – bo potrafi, i to całkiem nieźle – ale z tego względu, że wydaje mi się krzywdzony tym ciągłym przenoszeniem. Obawiam się, że w pełni nie czuje się ani jako skrzydłowy, ani jako środkowy. A takie coś nie wpływa na zawodników dobrze. Gdy wchodzi na środek, spada na niego olbrzymia odpowiedzialność i to go przytłacza. Bardziej skłaniałbym się ku opcji, że jeśli mamy kogoś próbować, to leworęcznego, bo wśród nich mamy wybór.

– Rzeczywiście, po kilku gorszych latach pojawili się Daszek i Moryto, a do drzwi kadry pukają kolejni.
– W ogóle prawą stronę mamy fajnie obsadzoną. Na skrzydle jest dwóch bardzo dobrych zawodników i w mojej ocenie pierwszym jest obecnie Moryto. Na rozegraniu są Paczkowski i Przybylski. Pierwszy miał bardzo dobry sezon w VIVE, teraz gra w Lidze Mistrzów, a Rafał trafił do silnej ligi francuskiej. O nich jestem spokojny. Więcej przyda się od lewego rozegrania, zwłaszcza Tomka Gębali.

– Spore oczekiwania są stawiane przed nim, ale czy przypadkiem nie są one na wyrost? Przez wzrost od początku porównywany jest do Karola Bieleckiego i takiej gry - jak ta Bieleckiego – oczekuje się od niego już teraz. A to jest niemożliwe, bo to gracze o zupełnie odmiennej specyfice.
– Trzeba sobie jasno powiedzieć: nie będzie w Polsce drugiego Karola Bieleckiego. Nie będzie też drugiego Krzyśka czy Marcina Lijewskich. Każdy zawodnik jest inny – ma inne walory i negatywne cechy. Tomek ma swój styl gry i powinien go doskonalić. Dlatego broń Boże nie krzywdźmy go i nie porównujmy do Karola. Karol to ewenement. Nigdy nie będzie drugiego takiego gościa, ale możemy mieć innego zawodnika, który będzie równie pożyteczny dla reprezentacji - i będzie się nazywał Tomek Gębala, a nie Karol Bielecki. Niech Tomek wzoruje się na Karolu, niech wykorzystuje swoje warunki. Życzyłbym sobie jedynie, by nie zbliżał się tak często do 7-8 metra, tylko rzucał z dalszego dystansu. Nawet jeśli nie będą to udane rzuty. Przy jego sile i wzroście powinien starać się lepiej wykorzystać swój zasięg i bardzo mocny rzut.

– Słabo w ostatnich meczach wykorzystywani są też obrotowi. Patrząc na to, ile bramek zdobywaliśmy dawniej z koła, a jak wygląda to teraz, jest zmiana i to niestety na gorsze.
– To element, który trzeba poprawić. Ale pamiętajmy, że ma to swoją przyczynę - by obrotowy rzucił bramkę, musi dostać podanie. I tu koło się zamyka. Jeżeli rozgrywający nie dostrzegają obrotowego albo ten źle się ustawia, to mamy problem. Mamy fajnych kołowych – jest Maciek Gębala, Kamil Syprzak gra bardzo dobry sezon w Barcelonie i potrafi zdobywać bramki. Trzeba go lepiej wykorzystywać. Ale to też element, do którego dopracowania potrzeba wielu jednostek treningowych. Te podania trzeba ćwiczyć, powtarzać. Może ci zawodnicy muszę się bardziej poznać.

Na pewno nie pokażemy wszystkich kart. Wynik będzie drugorzędny, ważne, by zagrać trzy równe i dobre mecze. I by nikt nie wypadł ze składu, bo każda kontuzja będzie olbrzymim ciosem. Tkaczyk o turnieju w Hiszpanii

Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej w TVP Sport i aplikacji

Od lewej: Marcin Wichary, Sławomir Szmal, Mariusz Jurkiewicz (fot. Getty) – Kto będzie numerem jeden w bramce?
– Trudne pytanie. Bramkę, tak jak skrzydło, mamy dobrze obsadzone. Jest „strażak” Sławek...

– ... tylko „strażak”?
– Piotrek (Przybecki) liczy na jego doświadczenie i na to, że w tych trudnych chwilach w Portugalii – a one na pewno będą – to on odegra główną rolę. Oprócz niego jest Piotrek Wyszomirski, który przyzwoicie radzi sobie w Lemgo, a w Gdańsku pokazał kawał dobrej piłki ręcznej. Dochodzi też Morawski. Ktokolwiek zostanie numerem jeden w bramce, to możemy na niego liczyć.

– Na kogo możemy liczyć na środku obrony? Fajne wejście do zespołu zanotował w Gdańsku Kamil Krieger. Czy to realna opcja?
– Kamil przypomina mi Rafała Kuptela z reprezentacji Bogdana Wenty. Typowy zadaniowiec. To waleczny chłopak, gra twardo, nie brakuje mu serca i nie jest debiutantem. Pytanie czy Przybecki będzie chciał zmieniać do obrony dwóch zawodników. Obecnie trenerzy odchodzą od tego, szukają graczy uniwersalnych i jedna zmiana między obroną i atakiem traktowana jest jako maksimum. Przy szybko grającym rywalu, takim jak Portugalia, po prostu trudno zmienić szybko dwóch graczy.

– Po turnieju w Gdańsku kolejnym testem będą mecze w Hiszpanii – tam oprócz starcia z gospodarzami, Polaków czekają spotkania z Argentyną i Białorusią. Czego spodziewać się po tych meczach?
– Na pewno nie pokażemy wszystkich kart. Wynik będzie drugorzędny, ważne, by zagrać trzy równe i dobre mecze. I by nikt nie wypadł ze składu, bo każda kontuzja będzie olbrzymim ciosem. Tak naprawdę porażki w Hiszpanii nic nie zmienią, zaś wygrane dodadzą chłopakom nieco pewności. Przeciwnicy są wymagający – o Hiszpanii nie ma co mówić, Argentyna od lat się rozwija, a Białorusini będą mieli okazję do rewanżu za Gdańsk.

– Patrząc na ostatnie miesiące i turniej w Gdańsku – jest pan optymistą przed eliminacjami w Portugalii?
– Zawsze jestem optymistą. Łapię się nawet na tym, że przesadzam, ale w tym wypadku inaczej nie wypada.

***
Grzegorz Tkaczyk – były piłkarz ręczny, reprezentant kraju i kapitan drużyny narodowej. Srebrny medalista mistrzostw świata z 2007 roku, olimpijczyk z Pekinu. W kadrze rozegrał 159 meczów, rzucił 549 bramek. Przez lata grał w niemieckich SC Magdeburgu i Rhein-Neckar Loewen. Od 2010 roku przez sześć lat występował w VIVE Kielce. W 2016 roku wygrał z klubem rozgrywki Ligi Mistrzów. Po tym sukcesie zakończył karierę. Obecnie pracuje w kieleckim klubie.

Gierak ściągnięty z urlopu. Kadra w drodze do Hiszpanii
Początek drogi do MŚ. Kolejny cel kadry szczypiornistów
Piotr Chrapkowski: musimy wygrać turniej w Portugalii
Piotr Przybecki: chciałbym, żeby obrona była naszym znakiem firmowym
Cenny materiał dla Piotra Przybeckiego. Kto zdał egzamin?

najpopularniejsze

Ostatnie szlify gwiazd. Nadal, Djoković i Federer trenują przed Australian Open

Maciej Stolarczyk: Kuba Błaszczykowski dał nam nowe tchnienie

Policja w siedzibie Wisły. Przeszukano mieszkanie byłej prezes

Paweł Brożek: jestem optymistą, ale usłyszeliśmy już sporo obietnic

Nikola Mazur: jestem zaskoczona wynikiem