tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Od krytyki do wydatków. Finansowa hipokryzja w Barcelonie

"Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" – to powiedzenie znakomicie sprawdza się w piłce nożnej, szczególnie w FC Barcelona. Kataloński klub ostatnimi działaniami na rynku transferowym zaprzeczył słowom, które w ostatnich latach wypowiadali działacze i piłkarze.
Philippe Coutinho (fot. Getty Images)

Znamy drużynę roku UEFA. Polacy głosowali licznie

Philippe Coutinho może kosztować w ogólnym rozliczeniu nawet 160 milionów euro. Barcelona nigdy wcześniej nie wydała na piłkarza tak ogromnych pieniędzy. To gwóźdź do trumny polityki "stawiania na szkółkę", bo na drogich piłkarzy zewnętrznych stawiano w Barcelonie od paru lat.

Po pierwsze szkółka

Mottem klubu było opieranie zespołu na wychowankach. Lionel Messi, Xavi Hernandez, Andres Iniesta, Gerard Pique i Sergio Busquets to zawodnicy, których "wyprodukowała" szkółka Barcelony, La Masia. Wszyscy należą, lub należeli, do światowej czołówki i pomagali w zdobywaniu trofeów Barcelonie, jak również reprezentacji Hiszpanii. Gracze kluczowi w Katalonii pomogli w wygraniu mistrzostwa świata i dwóch mistrzostw Europy drużynie Luisa Aragonesa, a później Vicente del Bosque.

To wszystko w kontrze do Realu Madryt – Królewscy łamali rekordy transferowe, w ten sposób odbudowując potęgę. W 2009 roku nowy-stary prezes, Florentino Perez, wydał ponad 250 milionów euro na między innymi Cristiano Ronaldo, Kakę, Karima Benzemę i Xabiego Alonso.

W Katalonii wywołało to oburzenie do tego stopnia, że ruchy transferowe publicznie skrytykował… arcybiskup Barcelony, zadeklarowany fan drużyny z Camp Nou. W 2009 roku stwierdził – kryzys ekonomiczny pociągnął za sobą kryzys wartości. W klubie wcale nie myślano inaczej – "Barca tworzy liderów, Real ich kupuje", napisano na oficjalnym koncie na Twitterze.

(fot. Twitter)

Gerard Pique (fot. Getty Images) Zachłyśnięcie sukcesami

Taka polityka transferowa przez wiele lat sprawdzała się wyśmienicie. Od czasu Pepa Guardioli – objął drużynę w 2008 roku – Barcelona wygrała Ligę Mistrzów trzy razy, dokładając do tego szereg innych sukcesów, w tym sześć mistrzostw Hiszpanii. To w oparciu o piłkarzy ze szkółki.

W Realu odwrotnie – nadal wydawano dużo. Fala krytyki spłynęła na madrytczyków w 2013 roku, kiedy za 100 milionów euro z Tottenhamu sprowadzono Garetha Bale’a. – Za nami nie stoi Bankia. Kwota, którą wydano na Walijczyka, pokazuje brak szacunku do świata – mówił niedługo po transferze Tata Martino, ówczesny trener Barcelony, krytykując finansowanie operacji z kredytu przyznanego przez największy hiszpański bank.

"Real przez rok nie zdobywa tytułów – wydaje 160 milionów euro na trzech graczy: Illarramendiego, Isco i Bale’a. Barcelona nie może tak robić. Wiemy, że jesteśmy inni, bo możemy podejmować rywalizację bez wydawania takich pieniędzy" Gerard Pique w 2013 roku

Josep Bartomeu (fot. Getty Images) Niechętna zmiana wartości

Podejście zmieniły sukcesy Realu. W cztery lata Królewscy sięgnęli po Ligę Mistrzów aż trzy razy. W Barcelonie zrozumiano, że opieranie się na szkółce nie przyniesienie rezultatów. Trzeba było wydawać, choć kłóciło się to z ideologią klubu. – Musimy inwestować więcej w La Masię i bazę piłkarską – we wrześniu 2017 roku twierdził prezes, Josep Bartomeu.

"270 milionów euro za dwóch piłkarzy w ostatnim dniu okienka byłoby zrobieniem czegoś nieodpowiedzialnego, musielibyśmy podać się do dymisji" Albert Soler, były dyrektor ds. sportu w Barcelonie w 2017 roku

Były dyrektor do spraw sportu – zrezygnował na jesieni 2017 roku – odnosił się do transferu… Philippe Coutinho. O Brazylijczyka Barcelona zabiegała przez całe letnie okienko, ale starania klubu rezultat w postaci transferu przyniosły dopiero w styczniu. Być może właśnie dlatego działacz zrezygnował z pełnionej funkcji.

Wraz z przyjściem Coutinho nastąpiło pełne odejście od wcześniej przedstawianych wartości. W ciągu ostatnich trzech lat krytykowany Real Madryt wydał na rynku 325 milionów euro, zaś Barcelona zbliżyła się do tej sumy w trochę ponad pół roku – 324 milionów euro wydano tylko w dwóch ostatnich okienkach, a ta kwota może jeszcze wzrosnąć aż o 100 milionów euro przez dopłaty za spełnienie warunków z transferów Coutinho, Semedo i Dembele.

Spore pieniądze w Barcelonie wydawano w ostatnich latach. Udział w sukcesach klubu mieli Luis Suarez, Neymar czy Ivan Rakitić, a więc zawodnicy kupieni drogo. Od wartości transferowych w klubie w pełni odeszli w ciągu obecnego okienka, ale sam proces trwał dłużej.

"Barca zaspała. Uważano, że okręt będzie płynąć sam. Trzeba wzmocnić szkółkę i model jej gry" Xavi Hernandez wiosną 2017 roku

Xavi Hernandez (fot. Getty Images) Dlaczego nie szkółka?

Pomocnik, który w ostatniej dekadzie był "mózgiem" środka pola Barcelony, trafnie diagnozuje kłopot. Klub boryka się z problemami, bo ślepo wierzono w siłę szkółki. Ta nie dostarcza jednak nowych zawodników na miarę pierwszego zespołu. Jedynie Sergi Roberto – uniwersalny pomocnik – może liczyć u Valverde na częstsze występy, choć trudno powiedzieć, aby był prominentną postacią w zespole. Z konieczności może zagrać na każdej pozycji, najczęściej występuje na prawej obronie, choć nominalnie jest środkowym pomocnikiem.

Założenie, że kadrę tak dużego klubu jak Barcelona można stale opierać na szkółce, było błędne u podstaw. Nie można i nie da się produkować najlepszych piłkarzy na świecie w akademii. W Katalonii "udawało się" przez pewien okres, ale największa w tym zasługa szczęścia – na Messiego, Iniestę czy Xaviego można trafić, nie można ich "stworzyć".

Przez podobne rozterki w przeszłości przechodziło kilka drużyn z mocną szkółką jak Ajax Amsterdam z lat dziewięćdziesiątych czy Real Madryt z lat osiemdziesiątych. Nigdy nie udawało się utrzymywać w czołówce, stawiając tylko na szkółkę. W Barcelonie tego nie rozumiano. Korzystając z koniunktury, zakłamano rzeczywistość. Co więcej, twierdzono, że w ten sposób mogą funkcjonować inne kluby. Nie mogą i nigdy nie będą mogły. Od wielkich pieniędzy w piłce nie da się uciec.

najpopularniejsze

Transferowy rekord w Monachium? Chcą mistrza świata

"Lewy" w najlepszych "11". Znowu klasa światowa

Magdalena Piekarska – medalistka mistrzostw świata i Europy w szermierce wygrała z rakiem

Ranking WTA: Wozniacki wiceliderką, minimalny awans Radwańskiej

Luis Enrique: nie możemy marnować żadnego meczu, nawet towarzyskiego