tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Szaman pomaga Messiemu? Poznajcie czarownika Argentyny

Nie, tym razem nie będzie o kolejnym talencie piłkarskim z Argentyny. Ani słowa o "nowym Messim", "następcy Maradony", "klonie Batistuty", "dryblerze a la Ortega" ani "snajperze w stylu Kempesa". Będzie o... czarowniku, bez którego reprezentacja Argentyny się nie rusza! Zabobony w kraju papieża?
Lionel Messi (fot. Getty Images)

Zmiany w Bundeslidze. System VAR usprawniony

Odkąd Argentyńczyk jest papieżem, kwestie religijne z kontynentu południowoamerykańskiego goszczą częściej w europejskich mediach. Szczególnie ciekawe zdają się być afrykańskie wierzenia na północy Brazylii, wśród czarnych potomków niewolników przywiezionych z Afryki. O candoble i umbandzie słyszeliśmy nieraz przy okazji mundialu i igrzysk w Rio. Ale żeby w Argentynie czarownik czy szaman jeździł z Messim na mecze? Przecież połowa graczy przed wejściem na boisko wykonuje znak krzyża, a po strzelonych golach klęka i składa ręce ku niebu, dziękując Opatrzności. A jednak zaprosili czarownika Manuela...

Od studentów do reprezentantów

Pierwszy raz o Manuelu media doniosły w formie żartu, jakieś 10 lat temu, kiedy pojawił się wśród personelu podróżującego z czołowym argentyńskim klubem Estudiantes La Plata. Dosyć zabawne było to, że kapitanem i liderem tamtej drużyny był Juan "Brujita" Veron. Zabawne, bo szaman i czarownik to po hiszpańsku "brujo", a "brujita" to mała wiedźma...

Jakby nie patrzeć, Estudiantes wygrali z pomocą Manuela Copa Libertadores w 2009 roku, a potem całkiem nieźle poradzili sobie w klubowych mistrzostwach świata, dzielnie walcząc z drużyną Pepa z Barcelony. Później czarnoksiężnik trafił do klubów, które nie miały tak dalekosiężnych planów, bojując raczej o ligowy byt, a nawet o pozostanie w świecie zawodowego futbolu.

Brujo Manuel współpracował więc z Temperley, konkretnymi zawodnikami, ale przede wszystkim był blisko Estudiantes. A w Argentynie, kto jest blisko tego klubu, ten ma blisko do reprezentacji i centrali związkowej. Po drodze kariera wróżbity, szamana czy jakby nie zwać tego cudaka, nabrała rumieńców. Stał się naprawdę znany i ceniony w branży. Lata mijały, w argentyńskiej piłce działo się źle. U Manuela było przeciwnie. Przyjmował tłumy na ranczu położonym kilkadziesiąt kilometrów od La Platy, w otoczeniu figur, obrazów i flag bohaterów argentyńskiego pueblo, Gauchito Gila i indiańskiego błogosławionego kościoła katolickiego Zafiryna Namuncury.

Jorge Sampaoli (fot. Getty Images) Jak trwoga to do szamana?

Kiedy nieprawdopodobne stało się faktem i awans Argentyny z Messim, Aguero, Di Marią, Mascherano i Otamendim zawisł na włosku, prezydent federacji piłkarskiej, Claudio Tapia, zaordynował powołanie do sztabu czarownika Manuela. Przynajmniej tak twierdzi zwykle świetnie poinformowany dziennik "Clarin".

Poskutkowało! W Quito Argentyna wygrała pierwszy raz od kilkunastu lat, Messi uzbierał hat-trick, jednym zdaniem dramat, ale z happy endem.

Dudy smalone? Głupstwa? Proszę czytać dalej!

Parę miesięcy później, jesienią, piłkarze Indepndiente Avellaneda stanęli do decydującej fazy rozgrywek o Copa Sudamericana. Odmłodzony skład pod okiem niesamowitego teoretyka futbolu, Ariela Holana stawał do boju z paragwajskim Libertad Asuncion. W drużynie nie działo się najlepiej, atmosfera siadła, piłkarze potrzebowali jakiegoś placebo, by znowu grać jak jeszcze kilka tygodni wcześniej.

Większa moc niż w Afryce

Charyzmatycznemu trenerowi Holanowi polecił wróżbitę-szamana ktoś ze sztabu szkoleniowego, były... gracz Estudiantes. Przekonywał ponoć, że Juan Sebastian Veron – dziś prezydent Estudiantes – od czasu wygranej w Copa Libertadores korzysta często z usług Manuela, a ten sprawdza się znakomicie. Ariel Holan dał się przekonać. Efekt? Wygrana z Libertad, a potem zwycięstwo w finale z Flamengo. Independiente zdobyło trofeum. Zabawne i straszne zarazem, bo przydomek klubu to "Diabły". Chyba więc powiedzenie "jak trwoga to do Boga" trzeba by zamienić na "jak trwoga to do czarnoksiężnika".

Śmichy-chichy, a prawda jest taka, że jak donosi portal Infobae, jeszcze za czasów selekcjonera Alejandro Sabelli (wcześniej trenującego Estudiantes, ma się rozumieć!) AFA przyzwalała na seanse wiedźmina. 57-letni Manuel jest dziś tak wzięty na piłkarskim rynku, że prawdopodobnie kilka drużyn korzysta z jego usług. Najciekawsze jednak jest to, że jak donoszą zgodnie Clarin, Ole, Infobae i FOX, wróżbita nie tylko przyjmuje trenerów i prezesów klubów, ale uczestniczy także w treningach oraz siedzi razem z trenerami na ławce podczas meczów! I to jest w tej historii najciekawsze. Nawet afrykańscy szamani nie mają aż tak wielkiej mocy oddziaływania na trenerów. Wygląda na to, że wiedźmin zna naprawdę czary, skoro może siedzieć obok selekcjonera reprezentacji kraju papieża. Czy to dobrze wróży Argentynie w Rosji?

Magazyn piłkarski FIFA: kulisy losowania fazy grupowej
Największe legendy mundiali. Film dokumentalny (odc. 2)
To koniec! Ronaldinho żegna się z futbolem

najpopularniejsze

MŚ 2018: gwiazdor Romy poza składem Belgii

Kibic Legii ma dość! Dlaczego rzucam Ekstraklasę?

Media: niespodzianki w składzie Hiszpanów. Gracze Chelsea nie pojadą do Rosji

Bayern – Eintracht 1:1: gol Roberta Lewandowskiego!

Mecz Lech – Legia w TVP2