tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Wychował prawie całą kadrę. Przewidział kryzys w 2009 roku

Jest z jednym z niewielu trenerów z Polsce, który świetnie zna zaplecze reprezentacji piłkarzy ręcznych. W duecie z Wojciechem Nowińskim zdobył z młodzieżową reprezentacją Polski złoty medal ME 2002. Teraz łowi talenty i szkoli w SMS Gdańsk. Z "dziewiętnastki", powołanej na turniej prekwalifikacyjny w Portugalii, aż 12 miał pod opieką. – Zostaliśmy w tyle. Albo wprowadzimy szybko zmiany, albo na długo wypadniemy z turniejów mistrzowskich – prognozuje Jan Prześlakiewicz.
Michał Daszek (fot. PAP/EPA)

Damian Pechman, SPORT.TVP.PL: – Wielu ogłosiło pogrzeb polskiej piłki ręcznej. Słusznie?
Jan Prześlakiewicz, SMS Gdańsk: – Nie wygląda to dobrze. Prawda jest brutalna: w Europie jest obecnie 12 lepszych zespołów, my znaleźliśmy się w drugiej lidze. Dotyczy to zarówno pierwszej reprezentacji, jak i drużyn młodzieżowych. Wszyscy oceniają dyscyplinę przez pryzmat seniorów, niewielu zagłębia się w szkolenie. Niestety, przespaliśmy moment na zmiany. Porażka w Portugalii powinna rozpocząć dyskusję o naprawie polskiej piłki ręcznej. I to natychmiast!

– Upadliśmy tak nisko, że jesteśmy już słabsi od Portugalii?
– Nie! Błąd został popełniony wcześniej. Nie rozumiem, dlaczego zgodziliśmy się na turniej. Gdybyśmy grali mecz i rewanż, to decydujące spotkanie mielibyśmy w Polsce. Jestem przekonany, że byśmy wygrali i awansowali do play-off. Nie skreślam obecnej reprezentacji. Jeśli damy im 2-3 lata, to przy ciężkiej pracy, mogą wrócić do czołówki.

– W 19-osobowej kadrze znalazło się 12 wychowanków SMS-u. Powód do dumy...
– Oczywiście, miałem satysfakcję, ale... nie jestem do końca zadowolony z ich gry. Zresztą, wychowankami jest nie tylko wspomniana dwunastka. Wielu moich zawodników pojawiło się w kadrze – Jurkiewicz, Grabarczyk, Piwko czy Jachlewski. Nie wspominam o tych, którzy grali lub grają w Superlidze, bo są ich setki. Niektórych nauczyłem od podstaw. Czy ktoś o tym pamięta? Nikt. Z selekcjonerów tylko Bogdan Wenta potrafił mi podziękować.

Piłka ręczna, el. MŚ 2019 mężczyzn: Portugalia – Polska (skrót)

– Już w 2009 roku, po zdobyciu brązowego medalu MŚ, ostrzegał pan, że paliwa starczy maksymalnie na 4-5 lat. Niewielka pomyłka.
– Związek zachłysnął się sukcesami pierwszej reprezentacji i zapomniał, że każdy zespół potrzebuje świeżej krwi. Doszło do nagłej zmiany warty, a to nie miało prawa się udać. Ostrzeżeniem powinna być Szwecja, gdzie po serii medali, z drużyną pożegnali się w krótkim czasie najbardziej doświadczeni zawodnicy. Mieli kłopoty i przez kilka lat nie potrafili wrócić do czołówki. A przecież piłkę ręczną uprawia tam 250 tysięcy! Jeszcze więcej w Danii i Francji, gdzie zarejestrowanych jest blisko pół miliona zawodników. Proszę to teraz zestawić z 25 tysiącami w Polsce.

– Czy w naszym kraju mamy system szkolenia?
– Tak, ale na papierze. Często spieram się o to z Wojciechem Nowińskim. Jednym z błędów było zaniechanie organizacji kursokonferencji dla trenerów. Mam na myśli systematyczne spotkania, a nie zjazdy w Spale czy ostatnio Szczyrku dla 250 trenerów. Jeszcze kilka lat temu zabierałem na konferencje zespół z Gdańska, ale usłyszałem, że można ćwiczenia pokazać z uczestnikami szkolenia. Jestem przerażony, bo wielu nie ma pojęcia o technice, motoryce i taktyce.

– Gdzie popełniamy błędy?
– Aby wychować dobrego piłkarza ręcznego potrzeba 8-10 lat. My mamy raptem trzy. Gdy odliczymy przerwy na ferie i zgrupowania reprezentacji młodzieżowych, to jest jeszcze mniej czasu. Wyróżniający się zawodnicy, których szkolimy w Gdańsku, zwykle przychodzą nieprzygotowani motorycznie i fizycznie. Jednym z ostatnich wyjątków był Arkadiusz Moryto, o którego rozwój zadbał wcześnie ojciec. To przyjemność pracować z kimś takim. Gdy opuszczał szkołę, był gotowy, aby grać na poziomie Superligi. Podobnie było z Mariuszem Jurkiewiczem. Niektórym pomaga zmiana pozycji jak w przypadku Piotra Grabarczyka czy Marka Daćki. Tego drugiego miałem odesłać do domu, bo z takim wyskokiem i rzutem nie miał przyszłości jako rozgrywający.

Musimy zacząć działać u podstaw. Wiem, że to ciężka i niewdzięczna praca, ale nie ma innego wyjścia. W każdym województwie powinny powstać ośrodki, które będą szukały talentów wśród dzieci. Podczas młodzieżowych mistrzostw Europy w Gdyni miałem okazję porozmawiać z Hiszpanami. Monitorują najzdolniejsze dzieci od 5-6 klasy szkoły podstawowej i później je szkolą. My zajmujemy się dziećmi, które chcą do nas przyjść. Niestety, przez ponad 10 lat skupiliśmy się tylko na pierwszej reprezentacji, zapominając o szkoleniu.

W sporcie nie ma sentymentów i jeśli wcześnie nie zainteresujemy dzieci piłka ręczną, to te najzdolniejsze wybiorą inne dyscypliny. Musimy mieć trenerów, którzy – wzorem piłki nożnej – będą się zajmowali skautingiem. Jan Prześlakiewicz

– Co decyduje o tym, że z brzydkiego kaczątka wyrośnie piękny łabędź?
– W piłce ręcznej jest pięć czynników, które mają wpływ na rozwój zawodnika i to, czy zostanie graczem klasy światowej, czy popadnie w przeciętność. Po pierwsze: przygotowanie motoryczne, po drugie: technika; po trzecie: motywacja, po czwarte: inteligencja i po piąte: zdolność podejmowania ryzyka. Nie wymieniłem tylko taktyki. Bo jeśli zostaną spełnione wcześniejsze warunki, to trener spokojnie dostosuje taktykę do umiejętności. U nas zaczynamy od złej strony. Dzieci w szóstej klasie SP nie potrafią dobrze podać piłki, ale... trzymają się taktyki. Smutne.

– Szczypiorniak wciąż przegrywa z piłką nożną i siatkówką.
– Jeśli nie zaczniemy szkolić wcześniej, to się to nie zmieni. W sporcie nie ma sentymentów i jeśli nie zainteresujemy dzieci piłka ręczną, to te najzdolniejsze wybiorą inne dyscypliny. Musimy mieć trenerów, którzy – wzorem piłki nożnej – będą się zajmowali skautingiem i szukali talentów. Czasami trafiają się perełki, jak Szymon Sićko, którego znalazłem w Dąbrowie Białostockiej. W ubiegłym roku podpisał umowę z Vive Kielce i został wypożyczony do Bundesligi. Nie powinniśmy tego zostawiać przypadkowi… Mam znajomych trenerów w Niemczech, których pytam często o szkolenie. W jednym tylko roczniku monitorują około 300 chłopców, z czego zapraszają na treningi połowę. Stopniowo grupa się zmniejsza, aż zostaje 20-30 najlepszych. Jak wygląda nabór w SMS? Przyjeżdża 70-80 zawodników, ale tak naprawdę powinniśmy przyjąć jedynie kilkunastu.

– Skoro jest tak źle, to skąd się wzięły sukcesy? Nie tylko pierwszej reprezentacji, ale także drużyn młodzieżowych – 4. miejsce w MŚ U20 w 1997 roku i złoto MME 2002?
– Szkolenie trwało cztery, a nie trzy lata jak obecnie. Wielu z tych zawodników przewinęło się przez SMS. Jednym z wyjątków był Karol Bielecki, o co do tej pory mam do siebie pretensje. Został odrzucony, obraził się i trafił do Kielc. Przez sześć lat był jednak w kadrach młodzieżowych, więc o nim nie zapomnieliśmy. To był jeden z pierwszych roczników, który szkoliliśmy w Gdańsku. Wszystko zaczęło się rzeczywiście od mistrzostw świata w Turcji, gdzie zespół Nowińskiego, w którym byli m.in. Lijewski i Szmal, zajął czwarte miejsce. Później była drużyna z rocznika '80, w której znalazł się Grzegorz Tkaczyk i wreszcie rocznik '82, który zdobył złoto w Gdańsku. Poza tym mieliśmy szczęście, bo trafiliśmy na naprawdę zdolnych chłopaków. To oni stworzyli reprezentację, która zdobyła trzy medale mistrzostw świata i zagrała dwukrotnie w igrzyskach olimpijskich.

Michał Jurecki: niech wszyscy młodzi wyjeżdżają z Polski

– Wróćmy do obecnej drużyny. Mamy dobrych bramkarzy…
– …i pierwszą linię, czyli obrotowych i skrzydłowych. Na prawym skrzydle: Daszek i Moryto, więc możemy odhaczyć. Na lewym: Krajewski i Nogowski. Nie musimy się też martwić o obrotowych, chociaż konieczna jest praca indywidualna. Daćko, Gębala, Walczak i Syprzak załatwiają sprawę. Najgorzej wygląda druga linia, zwłaszcza środek rozegrania. Tam musi być zawodnik, który nie tylko poprowadzi grę, ale także zagrozi rzutem. Całej grupie brakuje motoryki, grają w jednym tempie. Nie radzą sobie z wysoką obroną, którą stosują na przykład Hiszpanie.

– Kiedy doczekamy się reżysera na poziomie Tkaczyka lub Jaszki?
– Mamy w Gdańsku zawodnika, któremu wróżę dobrze – Wojciech Dadej. Został przez nas zauważony i sprowadzony z Energetyka Gryfino. Przypomina mi właśnie Jaszkę, jest nawet podobnego wzrostu. Gdy ostatnio spotkałem się z Bartkiem na kursokonferencji w Cetniewie, to wspomniałem mu o tym. Mam nadzieję, że reprezentacja będzie miała z niego wkrótce pociechę.

– Wielkim talentem jest Tomasz Gębala.
– Był u nas tylko dwa lata, bo później trafił do Magdeburga. Musimy być cierpliwi i poczekać, jak się rozwiną talenty braci. Na pewno wszyscy chcemy, aby zostali graczami klasy światowej. W przypadku Tomka konieczna jest praca indywidualna. Porównania do Bieleckiego? Karol nie był wirtuozem techniki, ale gdy wychodził w górę i rzucał, to bramkarz był bezradny. Zrobił naprawdę dużo dla reprezentacji i zasłużył na pomnik.

Najłatwiej zmienić u nas trenera. Przybecki powinien pozostać na stanowisku. Mam tylko jedną uwagę: selekcjoner nie powinien pracować w klubie. Jan Prześlakiewicz

– Piotr Przybecki jest właściwą osobą na właściwym miejscu?
– Najłatwiej jest zwolnić trenera. Powinien pozostać na stanowisku i prowadzić zespół jeszcze co najmniej dwa lata. Mam tylko uwagę: selekcjoner nie powinien pracować w klubie. To zbyt duże obciążenie. Następuje zmęczenie materiału, co odbija się później na pracy z kadrą. Powinien się skupić tylko na niej. Odwiedzać zawodników w klubach, obserwować, przekazywać im zadania. Podczas 2-3 zgrupowań w roku trudno cokolwiek poprawić.

– Dyskutujemy o braku zdolnej młodzieży, a mamy zdolnych szkoleniowców?
– Już kilka lat temu postulowałem, aby związek wysyłał młodych trenerów na staże do Niemiec, Francji, Skandynawii, a nawet Słowenii. Taki wyjazd to zawsze nowe doświadczenie. Na pewno na tym nie stracimy, a możemy tylko zyskać. Wielu naszych zawodników grało w zagranicznych klubach. Powinniśmy skorzystać z ich kontaktów i znajomości. Podoba mi się praca m.in. Marcina Lijewskiego w Gdańsku. Mamy stały kontakt. Jest cierpliwy, ciężko pracuje i chce słuchać innych.

– W 2007 roku był pomysł stworzenia SMS-ów w każdym województwie.
– Na początek wystarczyłyby cztery szkoły. Wzorem niech będzie Francja. Miałem okazję to zobaczyć. Tam istnieje 12 takich ośrodków, ale inaczej wygląda system pracy. Zajęcia zaplanowane są od poniedziałku do piątku, na weekend rozjeżdżają się do domów i klubów. Trener przekazuje informację, jak zawodnik wypadł w meczu. Ten może się spotkać z rodziną. Mamy w Gdańsku chłopaków, którzy przez kilka miesięcy nie widzą najbliższych. Brakuje również stałego terminarza, bo grają nie tylko w weekendy, ale także w poniedziałki i środy. To nie pomaga w nauce.

Maciej Iwański: praca Piotra Przybeckiego przyniesie efekty

– Może rację miał Krzysztof Lijewski, gdy mówił o powrocie do średniowiecza?
– Źle się stało, że padły takie słowa. Dobrze zareagował Przybecki, który odpowiedział, że można było wyjść na boisko. Przecież ojczyzna była w potrzebie! Nie wyobrażam sobie, że ktoś może zrezygnować z reprezentacji. Spotkałem się w Gdańsku ze Sławkiem Szmalem i próbowałem od niego wyciągnąć, dlaczego koledzy z Vive nie grają w kadrze. Nie chciał o tym rozmawiać i rzucił tylko smutno: "nie wiem". Śledzę uważnie mistrzostwa Europy i dla wielu zawodników nie istnieje granica wieku. Skoro mogą grać Igor Vori i Gudjon Valur Sigurdsson, którzy mają 37 i więcej lat, to dlaczego nie mogą Lijewski, Bielecki i Jurecki?

– Przez ponad 10 lat nie mieli chwili wytchnienia. Zostali wyciśnięci jak cytryny.
– Oczywiście, każdy turniej był ważny. Nastąpiło zmęczenie materiału. Przykładem Jachlewski, który w reprezentacji pojawiał się i znikał. Nie ukrywam, że się zdenerwowałem, bo szkoliłem go od piątej klasy SP i oczekiwałem od niego innej postawy. Mateusz wytłumaczył mi, że ma problemy z kręgosłupem i nie jest w stanie grać i w klubie, i w kadrze. Mimo wszystko uważam, że temat nie jest zamknięty. Powinno dojść do rozmów z udziałem związku, selekcjonera oraz Vive i ustalenia zasad współpracy.

– Jaka przyszłość czeka polską piłkę ręczną? Powinniśmy zapomnieć o wielkich turniejach?
– Mam nadzieję, że nie będzie tak źle. Powinniśmy jednak szybko wprowadzić zmiany w szkoleniu, o których mówiłem. Poza tym kadrowicze muszą się zabrać do ciężkiej pracy. Konieczne są korekty w składzie, bo nie każdy kadrowicz prezentuje odpowiedni poziom. Potrzebujemy zawodników, którzy poradzą sobie i w ataku, i w obronie. Obecna piłka ręczna jest tak szybka, że trudno zmieniać po każdej akcji 4-5 graczy. Na pewno do obecnej drużyny zaprosiłbym zdolną młodzież, jak choćby wspomnianego Sićkę. Dałbym też spokojnie popracować Piotrowi Przybeckiemu. Na rozliczenie przyjdzie czas za kilka lat.

* * *

Skład Polaków na turniej EL. MŚ 2019 w Portugalii:
Bramkarze: Adam Morawski*, Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski.
Lewoskrzydłowi: Przemysław Krajewski, Adrian Nogowski.
Lewi rozgrywający: Piotr Chrapkowski, Tomasz Gębala, Paweł Genda, Kamil Krieger .
Środkowi rozgrywający: Łukasz Gierak, Stanisław Makowiejew.
Prawi rozgrywający: Paweł Paczkowski, Rafał Przybylski.
Prawoskrzydłowi: Michał Daszek, Arkadiusz Moryto.
Obrotowi: Marek Daćko, Maciej Gębala, Kamil Syprzak, Patryk Walczak.

* – wyróżnieni zawodnicy, którzy grali w SMS Gdańsk

Jan Prześlakiewicz (fot. sport.bm.pl) Jan Prześlakiewicz – od 1997 roku trener w gdańskiej Szkole Mistrzostwa Sportowego ZPRP. Honorowy członek Stowarzyszenia Zasłużonego Reprezentanta Polski w Piłce Ręcznej – za wkład w działalność i rozwój polskiej piłki ręcznej. Wychowawca wielu pokoleń szczypiornistów, reprezentantów Polski, uczestników imprez sportowych najwyższej rangi zarówno w Europie, jak i na świecie. Trenerską przygodę rozpoczął w szkole sportowej i MKS Gdańsk, gdzie wielokrotnie świętował sukcesy związane z tytułami mistrzowskimi i wicemistrzowskimi swoich zespołów w różnych kategoriach wiekowych. Był jednym z głównych inicjatorów powstania Szkoły Mistrzostwa Sportowego Związku Piłki Ręcznej, z siedzibą w Gdańsku. W 2002 roku, w duecie z trenerem Wojciechem Nowińskim, doprowadził kadrę narodową juniorów do młodzieżowego mistrzostwa Europy (źródło: sport.bm.pl).

Artur Siódmiak: apeluję o spokój
Co dalej z kadrą? Niemcy wzorem dla Polaków
Kadra na zakręcie. Co dalej z przyszłością polskiego szczypiorniaka?
Wojciech Nowiński: nie możemy co chwilę zmieniać trenera
Damian Wleklak: musimy skoncentrować się na wyszukiwaniu perełek

najpopularniejsze

MŚ 2018: internauci wybrali hasło na autokar Polaków

LM: kibice Realu niechętnie jadą na finał do Kijowa

Odpoczynek i rehabilitacja. Kamil Glik wzmacnia formę na mundial

Finał LE wraca do Polski! Gdańsk gospodarzem w 2020

Willa za 5 milionów i dwie żony, czyli... Ronaldinho na emeryturze