tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Koreański profesor. Nie zatrzymała go wada wzroku

Hyeon Chung to sprawca największej niespodzianki w Australian Open. Koreańczyk pokonał w trzech setach Novaka Djokovicia i został pierwszym zawodnikiem z tego kraju w wielkoszlemowym ćwierćfinale. – Zasłużył na zwycięstwo, nie ma co do tego dyskusji – stwierdził Serb, na którym wzoruje się 21-latek.
Hyeon Chung (fot. Getty)

Chung to wychowanek amerykańskiej akademii tenisowej w Bradenton, której właścicielem jest Nick Bollettieri. Koreańczyk przeniósł się do Stanów Zjednoczonych po zwycięstwie w prestiżowych imprezach dla 12-latków – Eddie Herr i Orange Bowl.

Tenisista z Suwon nie jest jednak klasycznym produktem akademii. Większość zawodników i zawodniczek wywodzących się z fabryki talentów na Florydzie preferuje agresywny tenis. U 21-latka jest inaczej. W jego repertuarze trudno szukać potężnych uderzeń. Jest bardziej typem Djokovicia niż Rogera Federera.

Novak Djoković (L), Hyeon Chung (P) (fot. Getty) – Uwielbiałem oglądać Novaka, Rogera i Rafę Nadala. Od każdego z nich próbowałem wziąć coś do swojego repertuaru. Jestem szczęśliwy, że mogłem zmierzyć się z "Nole". Zagrać z nim na Rod Laver Arena to wielki honor. Zwycięstwo jest spełnieniem marzeń – stwierdził po poniedziałkowym meczu.

Kontuzja przerwała postęp

Chung wrócił do Korei po dwóch latach spędzonych w Bradenton. Aktualnie jego bazą treningową jest Seul, gdzie pracuje z byłym szkoleniowcem Kevina Andersona – Nevillem Godwinem. Afrykaner doprowadził rodaka do finału US Open.

Dla Koreańczyka kluczowy okazał się 2015 rok. Awansował wtedy o 122 miejsca w światowym rankingu. Sezon zakończył jako 51. rakieta światowego rankingu. Sukcesy zaowocowały nagrodą dla zawodnika, który zrobił największy postęp.

Hyeon Chung (fot. Getty) Kolejny sezon był jednak słabszy. Wszystko przez uraz brzucha, który wyłączył go z gry na cztery miesiące. Chunga zabrakło w wielkoszlemowym Wimbledonie i US Open, co oznaczało stratę punktów i spadek w rankingu.

Koreański numer jeden

Mimo to wielu ekspertów upatrywało w nim "czarnego konia" 2018 roku. – Jest moim głównym kandydatem, by dołączyć do czołówki w przyszłym roku – stwierdził Jonas Bjorkman w rozmowie z Maciejem Łuczakiem.

21-latek nazywany jest profesorem. To ze względu na jego wygląd. Koreańczyk zawsze wychodzi na kort w charakterystycznych okularach. Nie robi tego ze względu na swoje upodobania. Wszystko przez wadę wzroku, z którą musiał zmagać się od najmłodszych lat.

Chung stał się najlepszym zawodnikiem w historii Korei Południowej. Jego rodak – Hyung-Taik Lee – był w czwartej rundzie US Open, nie sforsował jednak bram wielkoszlemowego ćwierćfinału. – Tenis ws moim kraju nie jest popularny. Dzięki mojej grze stanie się popularniejszy – zakończył.

Przez Poznań i Sopot do US Open. Startowali w Polsce, a potem...

podobne informacje

AO: krecz sensacyjnego półfinalisty. O tytuł zagra Federer

AO: błyskawiczny wzrost popularności Hyeona Chunga

Australian Open: rewelacyjny Chung w półfinale

Niespodzianka w AO. Djoković poza turniejem