tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Grzegorz Krychowiak wraca do gry po brutalnym faulu. "Byłem w małym szoku"

Grzegorz Krychowiak podczas meczu z Manchesterem City został brutalnie potraktowany przez Fernandinho. Na szczęście piłkarz reprezentacji Polski i West Bromwich Albion dochodzi już do siebie i będzie gotowy na starcie z Chelsea. – Byłem w małym szoku i na boisku nie wiedziałem, na ile poważny jest to uraz.
Grzegorz Krychowiak (fot. Getty)

"Lewandowski pozwala się chcieć". Polak latem w Realu?

– Z powodu urazu po nadepnięciu przez Fernandinho w meczu z Manchesterem City nie zagrał pan przeciwko Southampton. Jak się pan czuje?
Grzegorz Krychowiak: – Dużo lepiej i nie odczuwam już żadnego bólu. W najbliższych dniach wznowię treningi z zespołem. Po szczegółowych badaniach w klubie okazało się, że nie jest to groźna kontuzja. Była jednak bardzo bolesna. W meczu z City z każdą kolejną minutą odczuwałem większy ból i nie chciałem podejmować ryzyka pogłębienia się kontuzji. Byłem w małym szoku i na boisku nie wiedziałem, na ile poważny jest to uraz. Na poniedziałkowy mecz z Chelsea Londyn będę do dyspozycji trenera.

– Odpowiada panu styl ligi angielskiej?
– Nie ukrywam, że potrzebowałem trochę czasu, aby zaaklimatyzować się i przyzwyczaić do specyfiki Premier League oraz stylu gry mojego zespołu. Teraz jednak już wiem, jak się gra i jak ja mam się zachować. Czuję się bardzo dobrze i wszystko idzie w odpowiednim kierunku.

– Zmieniły się również cele, o jakie walczy pański zespół. Sevilla i PSG rywalizowały o czołowe lokaty w swoich ligach, natomiast WBA zajmuje ostatnie miejsce w tabeli angielskiej ekstraklasy.
– Walczymy o utrzymanie i to dla mnie nowe doświadczenie. Na pewno przed nami ciężkie zadanie, ale jestem przekonany, że wykonalne. Mamy zespół, który jest w stanie utrzymać się w tych rozgrywkach. Musimy dalej ciężko pracować i zacząć wygrywać.

Grzegorz Krychowiak (L) (fot. Getty Images) – Czy po takiej asyście jak w meczu z Evertonem (1:1) wzrasta pewność siebie?
– Zdobycie bramki czy asysta zawsze sprawiają przyjemność. Jednak najważniejsze jest przełożenie na wyniki zespołu. Kiedy zespół wygrywa, poszczególni zawodnicy są bardziej dostrzegalni.

– 20 listopada trener Tony Pulis został zwolniony z klubu, a pan stracił miejsce w składzie.
– To był okres przejściowy, kiedy doszło do zmiany trenera. Nowy szkoleniowiec potrzebował trochę czasu, aby poznać mnie oraz cały zespół. Wiedziałem jednak, że prawda jest na boisku i poprzez ciężkie treningi mogę odzyskać miejsce w składzie. Tak się stało.

– W grudniu trener Alan Pardew nie miał pewności, czy zostanie pan w WBA. Rozważał pan zmianę klubu w przerwie zimowej?
– Nie, zmiana klubu nie wchodziła w grę. Chciałem zostać i dokończyć sezon w WBA, aby walczyć z tym zespołem o utrzymanie. Nawet nie dopuszczałem do siebie myśli o zmianach. Oczywiście priorytetem pozostawała regularna gra.

– Pod wodzą nowego trenera zmienił się system gry WBA. Pańska rola też jest inna?
– Gramy teraz w innym ustawieniu 4-4-2, z dwoma napastnikami. Jestem ustawiony nieco bliżej naszych defensorów. Do tej pory bowiem grałem w WBA bardziej jako ofensywny pomocnik, który powinien brać udział w akcjach ofensywnych i to było dla mnie nowością. Zazwyczaj byłem przecież najbardziej defensywnym pomocnikiem. Dlatego nasz nowy system bardzo mi odpowiada.

– Asystuje pan przy golach, więc ma pan również ofensywne zadania.
– Gramy dwójką defensywnych pomocników i nie ma jednego zawodnika odpowiedzialnego za kreowanie akcji. Obaj odpowiadamy za grę ofensywną i stwarzanie przewagi, kiedy nasz zespół atakuje. Trener Pardew oczekuje ode mnie większego zaangażowania w akcje ofensywne i podejmowania większego ryzyka niż wcześniej.

Do WBA trafił pan na roczne wypożyczenie po praktycznie straconym sezonie w Paris Saint Germain. Do jakich wniosków doszedł pan w związku z nieudaną przygodą w Paryżu?
– Nie chcę do tego wracać. To już historia i wolę skupić się nad tym co przede mną.

Krychowiak i Lewandowski (fot. Getty) – Reprezentacja Polski na mistrzostwach świata w Rosji zmierzy się w grupie z Kolumbią, Senegalem i Japonią. Jak ocenia pan tych rywali?
– To jest bardzo trudna grupa i nikt nie będzie zaskoczony, jeśli to my zajmiemy pierwsze miejsce lub Kolumbia, Senegal czy Japonia. Ta grupa cechuje się bardzo wyrównanym i wysokim poziomem. Szczegółowo będziemy poznawać te zespoły przed mistrzostwami. Kojarzę jednak kilku graczy z tych reprezentacji występujących w lidze angielskiej. Najlepszym przykładem jest senegalski napastnik Liverpoolu Sadio Mane, przeciwko któremu miałem okazję grać kilkukrotnie. Będziemy jednak mieli czas na to, aby poznać sposoby, jak uprzykrzyć życie naszym przeciwnikom. Bardzo korzystne jest dla nas, że w marcu i czerwcu zagramy towarzysko z drużynami przypominającymi styl gry naszych grupowych rywali. To na pewno pozwoli nam odpowiednio przygotować się do mundialu.

– Reprezentacja Polski będzie silniejsza niż na mistrzostwach Europy 2016?
– To się okaże. Zdaję sobie sprawę, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i oczekiwania w stosunku do nas są większe niż we Francji. Jesteśmy bardziej doświadczeni, a do tego dołożymy walkę i zaangażowanie. Zobaczymy do czego to wystarczy.

Robert Lewandowski: nie możemy się rozluźnić nawet na chwilę

najpopularniejsze

Marek Koźmiński: jeżeli Bednarek będzie grał, wsiądzie do samolotu na MŚ

Pogrom w finale Pucharu Króla. Piękne pożegnanie Iniesty

Magiczny Giroud dał Chelsea finał Pucharu Anglii. Duży błąd Bednarka

Orły Engela znów razem. Zagrali dla Kryszałowicza

Radosław Cierzniak: czułem, że bramka w końcu padnie