tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Bayern skupiskiem gwiazd. Nie każda jednak rozbłysła

Niespełna dwa tygodnie temu dobiegło końca zimowe okno transferowe, a Bayern już zdążył "zaklepać" hitowy transfer na lato. Wraz z początkiem lipca na Allianz-Arena przeniesie się Leon Goretzka, ale – jak pokazuje historia – nie wszyscy utalentowani Niemcy zdołali udźwignąć ciężar gry w Monachium.
Lukas Podolski (fot. Getty Images)

"Robert, ja tylko żartowałem". Lewandowski zagra z Schalke

Bayern jest na niemieckim rynku hegemonem i marzeniem praktycznie każdego młodego piłkarza z Bundesligi jest gra w stolicy Bawarii. Nic więc dziwnego, że co jakiś czas Uli Hoenessowi udaje się namówić na przenosiny gwiazdę któregoś z rywali do walki o tytuł.

Tym sposobem Bawarczycy pieką dwie pieczenie na jednym ogniu, bo nie dość, że sami się wzmacniają, to w dodatku osłabiają konkurentów. Ból straty kluczowego zawodnika na cześć zamożniejszego rywala znają w większości niemieckich ośrodków. Stuttgart nie zdołał swego czasu zatrzymać Mario Gomeza, Borussia Dortmund Matsa Hummelsa, Bayer Leverkusen Michaela Ballacka, a Schalke Manuela Neuera i Leona Goretzki.

Przeprowadzanie transakcji według tego klucza niesie ze sobą znikome ryzyko. Wszystkich tych zawodników łączy bowiem kilka punktów spójnych. Są to piłkarze narodowości niemieckiej, ograni w Bundeslidze, nierzadko też doskonale zaznajomieni już z klimatem zgrupowań reprezentacji. A jednak. Od czasu do czasu Bawarczykom przytrafiał się w tym stuleciu transfer, który choć generował wielkie oczekiwania, w praktyce okazywał się kompletnym niewypałem.

Transfer Mario Gomeza był strzałem w "dziesiątkę" (fot. Getty Images)

ZNISZCZONY PRZEZ DEPRESJĘ

Sebastian Deisler uważany był na początku tego stulecia za złote dziecko niemieckiej piłki. W juniorach strzelał dziesiątki goli, o jego pozyskaniu marzyły najlepsze kluby Bundesligi, a świat stał przed nim otworem. Młody Deisler – gdy akurat nie przebierał w ofertach transferowych – negocjował kontrakty reklamowe, bo już na początku kariery chciały go "zaklepać" największe marki.

Karierę prowadził jednak we wzorowy sposób. W najwyższej klasie rozgrywkowej zadebiutował w barwach Borussii Moenchengladbach, a po jego debiutanckim golu, gdy przebiegł z piłką pół boiska, a potem kopnął prosto w "okienko", kibice oszaleli na punkcie młodego pomocnika. Nic dziwnego, że chwilę później Deisler został wyrwany z BMG przez Herthę Berlin.

W stolicy Niemiec młody piłkarz wciąż prezentował się kapitalnie i po trzech latach udało mu się spełnić wielkie marzenie. Przeniósł się do Bayernu Monachium, kosztował – w przeliczeniu na euro – blisko 10 milionów i miał na lata stać się kluczowym piłkarzem zespołu. Paradoksalnie jednak wtedy rozpoczął się jego życiowy dramat.

Wszystko przez problemy zdrowotne. Deisler palił się do gry, ale nie pozwalały mu na to przewlekłe problemy z kolanami. Notorycznie przesiadywał w gabinecie fizjoterapeuty, który co jakiś czas zamieniał na salę operacyjną. Młody piłkarz nie potrafił tego znieść i z tygodnia na tydzień popadał w coraz głębszą depresję. Odcinał się od świata, unikał kontaktu już nie tyle z mediami i kolegami z zespołu, co nawet z rodzicami. Uciekał ze zgrupowań, znikał z hoteli, spirala wciąż się kręciła, a pomocnik oddalał się od powrotu na boisko. Wielki piłkarski talent w wieku raptem 27 lat zakończył karierę, a resztę życia postanowił poświęcić walce o powrót do zdrowia – tak fizycznego, jak i psychicznego.

W Monachium Sebastian Deisler rzadko kiedy bywał uśmiechnięty (fot. Getty Images)

CHŁOPAK Z KOLONII NIE ODNALAZŁ SIĘ POZA DOMEM

Wydawało się, że w przenosinach Lukasa Podolskiego do Bayernu wszystko było perfekcyjnie przemyślane. "Poldi" miał za sobą dwa lata gry w Budeslidze i rok klasę niżej – strzelał gole niezależnie od poziomu rozgrywkowego. Imponował doświadczeniem reprezentacyjnym (w momencie transferu do Bayernu miał w dorobku 32 mecze i 15 goli, a za sobą mundial). Co więcej – rok po nim na Allianz-Arena trafił Miroslav Klose z którym przecież tak wspaniale współpracowało mu się w drużynie narodowej.

Oczekiwania wobec lewonożnego zawodnika były więc ogromne, ale zupełnie nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistości. Na przestrzeni czterech sezonów Podolski zdobył dla monachijczyków tylko 26 bramek, a najlepszy sezon ligowy w jego wykonaniu to ten, w którym trafił... sześciokrotnie.

Po nieudanej przygodzie z Bayernem powrócił do ukochanej Kolonii, gdzie odzyskał dawną dyspozycję, a potem trafił do Arsenalu. Teraz jest piłkarzem japońskiego Vissel Kobe i nieuchronnie zbliża się do zakończenia kariery.

Lukas Podolski i Miroslav Klose, czyli duet który funkcjonował przede wszystkim w reprezentacji (fot. Getty Images)

SYN MARNOTRAWNY BORUSSII

Przenosiny Goetze do Monachium przysporzyły młodemu piłkarzowi wielu wrogów w Dortmundzie. Przez kibiców uznany za "zdrajcę" pomocnik przez kilka lat zachwycał grą na Signal-Iduna Park, a Bayern zapłacił za niego dużo, bo aż 37 milionów euro.

Zamiast jednak wielkich sukcesów, kolejnego kroku w karierze i zostania gwiazdą Bawarczyków, przygoda z FCB przysporzyła pomocnikowi sporo problemów. Nie potrafił odnaleźć się na Allianz-Arena, a trenerzy nie potrafili znaleźć mu odpowiedniej pozycji na murawie. Z tego powodu rzucany był w różne miejsca boiska i w zasadzie nikt nie potrafił wykrzesać z niego pełni potencjału.

Z miesiąca na miesiąc Goetze oddalał się od zespołu nie tylko pod kątem piłkarskim. W mediach regularnie pojawiały się zdjęcia na których młody zawodnik nie integrował się z zespołem, a gdy piłkarze świętowali kolejne zwycięstwo, on siedział smutny gdzieś w oddali. Do tego wszystkiego doszła też choroba, która wywołała u zawodnika niekontrolowane skoki wagi, co w dużym stopniu rzutowało na jego dyspozycję.

Po trzech sezonach Goetze powrócił do Dortmundu, a Bayern stracił na całej transakcji 15 milionów euro. 25-latek wciąż nie powrócił jednak do formy sprzed kilku lat, gdy był jedną z największych gwiazd Bundesligi, a kibiców zachwycał dryblingiem, mobilnością i wizją gry.

Mario Goetze (fot. Getty Images)

W tym stuleciu Bayernowi przydarzyły się więc trzy spore wpadki, które oczywiście nie przeszkodził Bawarczykom w umacnianiu swojej pozycji na niemieckim rynku. W międzyczasie bowiem udało się dokonać kilku transferów młodych Niemców, które okazywały się strzałami w "dziesiątkę". Tak jak choćby przenosiny Mario Gomeza, Manuela Neuera czy Joshuy Kimmicha.

W sobotę Leon Goretzka zagra ostatni mecz ligowy przeciwko Bayernowi, bo już latem przeniesie się na Allianz-Arena. I choć ta transakcja niesie ze sobą pewne ryzyko, to trudno jednak wyobrazić sobie, by 23-latek nie odnalazł się w stolicy Bawarii. Bo nie dość że jest sprawdzony w ligowych i pucharowych warunkach, to wyrasta też na ważnego piłkarza drużyny narodowej.

Robert Lewandowski: nie możemy się rozluźnić nawet na chwilę
Puchar Niemiec, 1/4 finału: SC Paderborn - Bayern Monachium (skrót)
Radosław Gilewicz: to był najlepszy rok Lewandowskiego w karierze

najpopularniejsze

Oficjalnie: filar reprezentacji Chorwacji odchodzi

Polskie szczypiornistki zagrają o ćwierćfinał MŚ juniorek

International Champions Cup, Benfica Lizbona – Olympique Lyon (skrót meczu)

Inetrnational Champions Cup, Benfica Lizbona – Olympique Lyon (Algavre)

75. TdP: "piłkarski" etap z Chorzowa do Zabrza (kronika 06.08.2018)