tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

W przyjaźni z błędami. "W Polsce nie chcemy ich popełniać"

Wrocławska mistrzyni Polski w kendo, japońskiej szermierce – Maria Bober – jest od wielu lat psychologiem sportu. To dość niecodzienne połączenie pasji i zawodu. Nie pojechała do Pjongczangu. Tam wystarczył jeden psycholog. Czy aby na pewno?
Maria Bober (fot. Ivo Ledwożyw)

Maciej Piasecki: – Co słyszysz najczęściej na powitanie przy takich spotkaniach?
Maria Bober: – Weź mnie tak nie analizuj, wiesz, jak psycholog.

– Ciekawi mnie do czego potrzebny jest psycholog sportu według psychologa sportu?
– To trochę tak jakbyś zapytał, do czego potrzebny jest trener przygotowania motorycznego. Nasza psychika jest stałym, ważnym elementem w sporcie.

– Przygotowanie motoryczne stawiasz na tej samej półce?
– Bardziej myślałam o metaforze. Brak pracy z psychologiem sportu może wpłynąć na twój końcowy wynik. Na wysokim poziomie decydują szczegóły. Bardzo często pada argument z drugiej strony, że są sportowcy, którzy sami sobie świetnie radzą. Mają swoje metody, od strony mentalnej potrafią działać tak, żeby obejść się bez współpracy z psychologiem.

– Tak jest?
– Paradoksalnie, ja się z tym zgadzam. Chociaż ta dodatkowa wiedza którą niesie psycholog może ich jeszcze dodatkowo wzmocnić.

Maria Bober (fot. Agnieszka Skulicz) – Denerwują cię porównania psychologii sportu do coachingu?
– Takie stawianie sprawy to zwykła niewiedza. Wielu uważa, że coach jest tylko od motywowania, pustych haseł, a on nie robi tylko tego…

– Ale często szydzi się z takiego "pustego" motywowania.
– Wiem, obserwuję taką tendencję. Nie chcę atakować coachów. Każdy z nich przechodzi podobną szkołę, podstawy działania, po czym wybiera własną metodę praktyki. Niektórzy potrzebują motywacji, właśnie coacha. Jedno jest jednak denerwujące. Jeżeli coach przekształca się w psychologa, nie mając o psychologii wiedzy, mówimy o przekroczeniu kompetencji. A w Polsce właściwie nie ma regulacji prawnych.

– Często zdarza się, że przychodzą do ciebie sportowcy i narzekają na trenerów?
– Problemy z trenerami to są złożone przypadki. Uświadamiam zawodnikom, że trener to też jest człowiek. O czym, co ciekawe, sportowcy – bardzo często zapominają. Obdarzasz pełnym zaufaniem trenera, żeby osiągnąć dany cel i tym samym przestajesz myśleć o tym człowieku w normalnych kategoriach. Trener też ma prawo przeżywać niepowodzenia, choćby w życiu prywatnym. Często kończy się na tym, że kiedy zawodnik to sobie uświadomi, to trenerskie "człowieczeństwo", problemy z ich linii porozumienia znikają.

– Jest klauzula poufności psychologa sportowego?
– To podstawa mojego działania. Pytasz pewnie w odniesieniu do konfliktu trener-zawodnik.

– Czasem wystarczy spokojna rozmowa stron, którą mogłabyś zaaranżować.
– Co ma zostać na spotkaniu, zostaje na spotkaniu. Jeśli zawodnik chce, żeby zorganizować rozmowę z trenerem, nie ma problemu. Mogłabym się spotkać z kimś za plecami, ale to byłoby wbrew mojemu rozumieniu pracy psychologa. Nie jest ważne to, co ja uważam za słuszne, ale co, czego w danym momencie potrzebuje zawodnik.

– Nie udzielasz jednak konkretnych porad.
– Rozwiązywanie problemów to konsekwencja rozmowy i kilku dróg, które udało się omówić. Zawodnik sam dochodzi do tego, które rozwiązanie jest dla niego najlepsze.

– Częściej pojawiają się u ciebie trenerzy czy zawodnicy?
– Jest przewaga zawodników. Chociaż z biegiem lat trenerzy są coraz bardziej otwarci na współpracę z psychologiem sportu, chcą się kształcić w tym kierunku. Nieprzypadkowo utarło się, że trener powinien być również dobrym psychologiem. Im większą wiedzę mają, tym lepiej radzą sobie z podopiecznymi. Kiedyś była reguła twardej ręki, w zespole mogli przetrwać tylko najmocniejsi. Jest to pewien rodzaj przywództwa, sportowcy osiągali dobre wyniki, były medale olimpijskie, nie możemy zatem ślepo krytykować tych metod sprzed lat. Dzisiaj coraz częściej trenerzy szukają jednak własnego stylu. Bardzo często zdarza się, że zawodnicy zostają z trenerami, których styl pracy im najbardziej odpowiada. Wtedy sfera finansowa i wyniki sportowe schodzą na dalszy plan.

– Czy trener może osiągać dobre wyniki mając zły charakter?
– Jeśli większość uważa, że trener na co dzień jest powiedzmy grubiański, klnie, obraża zawodników, krzyczy, bywa trudno. Tutaj trzeba jednak rozgraniczyć grupy seniorów i grupy młodzieżowe. Niektórym seniorom to pasuje, jeszcze bardziej ich to motywuje do ciężkiej pracy. A dodatkowo jeśli osiągane są odpowiednie wyniki sportowe, to wszystko gra. To jednak spore ryzyko. Zły charakter bywa czymś, co prędzej czy później może się okazać problemem nie do przeskoczenia. Działa to też w drugą stronę.

– Sporo dzisiaj pokus przeszkadzających w zachowaniu treningowego reżimu. Facebook, Twitter, Snapchat, Instagram… Czy to duże wyzwanie dla psychologii sportu?
– Ostatnio był bardzo dobry przykład z Kamilem Stochem. Sven Hannawald oznajmił, że postawi piwo zawodnikowi, który z nim wygra – a Stoch nawet o tym nie wiedział. Nie dotarło to do niego. Adam Małysz wspominał, że polska ekipa postarała się, żeby nie miał dostępu do tych informacji. Dzisiaj mówimy o sporym szumie komunikacyjnym. Pytanie – czy sportowiec potrafi z mediów rozsądnie korzystać? Jeśli odłoży na bok telefon w odpowiednim momencie, zapomni o tych odciągaczach uwagi, to nie ma z tym problemu.

Mazurek Dąbrowskiego dla Kamila Stocha. Zobacz ceremonię medalową! – A niektórym pomagają lajki i serduszka zebrane pod zdjęciami, które pokazują codzienne życie sportowca.
– Tutaj okazuje się, jaką kto ma motywację do działania. Jeśli mówimy o rozwoju, stawianiu sobie nowych wyzwań, pogłębianiu wiedzy o tym, co robimy – to jest podejście bardzo dobre. W tym drugim wypadku jest inaczej, co nie znaczy – że to jest złe. Podstawą działania może być zrobienie sobie selfie ze złotym medalem i zdobycie kolejnej sumy pieniędzy. Jedna i druga droga prowadzi do celu.

– Motywacja finansowa to ślepa uliczka?

– Naukowo jest potwierdzone, że jeśli ktoś ma motywację wewnętrzną, czyli – sprawia mu to przyjemność, lubi to robić – jak wspominali mistrzowie pokroju Adama Małysza i Kamila Stocha, to ona pozwala dłużej się rozwijać. Dla samej przyjemności. Ta zewnętrzna, nagrody i poklask, jest bardziej zero-jedynkowa. Można wpaść w pułapkę. Jesteś na samym szczycie, nie wyjdą ci dwa mityngi i robi się problem. Do tego dochodzi sfera informacyjna. Jednego dnia noszą cię na koszulkach, drugiego zrobisz coś źle, to masz grupę hejterów, którzy czekają tylko na potknięcie. Dlatego lepiej mieć jednak to wewnętrzne przekonanie, że poza wynikami, uprawianie sportu daje zwykłą radość. Ostatni przykład Stefana Huli jest wymowny. Czytałam, że przez wiele lat było mu ciężko, nie miał wielkich wyników, podobno był nawet wyśmiewany…

– …wiele lat w drugim rzędzie.

– Dokładnie, a mimo wszystko wytrwał, bo robi to, co lubi. Teraz jest na ustach wszystkich, pojechał na igrzyska, karta się odwróciła. Nie podejrzewam jednak, że dalej skakał i skacze po to, żeby znaleźć się w blasku telewizyjnych kamer. Robi to przede wszystkim ze względu na wspominaną motywację wewnętrzną.

– A co z presją?
– Ze względu na to, że osiągam razem z polską reprezentacją kendo coraz lepsze wyniki, zaczęłam przyglądać się bliżej temu tematowi. Radzenie sobie z presją to nie tylko sfera mentalna. Mówimy też o ciele. Te techniki mentalne wpływają również na ciało. Psychologia sportu to zależność głowa-ciało-głowa. W przypadku presji, mówimy chociażby o technikach oddechowych, musimy odpowiednio uspokoić organizm i umysł. Zawodnik jest w stanie obniżyć dzięki temu stan pobudzenia, który przeszkadza, bądź w drugą stronę – podwyższyć – jeśli tego potrzebuje.

– Załóżmy, że jestem młodym sportowcem i masz okazję ze mną rozmawiać…

– Ważną kwestią jest jak potrafimy radzić sobie z błędami. W Polsce mamy dużą trudność, nie chcemy ich popełniać i tyle. Tak naprawdę jednak błędy uczą. To jest najlepsza lekcja i jeżeli młodemu zawodnikowi wyjaśni się błąd, jaki popełnił, to może być klucz do późniejszych, wielkich wyników. Podstawą jest to, że możesz popełniać błędy. Masz do nich prawo, a zdenerwowanie to też nie jest nic złego, mówimy o naturalnej reakcji. To normalne, że jest się złym na siebie i na wszystkich w sytuacjach trudnych, kiedy nie wychodzi. Nie mówimy oczywiście o patologicznych sytuacjach.

– Bez fruwających krzeseł?
– Ważne żebyś nie robił sam sobie krzywdy. Złość jest czymś normalnym u sportowców. Oby nie dochodziło do etapu agresji. Teraz załóżmy, że zaczynasz to po jakimś czasie akceptować. Przyjmijmy, że twoim notorycznym błędem jest sytuacja, w której rzucasz za trzy punkty i nie trafiasz. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie nie idzie – fizycznie, technicznie, mentalnie. Obudować tak ten błąd, żeby zminimalizować w kolejnej próbie, żeby się powtórzył.

Szaranowicz: medal w "drużynówce" mamy pewny – Lepiej żeby zawodnik żył sportem całą dobę, interesował się, znał tabele i wyniki na pamięć, czy jeździł na ryby i prowadził życie pustelnika poza rytmem treningowym?
– Najlepsza jest równowaga. Czasami zawodnicy, którzy żyją tylko sportem, który uprawiają, ciągle mają obciążenia z nim związane. A sportowiec potrzebuje regeneracji nie tylko fizycznej, ale i mentalnej. Przyznam, że niektórych zawodników trzeba wręcz uczyć, żeby potrafili odłożyć sport na bok. Oczywiście są jednostki, których nie da się przekonać, że warto. Taka regeneracja poza obciążeniami pozwala się też dalej rozwijać.

– Jako dziennikarz podczas rozmów ze sportowcami słyszę te same, wyklepane formułki
– Po meczu zawodnik nadal przeżywa ogrom emocji. Musi odpowiadać na pytania dziennikarzy, sądzę, że to jest trudne. Większość kiedy mówi, że przemyśli i wyciągnie wnioski, naprawdę chce to zrobić. Popełnianie błędów nie sprawia przecież przyjemności.

– Kiedy słyszysz te same zdania co tydzień, to można mieć wątpliwości co do takich przekazów.
– Z tygodnia na tydzień sportowcy mają tyle samo treningów i nie da się wszystkiego zmienić od ręki. Kibice oczekują na poprawę, jasne, ale istotą tej poprawy jest znalezienie odpowiedzi: co tak naprawdę jest nie tak – jak być powinno? A poprawienie tego wszystkiego, to kolejna sprawa. Publiczność jest bardzo wymagająca, zwłaszcza w odniesieniu do sportu zawodowego. To dobrze, bo to co robią jest ich zawodem. Ale to są tylko ludzie. Proces zmiany nawyków nie jest kwestią chwili.

Rozmawiał
Maciej Piasecki

najpopularniejsze

Mundial 2018. Kolumbia zaskoczona. Cały mecz w osłabieniu

Mundial 2018. Polska – Senegal 1:2. Fatalny początek MŚ

Mundial 2018. Adam Nawałka: Kamil Glik wykazał się niesamowitym hartem ducha

Karol Linetty: znamy wszystkie mocne i słabe punkty Senegalu

Mundial 2018: Grupa G, Tunezja - Anglia (skrót)