tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Chelsea żałuje remisu po "meczu bliskim perfekcji"

– Jestem dumny z moich piłkarzy, bo zagrali niemal perfekcyjny mecz. Zasłużyliśmy na wygraną, ale zabrakło nam szczęścia – ocenił Antonio Conte po meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym prowadzona przez niego Chelsea zremisowała 1:1 (0:0) z Barceloną. Goście nie kryli natomiast zadowolenia z ostatecznego wyniku.
Willian (L) i Sergio Busquets (fot. PAP/EPA)

Hit LM na środę: Sevilla – Manchester United w TVP 1

Barcelona miała w tym meczu dużą przewagę w posiadaniu piłki i liczbie podań, ale zupełnie nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Tych więcej miała Chelsea, która doskonale się broniła i wyprowadzała groźne kontry. Szczególnie aktywny był Willian, który dwa razy trafił w słupek, aż w końcu dopiął swego i zdobył gola na 1:0.

Nic dziwnego, że większość obserwatorów to jego uznała najlepszym zawodnikiem w zespole gospodarzy. Serwis WhoScored.com przyznał mu notę 9,4 w skali 1-10 i wybrał piłkarzem meczu. Według strony Squawka.com, zasłużył na "ósemkę". W drużynie Barcy taką notę otrzymali tylko Andres Iniesta – autorzy akcji bramkowej na 1:1.

Antonio Conte (fot. PAP/EPA) Misja samobójcza

Gdy grasz przeciw Barcelonie, każdy błąd może cię bardzo drogo kosztować. Jesteśmy rozczarowani, ale kwestia awansu jest nadal otwarta. Mieliśmy plan, wiedzieliśmy jak skrzywdzić Barcelonę i realizowaliśmy go. Moi piłkarze mogą być z siebie dumni. Andreas Christensen popełnił kluczowy błąd, ale to nadal młody zawodnik, a dziś rozegrał dobry mecz – ocenił Conte.

Wtórował mu Cesc Fabregas. – Nasi rywale to jedna z najlepszych drużyn na świecie, a mieli ledwie kilka okazji. My mogliśmy wygrać 1:0 albo 2:0. To byłby fantastyczny wynik przed rewanżem. Sam Willian, który rozegrał świetny mecz, mógł mieć hat-tricka. Byliśmy bardzo solidni i mieliśmy plan, ale wracamy do domów rozczarowani – przyznał Hiszpan.

Na rewanż jedziemy z pozytywnym nastawieniem, ale musimy zagrać doskonały mecz. Nie możemy się tylko bronić – na Camp Nou to misja samobójcza. Gdybyśmy tylko się bronili, to rewanż trwałby dla nas całą wieczność. Musimy spróbować ich zranić – dodał wychowanek Barcy.

Piłkarze Barcelony (fot. PAP/EPA) Valverde wiedział, co robi

Rzeczywistość próbował nieco zaklinać Ernesto Valverde. – Chelsea miała niewiele okazji. 1:1 to dla nas dobry, ale zasłużony wynik. Graliśmy na trudnym terenie, przeciw mistrzowi Anglii. Oni mają bardzo silnych fizycznie piłkarzy i są groźni z kontrataków. Droga do awansu jest jeszcze daleka. W rewanżu będą "pod ścianą", ale mecz może wyglądać podobnie – stwierdził trener Barcelony.

Odparł też zarzuty dziennikarzy o niewłaściwą, zbyt zachowawczą taktykę. – Być może Luis Suarez był zbyt osamotniony, a Leo Messi zbyt głęboko się cofał. Ale Chelsea grała piątką z tyłu, nie chcieliśmy się tam pchać. Woleliśmy korzystać z wolnych przestrzeni zamiast ściskać się w polu karnym. Poza tym, musieliśmy też bronić dostępu do własnej bramki i to się udało – ocenił.

Ostatecznie, po błędzie w rozegraniu Messi skorzystał z podania Iniesty i wykorzystał jedyną dobrą okazję w tym meczu. Tym samym przełamał złą serię w starciach z Chelsea – za 30. próbą udało mu się pokonać bramkarza The Blues.

(fot. twitter.com/brfootball)

podobne informacje

AC Milan wie, jak zatrzymać Higuaina. "Trzeba go zamknąć i karmić"

Jego twarz brzmi znajomo. Ukryty talent Raula Meirelesa, byłego piłkarza Liverpoolu i Chelsea [WIDEO]

Alvaro Morata chce do Atletico. Gotów na obniżkę zarobków

Chelsea goni rywali. Cenne zwycięstwo w Londynie