tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Atletico Madryt rzucą rękawicę Barcelonie

Jeszcze na początku roku wydawało się, że walka o mistrzostwo Hiszpanii jest rozstrzygnięta – Barcelona miała wyraźną przewagę nad resztą stawki. Atletico traciło do lidera dziewięć punktów. W niedzielę zespoły zmierzą się ze sobą, a piłkarze Diego Simeone mogą, w przypadku wygranej, zbliżyć się na dwa.
Antoine Griezmann i Lionel Messi (fot. Getty Images)

Sneijder mówi "dość". Koniec pięknej przygody

Barcelona już nie tak pewna

Katalończycy zwolnili, po prostu. Nie sposób przez cały sezon wygrywać z każdym kilkoma bramkami. Piłkarze Ernesto Valverde nie tracili punktów z hiszpańską czołówką. Odwrotnie – remisy mieli z walczącym o utrzymanie w Primera Division Las Palmas i Getafe. To wszystko przy dobrej dyspozycji Lionela Messiego – na Teneryfie nawet on nie potrafił przechylić szali zwycięstwa na korzyść Barcelony.

Na razie nie pomaga Philippe Coutinho. Wciąż nie wpasował się do katalońskiego zespołu. Rozegrał kilka średnich spotkań i jedno świetne w małych derbach Katalonii z Gironą (6:1 dla Barcy). Trudno się temu dziwić – jak do tej pory Valverde testował go na kilku pozycjach, choć powoli zdaje się grać częściej bliżej lewej flanki.

Sytuacja Katalończyków staje się trudniejsza, bo trzeba myśleć jeszcze o Lidze Mistrzów, a tam czeka Chelsea. Pierwszy mecz w Londynie przyniósł dość szczęśliwy dla Barcelony remis 1:1. Na Camp Nou nie może sobie pozwolić na powtórkę – musi się poprawić, bo słaba skuteczność rywali nie uratuje po raz drugi. Czas komfortu i znacznej przewagi punktowej w lidze minął bezpowrotnie. Nie można odpuszczać na żadnym froncie.

Antoine Griezmann i Diego Costa (fot. Getty Images) Wrócił Costa

Atletico nikt nie wróżył udanej wiosny. Gracze Diego Simeone zakończyli przygodę z Ligą Mistrzów w fazie grupowej. Zimą przyszły zmiany, które odmieniły zespół. Do Madrytu wrócił Diego Costa – dzięki temu ofensywa ma właściwy balans. To ledwie jeden piłkarz, ale jego wpływ na resztę jest duży.

Nie jest tak, że Brazylijczyk z hiszpańskim paszportem strzela sporo – jak na razie zdobył trzy bramki – ale jego obecność na trawie pozwoliła odblokować się Antoine’owi Griezmannowi. Francuz wcześniej musiał współpracować w ataku z Angelem Correą, który nie jest typową "dziewiątką", a to z kolei wpływało na zadania na boisku lidera Atletico. Teraz, gdy gra razem z wysuniętym Costą, paradoksalnie nie przestaje strzelać goli. W ostatnich pięciu meczach zdobył dziewięć bramek, w tym siedem w dwóch ostatnich.

W ten sposób rozwiązano największy problem z pierwszej części sezonu – małą bramkostrzelność. To wpłynęło także na wyniki zespołu, bo od przegranej potyczki pucharowej z Sevillą z 23 stycznia zespół odnosi same zwycięstwa. Być może wpływ na rezultaty ma też lepsza atmosfera w drużynie i pozbycie się kilku niepotrzebnych graczy. Przede wszystkim Yannicka Carrasco i Nicolasa Gaitana, którzy za spore pieniądze odeszli do chińskiego Dailain Yifang.

Diego Simeone (fot. Getty Images) Powtórka z sezonu mistrzowskiego

Tak naprawdę w Madrycie dobrze nie było od dawna... bo od 2014 roku. W sezonie 2013/14 to właśnie Atletico zdobyło mistrzostwo Hiszpanii, zaskakując kibiców – uważano bowiem, że po tytuł są w stanie sięgać tylko FC Barcelona i Real Madryt.

Co ciekawe, po 26. kolejkach madrytczycy mają tyle samo punktów co w mistrzowskim sezonie – 61. Jeśli wygrają z Barceloną, będą tracić do niej tylko dwa punkty. To pozwala myśleć o realnej walce o pierwsze miejsce na koniec rozgrywek, tym bardziej że drużyny czeka jeszcze rewanżowa potyczka z Realem Madryt.

Zdobycie mistrzostwa jest niemożliwe, ale dokonywaliśmy już tego co niewykonalne – mówił przed meczem Diego Simeone trener Atletico. Teraz drużynie pozostaje udowodnić, że nie rzucał słów na wiatr.

podobne informacje

Koniec amerykańskiego snu. Barcelona nie chce grać za Atlantykiem

Tottenham nie boi się Barcelony. "Pewność siebie i wiara w zwycięstwo"

"Chcemy mu pomóc". W Barcelonie martwią się o Ousmane Dembele

Media: najlepsi nie zagrają. Barcelona chce zlekceważyć Tottenham