tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Dudek Dance", hat-trick Bale'a, siedem goli MU. Pamiętne rywalizacje Anglików i Włochów

Dwumecz Tottenhamu z Juventusem to jeden z największych hitów 1/8 finału Ligi Mistrzów. W Turynie po świetnym spotkaniu padł remis 2:2, co doskonale wpisuje się w historię rywalizacji między drużynami z Anglii i Włoch. Pamiętnych pojedynków zdecydowanie nie brakowało. Transmisja środowego rewanżu w TVP1, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej TVP Sport od godz. 20:30.
Javier Zanetti i Gareth Bale (fot. Getty Images)

Tottenham – Juventus, czyli hit Ligi Mistrzów pod polską batutą

Rywalizacja angielsko-włoska trwa już ponad sześćdziesiąt lat, ponieważ po raz pierwszy kluby z tych krajów zmierzyły się ze sobą w 1956 roku. Konkretnie Inter Mediolan z Birmingham City w Pucharze Miast Targowych. My skupiliśmy się na starciach w Lidze Mistrzów, która w 1992 roku zastąpiła Puchar Europejskich Mistrzów Krajowych.

1998/99, 1/2 finału: Manchester United – Juventus 1:1, 3:2

Oba kluby znały się doskonale, ponieważ w poprzednich dwóch edycjach Ligi Mistrzów trafiały na siebie w grupie. Bilans tamtych meczów lepszy mieli Włosi, którzy trzy razy wygrali po 1:0 i raz przegrali 2:3.

Również spotkania półfinałowe długo układały się bardzo dobrze dla Włochów. Na Old Trafford prowadzili oni po golu Antonio Contego i dopiero w 90. minucie wyrównał Ryan Giggs. Choć zwycięstwo wymknęło się Juventusowi z rąk, wyjazdowy remis i tak był dla niego bardzo dobrym wynikiem.

Co więcej, w rewanżu już po 10. minutach prowadził 2:0 po trafieniach Filippo Inzaghiego. Tamten Manchester United był jednak zespołem grającym do końca. Udowodnił to w Turynie, zwyciężając po bramkach Roya Keane'a, Dwighta Yorke'a i Andy'ego Cole'a, udowodnił to też w pamiętnym finale z Bayernem Monachium.

Roy Keane w walce z Edgarem Davidsem i Gianlucą Pessotto (Fot. Getty)

2004/05, finał: Milan – Liverpool 3:3 (karne 2:3)

Jeden z najbardziej pamiętnych meczów XXI wieku. Ze świecą szukać kibica, który nie słyszał o tym wielkim powrocie Liverpoolu i fenomenalnej grze Jerzego Dudka w stambulskim finale.

Gwoli przypomnienia, do przerwy Milan prowadził 3:0. Po zmianie stron zaczęły się dziać rzeczy niespotykane. Najpierw Steven Gerrard, Vladimir Smicer i Xabi Alonso doprowadzili do wyrównania, a później w dogrywce polski bramkarz dwukrotnie zatrzymujący strzały z bliska Andrija Szewczenki. I wreszcie jego pamiętny "Dudek Dance", którym obronił karne Andrei Pirlo i Szewczenki.

Jerzy Dudek broni strzał Andrija Szewczenki (Fot. Getty)

2006/07, 1/4 finału: Roma – Manchester United (2:1, 1:7)

Dwumecz pamiętny nie tylko ze względu na rozmiary rewanżowego zwycięstwa MU, ale także starcia kibiców obu klubów, do których doszło przy obu meczach. Szczególnie w Rzymie w brutalny sposób potraktowano przyjezdnych. – Mamy nadzieję, że sposób w jaki was potraktowano nie zepsuł opinii waszej i waszych bliskich o naszym mieście – przepraszał później Francesco Totti.

On i koledzy po zwycięstwie na Olimpico mogli mieć nadzieje, że uda im się przejść faworyzowanego rywala. Skończyło się na pogromie 1:7, który był wówczas najwyższą porażką w historii fazy pucharowej Ligi Mistrzów.

Cristiano Ronaldo pokonuje Doniego (Fot. Getty)

2006/07, finał: Milan – Liverpool 2:1

Od czasu reformy PEMK na LM angielski i włoski klub mierzyły się ze sobą w finale dwa razy i za każdym razem był to ten sam zestaw przeciwników. Milan w 2007 roku był żądny rewanżu za Stambuł i dopiął swego.

Prowadził 2:0 po dwóch trafieniach Inzaghiego. Obu w jego stylu – najpierw uderzona z wolnego przez Pirlo piłka otarła się o włoskiego napastnika i zmyliła Pepa Reinę, później "Super Pippo" idealnie wyczekał linię spalonego i wykorzystał sytuację sam na sam. Dirk Kuyt przywrócił jeszcze Liverpoolowi nadzieję w 89. minucie, ale na więcej zabrakło już Anglikom czasu.

Paolo Maldini, Filippo Inzaghi i Dirk Kuyt (Fot. Getty)

2008/09, 1/8 finału: Arsenal – Roma 1:0, 0:1 (karne 7:6)

Żadne ze spotkań tego dwumeczu nie należało do porywających. Na Emirates Stadium gola strzelił Robin van Persie, w Rzymie straty już w 9. minucie odrobił Juan. Wiele więcej w trakcie regulaminowych 180 minut i dogrywki się nie działo, ale wszystko zakończyło się niezwykle emocjonującymi rzutami karnymi. Te dopiero w ósmej serii wygrali goście z Anglii.

Denilson w ramionach Manuela Almunii (Fot. Getty)

2009/10, 1/8 finału Inter – Chelsea 2:1, 1:0

Kroczący po ostateczny triumf w rozgrywkach Inter rozgrywał w tamtej edycji Ligi Mistrzów lepsze spotkania niż to z londyńczykami. Trudno zapomnieć choćby półfinałowy dwumecz z Barceloną, zakończony zwycięstwem 3:2.

Ale to właśnie starcie z Chelsea miało dla Włochów specjalny smak, a w szczególności dla ich trenera. Był nim bowiem Jose Mourinho, który wcześniej prowadził The Blues i miał być ich trenerem na lata. Z Portugalczykiem rozstano się jednak w nie najlepszych stosunkach, trafił do Interu i szybko zemścił się na byłym pracodawcy.

Jose Mourinho, Javier Zanetti i Esteban Cambiasso (Fot. Getty)

2010/11, faza grupowa: Inter – Tottenham 4:3, 1:3

Choć później w 1/8 finału Tottenham wyeliminował Milan, w pamięci kibiców na całym świecie bardziej wyryły się spotkania z drugim z mediolańskich klubów. Koguty dysponowały wtedy zdecydowanie słabszymi piłkarzami niż obecnie, o czym świadczą choćby nazwiska strzelców goli w drugim meczu – Rafaela van der Vaarta, Petera Croucha i Romana Pawliuczenki.

Fanom futbolu zaimponowały jednak niesamowitą wolą walki, którą pokazały w pierwszym meczu. Do przerwy gospodarze prowadzili już 4:0, ale po zmianie stron spotkanie zmieniło się w spektakl jednego aktora. Gareth Bale raz za razem ogrywał Maicona, skompletował hat-tricka i niemal doprowadził do wyrównania.

Gareth Bale i Javier Zanetti (Fot. Getty)

2011/12, 1/8 finału: Napoli – Chelsea 3:1, 1:4

Włosi wyszli z grupy kosztem Manchesteru City i po pierwszym meczu z Chelsea wydawało się, że ich piękny sen może potrwać dłużej. Na gola Juana Maty dwoma odpowiedział Ezequiel Lavezzi, a trafił jeszcze i Edinson Cavani.

W rewanżu tuż po przerwie na dające Anglikom awans 2:0 strzelił John Terry, ale po chwili za sprawą Gokhana Inlera to Napoli znów było w uprzywilejowanej sytuacji. W końcówce rzut karny wykorzystał jednak Frank Lampard, a w dogrywce bramkę na wagę awansu zdobył Branislav Ivanović. Rozpędzona nim Chelsea wygrała całą edycję rozgrywek.

Branislav Ivanović i Ezequiel Lavezzi (Fot. Getty)
Twierdza Tottenhamu. Juventus nie jest faworytem

najpopularniejsze

Ostatnie szlify gwiazd. Nadal, Djoković i Federer trenują przed Australian Open

Maciej Stolarczyk: Kuba Błaszczykowski dał nam nowe tchnienie

Policja w siedzibie Wisły. Przeszukano mieszkanie byłej prezes

Paweł Brożek: jestem optymistą, ale usłyszeliśmy już sporo obietnic

Nikola Mazur: jestem zaskoczona wynikiem