tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Jesteśmy Juve, jesteśmy silni". Gorzkie słowa Chiellinego

Równie bolesne, co sama porażka, mogły być dla kibiców Tottenhamu pomeczowe słowa Giorgio Chielliniego. – Wiedzieliśmy z doświadczenia, że mają słabą defensywę i słabą mentalność – powiedział obrońca Juventusu. Mauricio Pochettino wyznał jednak, że "odpadnięcie nie jest dla niego koszmarem".
Od lewej: Giorgio Chiellini, Gonzalo Higuain, Andrea Barzagli (fot. Getty)

Szczęsny nie mógł się powstrzymać. Znów zadrwił z Tottenhamu (wideo)

To dla nas ciężkie, ale cenne doświadczenie. Oczywiście, że jestem rozczarowany, ale dla nas to kolejny etap nauki. Graliśmy wspaniały futbol i do straty pierwszego gola byliśmy lepszym zespołem – ocenił Pochettino.

Dwie bramki straciliśmy w mniej niż trzy minuty. Dwa duże błędy i już nas nie ma w rozgrywkach. Ale w całym dwumeczu byliśmy lepsi i na pewno zasłużyliśmy na więcej. Jestem dumny z moich zawodników. Opuszczamy tę edycję Ligi Mistrzów z głowami w górze. Dalej będziemy marzyć – obiecał trener Spurs.

Mauricio Pochettino (L) i Massimiliano Allegri (fot. PAP/EPA) Szczęście też jest potrzebne

Argentyńczykowi i jego drużynie często zarzuca się, że jej widowiskowy styl i wysokie aspiracje nie przekładają się na gablotę z trofeami. Na to zwrócił uwagę Chiellini.

Tottenham ma wielu wspaniałych graczy – Kane'a, Eriksena, Alliego – ale wiedzieliśmy, że oni często marnują szanse od losu. Taka jest historia tego klubu. Zawsze jest blisko, ale nigdy mu się nie udaje. A my w Juventusie wierzymy w historię – wyznał obrońca.

Dodał, że wygrana Juve wynika właśnie z cynizmu i doświadczenia w meczach o najwyższą stawkę. – Mieliśmy trochę szczęścia, ono też czasem jest potrzebne. Spójrzcie na Real Madryt – w pierwszym meczu PSG ich zdominowało, ale to nie przypadek, że to Real gra dalej. Nie jesteśmy ślepi – wiemy, że musimy grać lepiej. Ale tworzymy zgraną ekipę, którą trudno pokonać. Nasz sen trwa.

(fot. kiosko.net) Higuain dziękuje dziewczynie

Nigdy nie jest łatwo wygrać na Wembley. Poczekaliśmy na odpowiedni moment, byliśmy cierpliwi i zwyciężyliśmy. Uważam, że awansowaliśmy zasłużenie – przyznał Massimiliano Allegri.

Po pierwszej, nieudanej połowie trener gości uciekł się do pokerowej zagrywki – przeszedł na system 3-5-2 i wpuścił doświadczonych, wahadłowych – Stephana Lichtsteinera i Kwadwo Asamoaha. –Byliśmy zmęczeni na skrzydłach, potrzebowaliśmy więcej szybkości i szerokiej gry. Dlatego wpuściłem Asamoaha – piłkarza bardzo niedocenianego przez całą karierę – i Lichsteinera, który świetnie współpracował z Samim Khedirą – wyjaśnił.

Ale kluczowa, zdaniem Allegriego, była postawa strzelców bramek. – Dybala wrócił do gry dopiero w sobotę, a Higuain nie grał przez ostatnie dwa tygodnie – przypomniał. Ten drugi – strzelec pierwszego gola i autor asysty przy drugim – po meczu podziękował... swojej dziewczynie "za wsparcie w powrocie do zdrowia".

Dobrym podsumowaniem środowego hitu były natomiast słowa 36-letniego Andrei Barzagliego, który powiedział po prostu: – Tacy już jesteśmy. Jesteśmy Juve – jesteśmy mocni.

(fot. twitter.com/brfootball)