tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Marciniak ofiarą chaosu w przepisach i nadmiaru pracy

Krytyka, która po meczu Tottenham – Juventus spadła na Szymona Marciniaka, była zasłużona tylko w części. Najlepszy polski sędzia i jego asystenci popełnili trzy duże błędy, ale od kilku dni funkcjonują w trudnych realiach, a pracy nie ułatwiają im sprzeczne interpretacje przepisów w Polsce i w Europie. Być może warto na chwilę wcisnąć stop.
Szymon Marciniak (L) i Gianluigi Buffon (fot. PAP/EPA)

"Jesteśmy Juve, jesteśmy silni". Gorzkie słowa Chiellinego

Zacznijmy od jasnego określenia, w których sytuacjach Marciniak popełnił błąd, a w których nie. Naliczyliśmy pięć kontrowersyjnych decyzji:

1. minuta – Medhi Benatia próbuje wybić piłkę głową, a ta trafia go w rękę. Decyzja Marciniaka: brak rzutu karnego. Słuszna. Marokańczyk skiksował i sam trafił się w rękę. Było to nierozmyślne zagranie, więc zgodnie z wytycznymi UEFA nie powinno być rzutu karnego.

13. min. – Giorgio Chiellini robi wślizg w polu karnym, a Harry Kane przetacza piłkę po ręce rywala. Decyzja Marciniaka: brak rzutu karnego. Słuszna. Znowu – nierozmyślne zagranie. UEFA nakazuje sędziom niegwizdanie w takich sytuacjach. Zawodnik robiący wślizg nie ma gdzie schować rąk, musi się nimi asekurować.

17. min. – Rozpędzony Douglas Costa wbiega w pole karne Tottenhamu, Jan Vertonghen wchodzi wślizgiem i powoduje upadek przeciwnika. Decyzja Marciniaka: brak rzutu karnego. Błędna. Ewidentny faul Belga. Zawiódł w tej sytuacji przede wszystkim asystent zabramkowy Paweł Raczkowski.

33. min. – Andrea Barzagli bezczelnie dwa razy depcze Heung-Min Sona. Marciniak jest tyłem do tej sytuacji, nie reaguje. Błąd. Barzagli powinien wylecieć z boiska.

90. min. – Po strzale Kane'a piłka odbija się od słupka i od linii bramkowej. Anglik w momencie podania jest jednak na spalonym, czego nie zauważa liniowy Paweł Sokolnicki. Błąd. Gdyby padł gol i doszło do dogrywki, błąd sędziów wypaczyłby wynik meczu.

Szymon Marciniak (fot. Getty) W zagraniu ręką Benatii (w tej sytuacji nie protestowali nawet piłkarze Tottenhamu) niektórzy (w tym sam Lech Poznań) dopatrywali się analogii do ręki Wołodymyra Kostewycza, po której Marciniak podyktował rzut karny w niedzielnym hicie Ekstraklasy. Rzeczywiście – obaj zagrali ręką nierozmyślnie. Ale u Kostewycza ręce nie były ułożone naturalnie, a u Benatii – tak.

I to jest podstawowe kryterium według UEFA. Zawodnik nie może "obciąć" sobie rąk, ani nie ma gdzie ich schować. Rozkłada je, bo łapie równowagę. Sędziowie mają w takich sytuacjach nie gwizdać karnych. To samo tyczy się wślizgów, jak w przypadku Chielliniego.

Tymczasem, w Ekstraklasie wykładnia jest inna. Dochodzi tzw. powiększony obrys ciała. Tak stanowią przepisy ustanowione przez Kolegium Sędziów pod przewodnictwem Zbigniewa Przesmyckiego. Mówiąc wprost, oznacza to, że Marciniak w niedzielę kieruje się innymi wytycznymi, a w środę innymi.

Różnice i niejasności w interpretacjach przepisów w Ekstraklasie doskonale tłumaczy Michał Sadomski z Weszło.com. Zainteresowanych odsyłam do jego tekstu.

Szymon Marciniak (Ś) w meczu Legia – Lech (fot. PAP/Leszek Szymański) Pan Przesmycki ustala również harmonogram pracy Marciniaka w Polsce. Należy zastanowić się, czy dzień po meczu Legii z Lechem (meczu o największym możliwym ciężarze gatunkowym) powinien jechać do Białegostoku, by w starciu Jagiellonia – Wisła być sędzią VAR. Potem miał tylko dzień odpoczynku i już w środę prowadził hit Ligi Mistrzów, w którym nie mógł liczyć na wsparcie VAR-u. A dodajmy jeszcze mecz na szczycie ligi katarskiej, w którym Marciniak był rozjemcą 1 marca. Gdzie tu miejsce na regenerację?

Warto brać pod uwagę te wszystkie okoliczności oceniając pracę sędziów, którzy koniec końców są tylko ludźmi. Gdy Marciniak i jego asystenci lecieli do Londynu, w kraju wciąż głośno dyskutowano o ich niedzielnych decyzjach. Gdy wychodzili na drugą połowę na Wembley, wiedzieli już, że w pierwszej popełnili dwa duże błędy. Ostatecznie i tak mieli szczęście, że Kane nie strzelił gola ze spalonego.

Czasu na odpoczynek nie mają wiele – Raczkowski poprowadzi sobotni mecz Pogoni z Cracovią, a Marciniak – poniedziałkowe spotkanie Arki z Bruk-Betem Termalicą.

podobne informacje

"Perfekcyjny tydzień". Borussia świętuje zwycięstwo w grupie

Liga Mistrzów: Tottenham w siódmym niebie. "Zasługiwaliśmy na awans"

Kolejna porażka Monaco. Borussia wygrała grupę A

Liga Mistrzów: FC Barcelona – Tottenham Hotspur. Awans gości po zabójczej końcówce