tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Mecz według Szymona

Chciałem się z nim spotkać od dwóch lat. Przeczytałem prawie wszystkie wywiady: dobre, dyżurne i o niczym. Pojechałem na Okęcie w porze olimpijskiego konkursu na skoczni normalnej w Pjongczangu. Rozmawialiśmy 108 minut. Tylko o życiu.

Mecz według Szymona

Chciałem się z nim spotkać od dwóch lat. Przeczytałem prawie wszystkie wywiady: dobre, dyżurne i o niczym. Pojechałem na Okęcie w porze olimpijskiego konkursu na skoczni normalnej w Pjongczangu. Rozmawialiśmy 108 minut. Tylko o życiu.
Szymon Marciniak (Fot. Getty Images)

Padły najtrudniejsze z możliwych pytań. Wczoraj, tuż przed meczem Tottenham – Juventus kończyłem pisanie wywiadu. Dałem sprawdzony tytuł - "Oczy szeroko zamknięte". Nie przeczuwałem najgorszego. W przerwie sprawdziłem tweety. Jeden z prywatnych - "Ten wywiad z Marciniakiem to chyba do kosza?" Zapytałem, czy kolega zna już cały, bo nawet ja nie zdążyłem przeczytać...

Rozmowa to prawie 30 stron maszynopisu. Niezły wstęp do każdej książki o sukcesie, zawiści i o Polsce właśnie. Poleży, poczeka aż ci, którzy czekali na jego potknięcia wyjdą z euforii i wrócą do równowagi psychicznej. Wszystko co powiedział może być dziś użyte przeciwko niemu. Ba, na pewno zostałoby użyte przeciwko niemu.

Nie ma pewności, że Marciniak pojedzie do Rosji. Będzie tam na pewno nasza reprezentacja. Rozegra co najmniej trzy mecze. Może więcej niż dostanie do sędziowania eksportowy arbiter. A może mniej? Co wtedy? Ustawi się znów kolejka usłużnych po wywiady. Tych, którzy dziś odsądzają go od czci i wiary. Ja mam gotowy. Aktualny.

A na niespełna sto dni przed finałami mistrzostw świata i znacznie mniej przed maturą taki wiersz. Może być na egzaminie. Z myślenia o rodakach.

Pomnik studenta

W mieście *** (prawda w oczy kole)
pomnik studenta stoi na cokole,

ze spiżu pomnik i ze spiżu cokół,
ze spiżu także allegorie wokół:

Księgi, Pochodnie, Globusy i Sowy
wszystko artysta w kształt zaklął spiżowy,

a potem zaklął potwornie. Punkt. Czyli
za pomnik widać mu nie dopłacili.

Lecz mniejsza o to. My pomnik pokażmy:
Więc na cokole stoi młodzian straszny

pod względem garderoby. Odzian letko,
agrafką spina przewiewne paletko,

a pod paletkiem, w miejscach dolno-tylnych,
nie rozwiązany ma problem tekstylny,

lecz się uśmiecha i ręce go swędzą,
jakby za chwilę miał dostać stypendium.

A napis taki na pomniku świeci:

TEN POMNIK NARÓD WZNIÓSŁ DLA SWOICH DZIECI
DROGICH STUDENTÓW, KTÓRZY Z RÓŻNYCH WZGLĘDÓW
NIE UKOŃCZYLI STUDIÓW.

I ja się tu
wcale nie dziwię.

Bo żywy student, to jest kłopot dziki.
A my, Polacy, my lubim pomniki.

* * *

"A my Polacy, my lubim pomniki" pisał w 1947 roku Konstanty Ildefons Gałczyński. I nie ma znaczenia, czy to pomnik studenta, czy sędziego. A najbardziej lubimy, jak te pomniki są zrzucane z cokołów...

najnowsze opinie

Maciej Szczęsny W tej kolejce Ekstraklasy... Bryndza panowie!

Robert Podoliński Obowiązek gry młodzieżowca? Musimy szukać takich opcji

Rafał Rostkowski Liga Mistrzów bez skandali? VAR w lutym

Maciej Szczęsny Ricardo Sa Pinto znalazł kozła ofiarnego