tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Sprzedanie Szczęsnego to wielki błąd Arsenalu"

– Dopóki Arsene Wenger będzie menedżerem, Krystian Bielik nie ma szans na grę w pierwszym zespole. Jedyną szansą byłaby dla niego zmiana trenera, u którego wszyscy zaczęliby z czystą kartą – mówi Andrew Mangan, który jako bloger (Arseblog.com) od wielu lat zajmuje się Arsenalem.
(Fot. Getty)

Maciej Łuczak, SPORT.TVP.PL: – Jesteś zaskoczony tym, jak wygląda ten sezon Arsenalu?
Andrew Mangan, redaktor naczelny strony "Arseblog.com": – Trochę tak, ale wielkim szokiem bym tego nie nazwał. W poprzednim sezonie, od stycznia do marca, wyglądało to podobnie. Rozwiązaniem problemu okazała się zmiana systemu i przejścia na grę trójką obrońców. To zadziałało fantastycznie! W tym sezonie takiego asa w rękawie Wenger już nie ma.

Arsene Wenger (Fot. Getty) – Wspominasz ubiegły sezon, ale mam wrażenie, że takie kryzysy w środku sezonu następują od wielu lat.
– Może nie zawsze w lutym i marcu, czasem zdarzało się już wcześniej – np. w listopadzie. Natomiast ogromnym problemem jest to, że od wielu lat, w każdym sezonie Arsenal wpada w takie dołki, które uniemożliwiają realną walkę o mistrzostwo Anglii. To nie są słabsze 2-3 mecze, a serie, które trwają zdecydowanie za długo.

– Pamiętam, gdy wiosną 2014 roku Everton zdemolował u siebie Arsenal, wiele gazet napisało, że to koniec ery Wengera. Pojawiły się plotki, że Francuz oznajmił piłkarzom, iż odchodzi. Teraz atmosfera jest podobna.
– Zdecydowanie tak! Za wszystkim stoją fatalne wyniki. To sprawia, że postrzeganie tej drużyny jest bardzo złe. Natomiast jeżeli dobrze pamiętam, to po tej porażce na Goodison Park Arsenal szybko się odbudował, a sezon zakończył z Pucharem Anglii.

– Myślisz, że teraz może skończyć się podobnie?
– Nie widzę szans. Przede wszystkim Arsenal nie gra już w Pucharze Anglii.

– Ale takim Pucharem Anglii mogłaby się stać Liga Europejska.
– Możliwe, bardzo bym chciał. To jedyne, co tej drużynie zostało. W Premier League nie ma już szans na TOP 4, strata jest zbyt duża. Nie liczę jednak na to, że nagle ta sama personalnie drużyna trenowana przed tego samego menedżera zacznie olśniewać, wygra Ligę Europejską, a w przyszłym sezonie będzie jeszcze lepsza. To kompletnie nierealny scenariusz.

– Nie sądzisz, iż to bardzo ironiczne, że kilka lat temu biedniejszy Arsenal zdecydowanie dłużej utrzymywał się w grze o mistrzostwo? Ostatecznie po tytuł nie sięgał, ale kibice przynajmniej mogli mieć nadzieje.
– Więcej pieniędzy, mniej nadziei – tak bym to podsumował. Czasy, gdy Wenger oskarżany był o niewydawanie kasy już dawno minęły. To jednak nie rozwiązało problemu. Realnym kłopotem jest to, że piłkarze, na których wydano spore sumy nie udowadniają na boisku, iż byli ich warci. "Najlepszymi" przykładami na to są Shkodran Mustafi i Granit Xhaka.

Piłkarze Arsenalu po zwycięstwie w Pucharze Anglii (Fot. Getty) – Złe wydawanie pieniędzy to największy kłopot?
– Wszystko sprowadza się do tego, że wielu piłkarzy, ale przede wszystkim sam Wenger, są w tym klubie zbyt długo. Przez wiele lat pod jego rządami drużyna była bardzo powtarzalna. Coś się jednak skończyło. Nie potrafi tak jak kiedyś zmobilizować zawodników, prawdopodobnie oni już po prostu nie wierzą mu tak jak kiedyś. To nie jest tak, że wszyscy w tym klubie nie chcą być lepsi. Chcą, ale pewne metody przestały działać.

– Według mnie ubiegłego lata – po zwycięstwie w Pucharze Anglii – Wenger zmarnował najlepszą okazję, by odejść w chwale. Rozumiem, dlaczego nie chciał tego zrobić w 2014 roku, gdy po wielu latach wreszcie sięgnął po trofeum. Wtedy klub wychodził na finansową prostą i znów mógł – przynajmniej teoretycznie – rywalizować z potentatami.
– W pełni się zgadzam. To był absolutnie najlepszy moment. Myślę, że nawet jego najwięksi krytycy byliby zadowoleni, że po tym wszystkim, co zrobił dla tego klubu odchodzi w glorii zwycięstwa, jako najbardziej utytułowany trener w historii Pucharu Anglii. Natomiast prawda jest taka, że w czerwcu 2017 roku Arsenal był kompletnie nieprzygotowany na jego odejście. Nie było dyrektora sportowego i osoby odpowiedzialnej za negocjowanie transferów. To Francuz głównie odpowiadał za te działania, dlatego nie byłem zdziwiony, że klub przedstawił mu nową ofertę, tak żeby przez kolejne dwa lata móc się spokojnie przygotować na zmianę menedżera. I to się właśnie dzieje. Wielka szkoda, że nie odszedł, ale potrafię zrozumieć, dlaczego tak się stało.

– Myślisz, że Wenger wypełni swój kontrakt obowiązujący do 2019 roku, czy odejdzie już po tym sezonie?
– Nie wiem tego na sto procent, ale jestem przekonany, że to jego ostatni sezon. Potrafię sobie wyobrazić zarówno to, że zostanie zwolniony, jak i że zrezygnuje sam. Choć tak naprawdę najbardziej prawdopodobne wydaje mi się obopólne porozumienie.

– Arsenal zwalniający Wengera?! Naprawdę uważasz, że to możliwe?
– Tak. Jeżeli rezultaty w Premier League szybko się nie poprawią, a w Lidze Europejskiej Arsenal nie osiągnie sukcesu, jakim tak naprawdę byłby tylko końcowy triumf, to uważam, że zwolnienie jest realne.

Szczęsny: planujemy z Buffonem, kiedy zagram – Padło sporo złego o Wengerze, ale nie sądzisz, że świetnie opłacani piłkarze mają z nim bardzo wygodnie? Cokolwiek się nie wydarzy, zawsze winnym jest Francuz.
– Uważam, że przy słabych wynikach to normalne. Tak się dzieje w każdym klubie na świecie. Piłkarze też są winni, ale odpowiedzmy sobie na pytanie: kto kupił tych zawodników, kto ich trenuje, motywuje, kto dobiera taktykę itd.? Francuz od zawsze bardzo chroni swoich piłkarzy, ale niestety oni mu za to nie odpłacają.

– Dostrzegasz kandydatów, którzy mogliby zastąpić Wengera? W ostatnich tygodniach przez media przewinęło się mnóstwo nazwisk.
– Na razie mogę powiedzieć, kogo na pewno bym nie chciał – Brendana Rodgersa.

– Moim głównym kandydatem od dawna jest Joachim Loew.
– Uważam, że to byłby błędny wybór. Osiągnął mnóstwo sukcesów jako selekcjoner, ale Arsenal potrzebuje teraz menadżera z ogromnym klubowym doświadczeniem, który będzie w stanie rozwiązać kłopoty zespołu. Zdecydowanie lepszą opcją wydawałby się Leonardo Jardim. Imponuje mi jego praca w Monaco.

– Arsenal to nie jest klub, który zawsze płynie z prądem. Potrafisz sobie wyobrazić, że weźmie kandydata spoza medialnej listy?
– Oczywiście, uważam, że to realne. Nie można zapominać, że wszyscy, którzy obecnie rządzą w Arsenalu są w nim krócej niż Wenger i nigdy w tym klubie nie dokonywali zmiany menadżera. Jeżeli kibice Arsenalu myślą, że wszystko pójdzie gładko, to mogą się mylić. Pamiętajmy też, że gdy przedstawiono Wengera, to on nie był człowiekiem z mainstreamu. Oczywiście w dzisiejszym świecie o wszystkich mamy więcej informacji, ale jestem przekonany, że trenerem może zostać ktoś, kto do tej pory ani razu nie był łączony z klubem.

– Czy nowy menadżer będzie zmuszony do kadrowej rewolucji?
– Ta drużyna potrzebuje konkretnych wzmocnień. Być może inny menadżer byłby w stanie z tych zawodników wycisnąć więcej, ale nie jest to skład na mistrzostwo Anglii. Latem powinny zostać wzmocnione trzy pozycje – bramka, środek obrony i pomocy.

Wojciech Szczęsny: nie lubię poczucia zbytniego bezpieczeństwa – Wspomniałeś o nowym bramkarzu. Czy biorąc pod uwagę, jak w ostatnich miesiącach prezentuje się Petr Cech sprzedaż Wojciecha Szczęsnego była błędem?
– To była bardzo zła decyzja. Szczęsny powinien dostać nowy kontrakt. To zawodnik, który był związany z Londynem od lat i który po prostu kochał ten klub. A jeżeli zgłasza się po ciebie Juventus i widzi w tobie następcę Gianluigiego Buffona, to nie dlatego by wyświadczyć ci przysługę, ale dlatego, ze jesteś świetnym w tym, co robisz. Problem jest jednak szerszy. Bramkarze, którzy odchodzą z Arsenalu stają się lepsi. Podobnie historia jak ze Szczęsnym ma miejsce z innym Polakiem – Łukaszem Fabiańskim, który fantastycznie rozwinął się w Swansea.

– Co twoim zdaniem stało za odejściem Szczęsnego? Wenger nie wybaczył mu tego, co wydarzyło się w szatni po meczu z Southampton?
– Najprawdopodobniej tak. Natomiast kolejne dwa lata Szczęsny spędził w Romie, było widać, że nie tylko ustabilizował formę, ale przede wszystkim dojrzał jako człowiek. Uspokoił się, ożenił i wieku 27 lat był w idealnym wieku, by wejść do bramki Arsenalu.

Został nam w Arsenalu jeszcze jeden Polak. Jednak Krystian Bielik zamiast walczyć o miejsce w kadrze pierwszego zespołu został wypożyczony do Walsall FC. To sygnał, że klub nie wiąże z nim nadziei?
– Tak, przynajmniej dopóki Wenger będzie trenerem. Jedyną nadzieją byłaby dla niego zmiana menadżera, u którego wszyscy zaczęliby z czystą kartą.

– Francuz często komplementował Bielika, a kilka dni później kupował kolejnych młodych środkowych obrońców.
– Na pewno wszyscy w klubie na początku widzieli w Bieliku wielki potencjał. Chłopak miał jednak pecha do kontuzji. Gdy kilka razy wydawało się, że może dostanie szansę, a przynajmniej znajdzie się w kadrze meczowej, to akurat leczył uraz... Bez wątpienia to bardzo utalentowany chłopak, wielokrotnie udowadniał to występami w zespole U21, gdzie przecież był nawet kapitanem. Natomiast jakkolwiek brutalnie to brzmi, nie przekonał tym Wengera.

najpopularniejsze

Stefan Horngacher przed PŚ: mamy wiele innowacji

Małysz: zima dla Kubackiego będzie przełomowa

"Okiem redakcji". Spore zamieszanie wokół Infantino

PZPS nie aplikował jeszcze o organizację turnieju kwalifikacyjnego

Lewis Hamilton: w FIFĘ grałem... Brazylią