tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Mundialowy radar: przyczajony "Tygrys", wesoły Mina

Yerry Mina potrafi cieszyć się z drobiazgów, a cała Kolumbia cieszy się z powrotu do zdrowia Radamela Falcao. "El Tigre" jest już gotów do gry. Co jeszcze spotkało ostatnio reprezentantów Kolumbii, Senegalu i Japonii? Cotygodniowy przegląd obozów rywali, czyli mundialowy radar.
Falcao (fot. Getty Images)

MŚ 2018: najwięcej zapłacą kibice z Kolumbii

KOLUMBIA

Nadzieja na ujrzenie Falcao podczas finałów mistrzostw świata przestaje być tylko nadzieją. Snajper Monaco otrzymał pozwolenie na grę i znalazł się w kadrze meczowej na ligowe spotkanie ze Strasbourgiem. – Może wybiec od pierwszych minut albo zostać na ławce – spekulował przed meczem trener monakijskiego klubu, Leonardo Jardim. Zrealizował ten drugi scenariusz: Falcao nie pojawił się na murawie. – Radamel trenował z grupą dopiero od czterech dni i nie był gotowy na sto procent. Prowadziliśmy 3:1 i uznałem, że wprowadzenie go do gry na tak trudnym terenie będzie niepotrzebnym ryzykiem – tłumaczył szkoleniowiec. Jardim pozostaje jednak pełen optymizmu. – Najważniejsze jest, że trenuje, wraca na odpowiedni poziom i niebawem zobaczymy jego grę. Mimo faktu, że trener przyznał, iż Falcao nie znajduje się jeszcze w optymalnej formie, wieści dobiegające z Monaco są bardzo optymistyczne. Powrót do treningów w grupie oraz kadry meczowej oznacza, że będzie miał ponad trzy miesiące na przygotowanie się do mundialu. Czy to wystarczy, by wrócił do szczytowej formy? O tym przekonamy się dopiero podczas rosyjskiego turnieju.

Podobnie mają się sprawy z Jamesem Rodriguezem. Pomocnik Bayernu z powodu urazu łydki opuścił trzy mecze – ostatnio ominęło go spotkanie z HSV wygrane przez Bawarczyków 6:0. Tak jak w przypadku Falcao, spekulowano, że James pojawi się na trawie. W przeciwieństwie do "El Tigre" wylądował jednak nie na ławce, a poza kadrą meczową. Mimo absencji w meczu Kolumbijczyk poleciał z resztą drużyny do Stambułu na rewanżowe spotkanie w Lidze Mistrzów z Besiktasem. Biorąc pod uwagę, iż Bayern de facto zapewnił sobie awans już w pierwszym meczu, może być to idealna okazja do powrotu Jamesa na boisko.

Juan Cuadrado (fot. Getty Images) Dla kolegów z kadry zaczyna wychodzić słońce, ale nad Juanem Cuadrado gęstnieją czarne chmury. Według komunikatu Juventusu miał powrócić na boisko z końcem lutego. Zamiast tego mamy kolejne, coraz bardziej niejasne informacje o stanie zdrowia. Po operacji przepukliny pachwinowej, która miała miejsce w Niemczech, piłkarz wrócił do Włoch, by kontynuować rekonwalescencję. Teraz znów zmuszony był odwiedzić niemieckich specjalistów. – Cuadrado musi przejść badania, które wykażą jaki jest stan zdrowia i czy wszystko przebiega według planu. Kiedy będziemy to wiedzieć przyjdzie czas na podjęcie decyzji o tym, jakie kroki należy podjąć. Dowiemy się w jakiej jest dyspozycji i kiedy będzie mógł wrócić do gry. Choć szkoleniowiec Juve uspokaja kibiców, sytuacja kolumbijskiego pomocnika jest niepewna, a brak terminu planowanego powrotu bardzo martwi. Cuadrado ominęło już czternaście ostatnich meczów, więc jego występ na mundialu stoi pod coraz większym znakiem zapytania.

Mogłoby się wydawać, że Yerry Mina nie ma wielu powodów do radości, bo w Barcelonie rozegrał na razie 187 minut. Nawet podczas meczu z ostatnią w tabeli Malagą siedział na ławce, ustępując miejsca na murawie Gerardowi Pique. A jednak Yerry pozostaje radosny, tańczy i zaraża uśmiechem. – Zawsze staram się być szczęśliwy, pokazywać radość i dawać ją otoczeniu. Szansy doczekał się wreszcie w Superpucharze Katalonii. Barcelona pokonała Espanyol dopiero w serii rzutów karnych, a strzelcem jednej z „jedenastek” był właśnie Kolumbijczyk. Pierwszą bramkę i pierwsze trofeum w barwach katalońskiego klubu uczcił tańcem na boisku. Mimo iż mówi się coraz głośniej o zainteresowaniu wypożyczeniem stopera przez Cruzeiro, Flamengo i Gremio, on deklaruje iż nie jest tym zainteresowany. Yerry to wzór cierpliwości. Choć można odnieść wrażenie, że Valverde nie darzy go zaufaniem, nowy obrońca grzecznie czeka na swój czas. Jego gra w Superpucharze Katalonii była przekonująca i pozostaje mieć nadzieję, że baskijski trener da mu w końcu szansę na kolejny ligowy występ.

Dobry tydzień ma za sobą David Ospina. Choć mecz z Watford (3:0 dla Arsenalu) spędził na ławce, to swoją robotę wykonał w Lidze Europejskiej. Przy niebagatelnej pomocy kolumbijskiego bramkarza, Kanonierzy zdobyli San Siro. W meczu z Milanem Ospina zachował czyste konto (2:0) i zatarł złe wrażenie, jakie w ostatnim czasie pozostawiała gra jego klubu. Brytyjska prasa napomyka nawet, by zamiast Petra Cecha pojawiał się między słupkami również w meczach ligowych. Jeszcze niedawno, po laniu od Manchesteru City, wydawało się, że dla Ospiny nadeszły złe dni. Teraz pojawiło się światełko w tunelu.<

W zielonym stroju Sadio Mane (fot. Getty Images) Problemy kadrowe reprezentacji umacniają pozycję Carlosa Bakki, który może być niemal pewien powołania na mundial. Napastnik Villarreal ma już dwanaście bramek we wszystkich rozgrywkach klubowych – ostatnią zdobył właśnie podczas meczu z Las Palmas. W tym tygodniu dorobek powiększył również Duvan Zapata, zdobywca honorowej bramki dla Sampdorii w meczu z Crotone (1:4). Trafienie dla Boca Juniors w potyczce z Tigre (2:1) miał Edwin Cardona. Na kolumbijskiej ziemi doszło do pojedynku dwóch kadrowiczów: Abela Aguilara i Teofilo Gutierreza. Górą był ten drugi, bo Deportivo Cali pokonało Junior 2:1, a Gutierrez zdobył bramkę.

SENEGAL

Sadio Mane znów jest w centrum zainteresowania. Tym razem przez niepodyktowany rzut karny. – Faul Fellainiego na Sadio był oczywisty i sędzia powinien podjąć właściwą decyzję – żalił się Juergen Klopp po przegranej potyczce z Manchesterem United. Liverpool uległ Czerwonym Diabłom 1:2, przez większą część meczu "goniąc" wynik po dwóch szybkich bramkach Rashforda. Na osiem minut przed ostatnim gwizdkiem arbitra doszło do starcia Marouane Felainiego z Sadio Mane, który biegł do piłki posłanej przez Firmino. – Gdyby arbiter (Craig Pawson) albo jego asystent to zauważyli mecz zakończyłby się remisem. Mielibyśmy więcej punktów, a to diametralnie zmieniłoby moje życie. Na razie drużyna Juergena Kloppa tkwi pięć punktów za zespołem Mourinho, który zajmuje pozycję wicelidera w Premier League.

To bestia. Nie sądzę żeby był istotą ludzką. Tak o Cheikhou Kouyate wypowiada się klubowy kolega, Marko Arnautović. Senegalczyk nie ma za sobą najlepszego sezonu i spotykał się z krytyką kibiców West Hamu. Mimo to austriacki napastnik mówi o nim w superlatywach. Z pewnością Kouyate u szczytu formy jest teraz niezwykle potrzebny klubowi. Młoty znajdują się na szesnastej pozycji w lidze, jedynie trzy punkty nad strefą spadkową. Ostatnia porażka z Burnley (0:3) pogorszyła sytuację, która już była zła po blamażach jakie West Hamowi urządziły Swansea i Liverpool (1:4 w obu spotkaniach). Kouyate o reprezentacji myśli jednak na pewno, bo towarzyskie spotkania z Uzbekistanem oraz Bośnią i Hercegowiną zbliżają się wielkimi krokami. – Jestem bardzo dumny, ponieważ kibicuje nam piętnaście milionów Senegalczyków. Jestem kapitanem, nasi rodacy są za nami, więc muszę poprowadzić tę drużynę. U progu mistrzostw świata lider reprezentacji ma więc bojowe nastawienie.

Mame Diouf (fot. Getty Images) Z problemami odmiennej natury boryka się Idrissa Gueye. Jaimie Carragher w programie "Monday Night Football" oznajmił, że jest konflikt pomiędzy Senegalczykiem a klubowym kolegą, Jordanem Pickfordem. Wszystkiemu winna dyskusja, jaką panowie mieli na boisku po błędzie bramkarza Evertonu w meczu z Burnley, przegranym przez The Toffees 1:2. – Między nimi musi być jakiś zakulisowy konflikt” - upierał się Carragher. Sytuację tonował Sam Allardyce, szkoleniowiec klubu z niebieskiej części Liverpoolu. – Na placu gry dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji. W dzisiejszym świecie politycznej poprawności uważa się, że to problem i to wyolbrzymia. To nie jest problem, jeśli ktoś wyładowuje frustrację we właściwy sposób. Jeśli nie wykracza to poza krótki, ostry wybuch.

Po dłuższej nieobecności w kadrze na liście powołanych na towarzyskie spotkania znalazł się Mame Diouf. Napastnik Stoke nie ma jednak szczęścia. Podczas meczu z Southampton wdał się w potyczkę z Wesleyem Hoedtem. Najpierw Diouf nadepnął mu na stopę, unikając kary sędziego. Nie uniknął jej ze strony piłkarza Świętych, który kilka minut później postanowił wziąć odwet. Dla Dioufa zakończyło się to kontuzją barku, więc jego występy w sparingach kadry stanęły pod znakiem zapytania. Crystal Palace przegrało z Evertonem, Tottenhamem, United i Chelsea. A w żadnym z tych meczów nie pomógł Pape Souare, wciąż przesiadujący na ławce. Alliou Cisse zdecydował się znów powołać do reprezentacji zawodnika, który najpierw uległ dramatycznemu wypadkowi samochodowemu, potem potrzebował długiej rekonwalescencji i tak naprawdę nie wrócił do gry. Wcześniej Souare był filarem kadry, więc szkoleniowiec znów daje mu szansę, mimo że w Crystal Palace nie może na nic liczyć. Bez względu na to czy obrońca zagra w sparingach, czy nie, gest trenera może przywrócić mu nadzieję. Bo Pape nie przestał marzyć o mundialu.

Mamy też debiutanta i to debiutanta niespodziewanego. Powołanie otrzymał Santy Ngom, napastnik Nantes, który w tym sezonie tylko czterokrotnie pojawił się w podstawowej jedenastce. Jego dokonania też nie są imponujące: jedna bramka w lidze. Cisse jest jednak pewien decyzji. – Santy w ostatnim czasie zrobił ogromne postępy. Rozmawiałem z trenerem Nantes, Claudio Ranierim, który mówił mi o nim ciekawe rzeczy. Ma predyspozycje, by odnaleźć się w kadrze.

Shinji Okazaki (fot. Getty Images) JAPONIA

Czas Takashiego Inuiego w barwach Eibaru dobiega końca. Bynajmniej nie ze względu na złą dyspozycję – przez ostatnie trzy sezony był niekwestionowanym kandydatem do gry w wyjściowej jedenastce. Klub chciał go zatrzymać na Estadio Ipurua, osiągnięto nawet ustne porozumienie o przedłużeniu kontraktu do 2020 roku. Inui zrezygnował jednak z tej propozycji i spojrzał przychylnym okiem na ofertę Betisu. W poniedziałek poinformował klub i zawodników z drużyny, że nie odnowi kontraktu. Od 1 lipca 2018 roku reprezentant Japonii ma bronić nowych barw. Eibar nie przedstawił na razie oferty, ale nie wydaje się, by baskijski klub mógł zmienić tak stanowczą decyzję zawodnika.

Dobre wieści płyną z Leicester, bowiem na boisko wrócił Shinji Okazaki. W meczu z West Bromich Albion, wygranym przez 4:1, napastnik pojawił się w wyjściowym składzie i grał 59 minut. Okazaki pauzował półtora miesiąca po urazie kolana, którego doznał w meczu ze Swansea. Na murawę wciąż nie powrócił za to Shinji Kagawa. Kontuzja sprawiła, że pomocnika ominęło już osiem spotkań. "Kicker" donosi, że rekonwalescencja może potrwać jeszcze trzy tygodnie. Podczas przegranego przez Borussię meczu z Salzburgiem Shinji, obecny na trybunach, miał ortopedyczny but.

Mimo początkowych wątpliwości trenera Ryota Morioka wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie Anderlechtu. W sześciu meczach pomocnik zdobył dla klubu z Brukseli trzy bramki, miał tyle samo asyst i wywalczył dwa rzuty karne. Dzięki niemu Anderlecht skompletował osiem punktów i wygląda na to, że Japończyk staje się jednym z filarów nowej drużyny.

W euforii jest Duesseldorf. Wygrane derby z Duisburgiem sprawiły, że Fortuna umocniła się na szczycie tabeli zaplecza Bundesligi. Od drugiego w klasyfikacji Nuernberg dzieli ją już pięć punktów. Walnie przyczynił się do tego Takashi Usami. Jego bramka w 88. minucie derbowego spotkania zapewniła Fortunie trzy punkty i sprawiła, że gol Duisburga w końcówce meczu był tylko trafieniem kontaktowym.

Na koniec zajrzyjmy do Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie poważny kryzys ma Gamba Osaka. Klub z Suity w ostatnich pięciu sezonach dwukrotnie sięgał po mistrzostwo. Teraz, po trzech kolejkach J-League, znajduje się na ostatniej pozycji, mając zero punktów. Po raz ostatni piłkarze trenera Hasegawy odnieśli zwycięstwo... we wrześniu zeszłego roku. Gamba notuje serię siedemnastu spotkań bez wygranej, z których aż dwanaście to porażki. W sobotę drużyna z Osaki uległa 0:2 aktualnemu mistrzowi Japonii, Kawasaki Frontale. Jeśli Gamba nie wróci na właściwy kurs może wpłynąć to na decyzje szkoleniowca. Halilhodzić ma na liście potencjalnych kadrowiczów aż sześciu zawodników tego klubu.

12 stadionów, 32 drużyny, 1 puchar, czyli mundial w Rosji coraz bliżej

najpopularniejsze

Jerzy Engel w magazynie "4-4-2": nie byliśmy przygotowani do meczu

Jan Tomaszewski po meczu z Włochami: Brzęczek doprowadził do kompromitacji i śmiechu

Niesamowity karny w Rosji! Zdobył bramkę uderzeniem z... backflipa

Żewłakow: Lewandowski potrafi wytrzymać ogromny rygor profesjonalisty

Igrzyska Olimpijskie Młodzieży (Argentyna) – taekwondo