tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Niepowstrzymana" - recenzja autobiografii

To nie jest postać krystaliczna i nie zamierza się wybielać. To opowieść o trudnej drodze do sukcesu, ale również o tym, jak radzić sobie z upadkiem u szczytu kariery.
Maria Szarapowa (Fot. Getty)

Co ma wspólnego z wybuchem elektrowni w Czarnobylu? Całkiem sporo. To właśnie tragedia w elektrowni jądrowej sprawiła, że przyszła tenisistka przeprowadziła się z rodziną najpierw pod koło podbiegunowe, a następnie do Soczi.

Życie zmienił jednak przede wszystkim wyjazd do Stanów Zjednoczonych. To tam utalentowana dzięki ciężkiej pracy pokonywała kolejne bariery. Mimo urody, zdolności, nie było dla niej taryfy ulgowej. Wszystkim, którzy patrzą na Rosjankę z perspektywy celebrytki mogą być zszokowani, jak katorżniczą pracę musiała wykonać, by znaleźć się na tenisowym szczycie.

Jednak nagle, w 2016 roku, zdarzyło się coś, czego chyba nikt nie mógł przewidzieć. Na konferencji prasowej oświadczyła, że oblała test antydopingowy i że w jej moczu znaleziono Meldonium. "Nigdy o tym nie słyszałam. To musi być jakaś koszmarna pomyłka. Siedząc na łóżku, szukałam w Google’u informacji" – tak wspomina czas tuż po tym, gdy cały świat dowiedział się, że czeka ją rozbrat z tenisem.

Opisuje to, jak czuła się, gdy poinformowano ją o tym, iż grozi jej dyskwalifikacja aż na cztery lata. "Dla zawodowego sportowca to wieczność... W życiorysie powstała czarna dziura, a ja w nią wpadłam". Obojętnie, kto jak ocenia Rosjankę, jestem przekonany, że jej szczerość na każdym zrobi wrażenie.

To bardzo osobista książka, w której podejmuje wiele niewygodnych kwestii. Opisuje samotność, jaka dopada tenisistkę, która w zamkniętym środowisku nie zamierza szukać przyjaźni. Jest to również bogaty opis rywalizacji z Sereną Williams, z którą spotykała się w trakcie kariery.

Książka pokazuje Szarapową od innej, dotąd mało znanej strony. Kobiety, która musiała bardzo dużo poświęcić, bardzo dużo przejść, by osiągnąć sukcesy, o których mieszkając na rosyjskiej prowincji nie śmiała nawet marzyć.

Jednak najważniejszym tematem, który zastanawiał mnie, gdy sięgałem po tę książkę była oczywiście sprawa zawieszenia za doping. Zdanie Rosjanki jest dość klarowne – zdaje sobie sprawę, że postąpiła niewłaściwie. Jasno dała do zrozumienia, że nie śledziła informacji, które dostawała od organizacji antydopingowych.

Stara się też jednak bronić, bo sportowcy powinni być lepiej uświadamiani w sprawie zmian na liście zakazanych substancji. Zwraca również uwagę na to, że Meldonium jest w Rosji bardzo powszechne i uważane za lek przeciwbólowy. Nie przyznawała się więc do zażywania i nie raportowała o tym, bo i czemu miałaby to robić? Czy jej tłumaczenia trafią do czytelnika? To już każdy musi rozstrzygnąć sam. Warto jednak przez ferowaniem wyroku poznać zdanie zainteresowanej.