tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Astma męczyła, Vancouver odrodziło. Koniec Marit Bjoergen

Można ją uwielbiać lub nienawidzić. Marit Bjoergen zakończy sportową karierę po startach w mistrzostwach kraju jako najbardziej utytułowana zawodniczka w historii dyscypliny. – Norwegia poradzi sobie z taką stratą. Trenerzy są w stanie wystawić pięć wyrównanych sztafet – zauważył Józef Łuszczek, mistrz świata z 1978 roku.
Marit Bjoergen i Justyna Kowalczyk (fot. Getty Images)

Kowalczyk ponownie w Norwegii. Kolejna wygrana?

Choć pierwsze punkty do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zdobyła 28 grudnia 2000 roku, świat zachwycał się jej osiągnięciami dopiero dziesięć lat później podczas igrzysk olimpijskich w Vancouver. Początki kariery jednej z najlepszych biegaczek narciarskich w historii nie należały do najłatwiejszych.

Jako dziecko uwielbiałam trenować piłkę nożną. Uprawiała również piłkę ręczną. Do założenia nart namówił mnie Idar Terje Belsvik – trener, który mimo mojego młodego wieku zapewnił mi udział w mistrzostwach świata. Przygodę z biegami zaczęłam mając dwanaście lat. Rok później wygrałam zawody w Szwecji. Był to bardzo wymagający czas – napisała na oficjalnej stronie internetowej.

Do ukończenia liceum mieszkała z rodzicami. Dorastała na farmie. Pomagała ojcu w codziennych obowiązkach, nabrała siły i tężyzny fizycznej. W każdej wolnej chwili starała się uprawiać sport z rówieśnikami. – Bardzo chciałam dorównać starszym kolegom i koleżankom. Lubiłam rywalizację. Nakręcała mnie i poprawiała humor – wyjaśniła biegaczka, która blisko 20 lat temu – 27 grudnia 1999 roku – zadebiutowała w PŚ na trasie sprintu w Engelbergu (39. miejsce).

Pierwsze poważne sukcesy odniosła w sezonie 2003/2004. Na koniec zmagań uplasowała się na drugiej pozycji w klasyfikacji generalnej – zdobyła 1139 punktów w 24. startach. Swoją przynależność do światowej czołówki potwierdziła rok później. Wywalczyła Kryształową Kulę, triumfując w dziesięciu biegach (1320 punktów).

Triumf dojrzałości i doświadczenia. Bjoergen dała Norwegii złoto

Bywało ciężko

Kariera Bjoergen nie była idealna. Z igrzysk olimpijskich we włoskim Turynie wróciła ze srebrem z biegu na 10 kilometrów stylem klasycznym. W norweskich mediach wytykano jej wszystkie błędy. Dziennikarze mieli pretensje, że nie została zimową "królową tras". – Nie umiałam się z tym wszystkim pogodzić. Próbowałam o tym nie myśleć, ale słabe wyniki nie dawały spokoju – wspominała Bjoergen.

W sezonie 2007/2008 Marit również była cieniem samej siebie. Przez wszystkie starty zgromadziła jedynie 690 punktów w klasyfikacji generalnej (11. miejsce). Załamana biegaczka zastanawiała się czy nie potrzebuje zdecydowanie dłuższej przerwy od sportu. Ostatecznie nie podjęła żadnej pochopnej decyzji, a punktem zwrotnym okazały się mistrzostwa świata w Libercu w 2009 roku. – Nie wywalczyłam żadnego medalu. To fakt. Wprowadziłam jednak zmiany w treningach, które pomogły mi w kolejnych miesiącach. Zadbałam o psychikę. Cieszyłam się z rezultatów, które osiągam – oceniła.

Justyna jednak lepsza

Potwierdzeniem słów Norweżki były rezultaty osiągane na igrzyskach w Kanadzie. Złoto w sprincie stylem klasycznym, biegu łączonym i sztafecie 4x5 kilometrów. Srebro na dystansie 30 kilometrów stylem klasycznym, gdzie przegrała na ostatnich metrach z Justyną Kowalczyk i brąz z rywalizacji na 10 kilometrów stylem dowolnym.

Sport stracił dwie królowe zimy. Wielka szkoda, że nie obejrzymy już walki Justyny z Marit. W Norwegii łatwiej się pozbierać po takiej stracie. Tam nadal ćwiczy tyle zawodniczek, że z łatwością można wystawić nawet pięć wyrównanych sztafet. W Polsce sytuacja wygląda gorzej. Nie ma odpowiednich miejsc do treningów. Młodzież ma problemy, kiedy jedzie na mistrzostwa świata juniorów – stwierdził Łuszczek w rozmowie ze SPORT.TVP.PL.

W kolejnych sezonach Bjoergen nie dawała szans rywalkom w najważniejszych imprezach świata. Zdominowała mistrzostwa w Oslo (4 złote medale, srebro) i Val di Fiemme (4 złote krążki, srebro). Zdobyła trzy złota na olimpijskich trasach w Krasnej Polanie. Dwa złota i srebro na czempionacie w Falun i cztery złote krążki w Lahti. Zwieńczeniem kariery okazały się zmagania na igrzyskach w Pjongczangu (2 złote medale, srebro i 2 brązowe krążki). – Czuję przesyt. Za dużo lat uprawiałam biegi. Nie wykluczam powrotu do sportu. Może to nastąpi za jakiś czas, ale będę wtedy w innej roli. Chcę poświęcić więcej uwagi rodzinie – przekazała mediom w Korei Południowej.

Lepszy oddech?

38-latka zostanie zapamiętana jako wybitna mistrzyni, ale nie ucieknie od oskarżeń dotyczących wspomagania środkami farmakologicznymi. Wszystko przez stwierdzoną astmę oskrzelową. – Chyba sama muszę porozmawiać z doktorem i poprosić, żeby znaleźli u mnie podobną chorobę – tłumaczyła Kowalczyk podczas igrzysk w Vancouver.

W mediach co kilka tygodni pojawiały się artykuły dotyczące tego tematu. Nikt nie osiągnął jednak zamierzonego efektu. Według statystyków Międzynarodowej Federacji Narciarskiej Marit pozostanie najbardziej utytułowaną zawodniczką w historii tej dyscypliny. – Nie dyskutujmy o dopingu. Doceńmy osiągnięcia Norweżki. Przez kilkanaście kolejnych lat nie będzie takiej biegaczki. Jej wyniki zmotywowały tysiące młodych osób do uprawiania tego sportu – zakończył Łuszczek.

Retro igrzyska: dramatyczny finisz i złoto Kowalczyk w Vancouver

najpopularniejsze

Bosiek: celem są mistrzostwa świata juniorów. Mam nadzieję, że trafię z formą

"Złowione w sieci". Pierwsza wygrana Geigera i Rooney w bolidzie

Piłkarz zawieszony na pół roku za... kłamstwo w sprawie wieku

Therese Johaug znowu bezkonkurencyjna. Radość Norweżki na mecie

Mistrzowska zagrywka Bońka. "Wolę młodzieżowca z Polski niż z Mołdawii"