tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Śladem Deportivo, czyli odrabianie ekstremalne

W trzech z czterech pierwszych spotkań ćwierćfinałowych Ligi Mistrzów zwycięzcy wygrali różnicą trzech goli. Czy jest nadzieja dla przegranych? Niezbyt duża, gdyż takich powrotów nie było wiele. Odrobienie takich strat daje jednak pewne miejsce w historii piłki nożnej.
Sergi Roberto, Victor Sanchez, Juan Carlos Valeron (fot. Getty)

Bayern – Sevilla w środę w TVP

We wtorek AS Roma i Manchester City będą próbowały na własnych boiskach odrobić straty z meczów wyjazdowych. Drużyna Pepa Guardioli była faworytem rywalizacji z Liverpoolem, ale błyskawiczne natarcie rywali w pierwszej połowie i porażka 0:3 stawia ją pod ścianą. Pomimo strzelenia bramki na wyjeździe w jeszcze trudniejszej sytuacji jest Roma (przegrana 1:4). Potrzebuje zwycięstwa trzema golami nad Barceloną. Jeśli myśli o półfinale, musi zainspirować się... rywalem.

Camp Nou nie zna niemożliwego

Duma Katalonii jest jedynym klubem w historii LM, który odrobił aż cztery bramki straty z pierwszej części dwumeczu. W 1/8 finału ubiegłego sezonu Paris Saint-Germain wygrało u siebie 4:0 i przed rewanżem poczuło się zbyt pewnie. Tym bardziej, że w Katalonii nie przestano wierzyć i przede wszystkim posiadano argumenty, by oszukać przeznaczenie.

Sergi Roberto strzela gola na 6:1 (fot. Getty) Jednak sama wiara i umiejętności nie wystarczą do odwrócenia losów takiej rywalizacji. Potrzebne jest również sporo szczęścia. Strzelanie na Camp Nou rozpoczął już w trzeciej minucie Luis Suarez. Szczęście uśmiechnęło się do Barcy po raz pierwszy w minucie 40., kiedy po akcji Andresa Iniesty pogubił się Layvin Kurzawa i trafił do własnej bramki.

W 50. minucie Thomas Meunier przewrócił się w polu karnym, Neymar potknął się o jego... głowę, a sędzia Deniz Aytekin wskazał na 11. metr. Karnego wykorzystał Leo Messi. Cały wysiłek wydał się daremny 12 minut później, gdy dla gości trafił Edinson Cavani. Nadzieja zdawała się umierać, gdy sprawy w swoje ręce wziął Neymar. Najpierw pięknie trafił z rzutu wolnego, a potem wykorzystał "jedenastkę", podyktowaną za faul Marquinhosa na Suarezie.

W ostatniej minucie doliczonego czasu Brazylijczyk dośrodkował, a Sergi Roberto strzelił gola, dającego awans do ćwierćfinału. To jedyny przypadek odrobienia czterobramkowej straty w historii europejskich pucharów.

W Lidze Mistrzów również raz zdarzyło się, że drużyna odrobiła trzybramkową stratę, czyli taką, jaką mają Roma, Manchester i Juventus. Także i tego dokonała drużyna z Hiszpanii...

Juan Carlos Valeron po golu strzelonym Milanowi (fot. Getty) Święty Jakub pomógł Deportivo

Faworytem ćwierćfinałowego dwumeczu pomiędzy AC Milan a Deportivo La Coruna musieli być Włosi, obrońcy Pucharu Europy, wywalczonego rok wcześniej po zwycięstwie nad Juventusem w rzutach karnych na Old Trafford w Manchesterze.

Co prawda od 11. minuty na San Siro przegrywali po golu Waltera Pandianiego. Jednak gol "do szatni" Kaki, a także piorunujący początek drugiej połowy, kiedy w siedem minut trafili Andrij Szewczenko, ponownie Kaka i Andrea Pirlo sprawiły, że rewanż wydawał się jedynie formalnością.

Przed spotkaniem na El Riazor w La Coruni szkoleniowiec Depor Javier Irureta obiecał, że przejdzie stukilometrową pielgrzymkę szlakiem świętego Jakuba do sanktuarium w Santiago de Compostela, jeżeli jego zespół odrobi straty. Jego zawodnicy sprawili, że danego słowa musiał dotrzymać...

Znów na początku spotkania trafił Pandiani, czym napędził kolegów do dalszej walki. Realizacja celu stała się realna jeszcze w pierwszej połowie, bo gospodarze prowadzili 3:0 po golach Juana Carlosa Valerona i Alberta Luque. Do pełni szczęścia potrzebowali jeszcze jednego trafienia. W 76. minucie rezerwowy Fran mocno uderzył lewą nogą, a piłka po odbiciu się od Cafu zmyliła Didę i wpadła do bramki.

Jak odrabiać, to tylko u siebie...

Trzema golami po pierwszej części dwumeczu przegrywa również Juventus (0:3 z Realem w Turynie). By awansować, musiałby dokonać jednak sztuki, której nie dokonał jeszcze nikt. Jeszcze nigdy w Lidze Mistrzów żadna drużyna nie odrobiła trzech goli w rewanżu na obcym terenie. A Stara Dama musiałaby to zrobić na stadionie obrońcy Pucharu Europy…

Odrabianie na obcym terenie należy do zadań ekstremalnie trudnych. Jeszcze nigdy w Lidze Mistrzów nikt nie odwrócił losów dwumeczu po porażce co najmniej dwoma bramkami u siebie. Własny stadion w rewanżu to zatem czynnik konieczny.

Do tej pory dziesięciokrotnie w historii Ligi Mistrzów zdarzało się zniwelowanie co najmniej dwubramkowej stratę po porażce na wyjeździe. Połowa z tych przypadków to dzieło zespołów hiszpańskich, a trzy – samej Barcelony. Poza wymienioną rywalizacją z PSG wyeliminowała Chelsea w sezonie 1999/2000 (ćwierćfinał; 1:3 i 5:1 po dogrywce) i Milan w rozgrywkach 2012/2013 (ćwierćfinał; 0:2, 4:0). Trzykrotnie losy dwumeczu odrabiali Anglicy (dwa razy Chelsea, raz Manchester United), a po razie Francuzi (Monaco) i Niemcy (Bayern Monachium).

"Uwaga na pioruny i grzmoty" – media przed Manchester City – Liverpool

Liga Mistrzów: transmisja Bayern – Sevilla w TVP1 [zwiastun]

podobne informacje

Grad goli w La Corunii. Barcelona mistrzem Hiszpanii

Deportivo ma nowego trenera. Świetnie znany z murawy

Klub Przemysława Tytonia zwolnił trenera

Kibice Realu wygwizdali Benzemę. "To brak szacunku"