tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Derby Salaha. "Zawsze będziemy przyjaciółmi"

W powszechnej opinii ciekawszą z wylosowanych w piątek par półfinałowych Ligi Mistrzów jest rywalizacja Bayernu Monachium z Realem Madryt. Jednak mecze Liverpoolu z Romą zapowiadają również zapowiadają się bardzo emocjonująco. Postacią, o której mówi się najczęściej jest Mohamed Salah, który do Liverpoolu trafił właśnie z Romy.
Mohamed Salah (fot. Getty)

"Trzeba być gotowym do walki. To moja ścieżka". "Lewy" gotowy na Real

Najważniejsze spotkanie w historii tej rywalizacji rozegrane zostało w 1984 roku. W finale Pucharu Europy Roma miała wówczas przewagę w postaci gry na własnym stadionie. Po najważniejsze trofeum sięgnęli jednak Anglicy. Zarówno po 90, jak i 120 minutach było 1:1 – na gola Phila Neala odpowiedział Roberto Pruzzo.

W serii rzutów karnych do historii przeszedł bramkarz The Reds Bruce Grobbelaar. Co prawda nie obronił żadnej jedenastki, ale skutecznie udało mu się rozpraszać rywali słanianiem się na nogach – Bruno Conti i Francesco Graziani uderzyli nad bramką i to Anglicy sięgnęli po czwarty w historii Puchar Europy.


W rzymskim klubie pamięć o tamtej bolesnej porażce wciąż jest żywa. – Zrewanżujemy się za 1984 rok – powiedział Monchi, dyrektor sportowy klubu. – Wtedy mieliśmy pecha. Teraz, kiedy towarzyszy nam szczęście, czas na nasze zwycięstwo. Będzie to jednak bardzo trudne zadanie – stwierdził Eusebio Di Francesco, trener Romy.

Obecnie kluby łączy najbardziej Mohamed Salah. Egipcjanin, który zachwyca fanów Liverpoolu, na Anfield trafił właśnie z Romy. W 83 meczach strzelił 34 gole – najpierw trafiał na wypożyczeniu z Chelsea, a potem został do rzymskiego klubu wykupiony. Szybko jednak powrócił na Wyspy, gdzie zdobywa bramki jeszcze częściej. Wystąpił 44 razy i strzelił 39 goli. Dobre relacje na linii Roma – Salah nie skończyły się wraz z odejściem zawodnika. – Przeżyłem świetne dwa lata w Rzymie. Kibice są tam niesamowici – zawsze okazywali mi miłość i szacunek – powiedział Egipcjanin.

"Będziemy rywalami przez 180 minut, ale cokolwiek się stanie, na zawsze pozostaniemy przyjaciółmi. Nie możemy się doczekać na kolejne spotkanie" – taką wiadomość opublikowano na profilu AS Roma. Piłkarz nie omieszkał odpowiedzieć.


Mecze zostały już ochrzczone przez internautów mianem "derbów Salaha".
Kibice obu zespołów w większości liczyli zapewne właśnie na rozwiązanie, jakie stało się faktem, by uniknąć gigantów – Realu i Bayernu. Entuzjazm angielskich fanów studzi Juergen Klopp.

– Łatwa przeprawa z Romą? Tak mówią ci, którzy nic nie rozumieją – powiedział szkoleniowiec Liverpoolu. – Wiedziałem, że będę musiał coś powiedzieć dlatego starałem się pomyśleć, co dokładnie czuję. Nie było jednak tak, że myślałem "dzięki Bogu nie Real, dzięki Bogu nie Bayern, hurra – Roma!" – dodał w swoim stylu.

podobne informacje

International Champions Cup: dwa kluby Kloppa. Liverpool kontra Borussia

Od nadwagi do rekordu. Kręta droga na szczyt Alissona

Liverpool wygrał wyścig. Naby Keita: odrzuciłem oferty Bayernu i Barcelony

Oficjalnie: Liverpool rozbił bank. Alisson najdroższym bramkarzem w historii