tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

"Oko w oko" ze Stochem. "Żona musiała mną konkretnie wstrząsnąć"

W kolejnym odcinku cyklu "Oko w oko" Jacek Kurowski spotkał się z polskim bohaterem igrzysk w Pjongczangu. – Nie jesteśmy maszynami, które mają określoną datę ważności. Będę skakał, dopóki będę z tego czerpał radość – zadeklarował Kamil Stoch. Opowiedział także o wielu innych kwestiach związanych z jego życiem i karierą.
Oko w oko: wywiad z Kamilem Stochem
Kamil Stoch z żoną Ewą Bilan-Stoch (fot. Bartłomiej Zborowski)

O odpuszczaniu treningów i pracowitości
Zdarzyło mi się to w poniedziałek wielkanocny. Mieliśmy zaplanowany trening, a chciałem ten dzień poświęcić swojej najbliższej rodzinie – nie siłowni. Pomyślałem, że nic się nie stanie. To jeden dzień w roku. Ale tak, jestem pracowity. Podchodzę do treningów czy innych czynności w taki sposób, że wykonanie każdej przybliża mnie do celu, który chcę osiągnąć.

O zwątpieniu we własną wartość
To było cztery czy pięć lat temu. Takie momenty, że rzeczywiście czasem coś pójdzie nie tak. Wtedy pierwszy jest strzał w głowie: "jesteś po prostu kiepski”. A po paru sekundach jest: "Chwila, przecież tak naprawdę raz ci nie wyszło, ale nie możesz się oceniać po jednym momencie w ciągu całego roku". Teraz nauczyłem się i doświadczyłem wielu rzeczy. To nie był problem z przełykaniem porażki. Był problem z przygotowaniem się do konkretnego zadania, które mam wykonać. Porywałem się z motyką na słońce.

O dołku po Soczi
Gdy były te dwa kiepskie sezony... chociaż nie, zaraz po Soczi było jeszcze ok. Tam miałem kontuzję. Myślałem, że się wszystko ułoży. Wydawało mi się, że przepracowałem najlepiej jak potrafiłem cały okres przygotowawczy, a przyszła zima i kompletnie nie potrafiłem sobie poradzić. Może za bardzo się nastawiałem niepotrzebnie, bo były duże oczekiwania wobec mnie i całej drużyny.

O wsparciu żony
Bywały takie momenty, kiedy żona musiała mną konkretnie wstrząsnąć i pomóc mi uwierzyć w siebie, że jednak te dwa złote medale nie wzięły się z przypadku, ale sam na nie zapracowałem. I skoro je osiągnąłem, to wiem, jak to się robi.

O przyszłości
Nie wiem jak długo potrwa moja kariera. Nigdy nie wiadomo. Może się okazać, że w przyszłym roku coś się stanie, odniosę kontuzję. Nie da się tego wykluczyć. Jesteśmy ludźmi. Nie jesteśmy maszynami, które mają określoną datę ważności. Dopóki będzie sprawiało mi to radość i będę to robił na odpowiednim poziomie, który będzie dawał mi satysfakcję, dopóty będę to robił.

O porównaniach do Adama Małysza
Drażniło mnie to. Nie wiem dlaczego tak było. Czy dlatego, że ciągle wygrywał i chciałem być taki jak on, a nie wiedziałem, czy podołam. Że przez porównywanie muszę być taki jak on. Chciałem być sobą, pisać swoją własną historię. Adamowi było przykro, że ciągle jestem do niego porównywany, ale powiedział mi, żebym robił swoje i się nie przejmował. Dzięki niemu skoki narciarskie osiągnęły ogromną popularność, a ja miałem o wiele większe możliwości rozwoju.

Piękny gest Kamila Stocha! Przekazał swojemu sztabowi... 120 tys. zł nagrody!
Stoch: jestem kibicem. Dzięki temu mogę się "oczyścić"
Stoch: kiedyś w siebie nie wierzyłem i myślałem, żeby to rzucić...
Stoch: coś nie wyjdzie, a tu pytanie "jak się czujesz?"
Kamil Stoch: Dawid Kubacki ze skoczka lata stał się skoczkiem na lata

podobne informacje

PŚ w Engelbergu: miejsce, gdzie Stoch przyśpiesza. Transmisje w TVP

Wisła gotowa na przyjęcie Polaków. "Skocznia jest do ich dyspozycji"

Zmiany w kalendarzu skoków. Co czeka kibiców w tym roku?

Problemy nie tylko w Titisee. Co ze skocznią w Engelbergu?