tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Jankowski: przebudowa Legii Warszawa jest nieunikniona

Koszykarze Legii Warszawa na dwie kolejki zakończeniem sezonu zasadniczego mają 5 zwycięstw i 25 porażek, ale – wobec wycofania się Czarnych Słupsk – pozostaną w ekstraklasie. – Przebudowa składu jest nieunikniona – powiedział Jarosław Jankowski, przewodniczący rady nadzorczej sekcji.
Anthony Beane (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)

Dobre występy Ponitki i Gielo w lidze hiszpańskiej

– Czy tak wyobrażał pan sobie debiutancki sezon Legii w ekstraklasie koszykarzy: 16 porażek z rzędu na początku, a teraz, u schyłku rozgrywek, seria trzech zwycięstw w czterech meczach i w każdej z wygranych powyżej 100 punktów zdobytych przez drużynę?
– Oczywiście, że nie takie były moje wyobrażenia. Na pewno jestem rozczarowany sezonem, tym jak prezentowaliśmy się na początku. Końcówka rzeczywiście jest w naszym wykonaniu zupełnie inna. Nawet w przegranych meczach prezentowaliśmy się bardzo dobrze. Choćby w Zielonej Górze, gdzie Stelmet rzucał ponad 40 osobistych i ledwie wygrał. Przede wszystkim cieszy to, że zaczęliśmy grać lepiej i przyszły w związku z tym zwycięstwa.

– Dla drużyny, klubu pierwszy rok miał być zbieraniem doświadczenia, otrzaskaniem się w ekstraklasie. Jakie nauki wyciąga pan z kończącego się sezonu?
– Na pewno nieunikniona jest przebudowa składu. Pracujemy już teraz nad koncepcją zespołu. Zobaczymy. Przede wszystkim czekamy na decyzje w kwestii przepisu o dwóch Polakach na parkiecie, bo to też determinuje skład. Aczkolwiek, bez względu na uregulowania, będziemy musieli w dużej mierze opierać się na zawodnikach z Polski. Ale chcemy mieć dowolność w ich doborze, chcemy też postawić na młodzież. W tym sezonie udało nam się "otworzyć" Michała Kołodzieja, który u nas gra świetnie. Fajnie, że udało nam się wypożyczyć go z Asseco, gdzie grał niewiele. Dzisiaj jest naszym czołowym zawodnikiem i wychodzi w pierwszej piątce.

– Ilu zawodników z obecnego składu może, pana zdaniem, pozostać w Legii na kolejny sezon?
– Za wcześnie, żeby o tym mówić. Rozmowy z zawodnikami są dopiero przed nami. O tym, czy będą chcieli zostać, o tym, których chcielibyśmy zostawić.

– Jakie jest dla pana największe pozytywne zaskoczenie tego sezonu, a co było największym rozczarowaniem?
– Rozczarowaniem jest na pewno nasz bilans. To trzeba jasno powiedzieć. Zaskoczenie in plus to z kolei Amerykanin Anthony Beane i Michał Kołodziej, o którym już mówiłem. Gdy sprowadzaliśmy tego pierwszego do Warszawy, słyszało się powątpiewanie, że to "ogórek" z ligi bułgarskiej. Dziś okazuje się, że jest najlepszym strzelcem ligi.

Hunter Mickelson (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski) – Zaraz po zakończeniu sezonu rozpoczyna się przebudowa hali na Bemowie, w której Legia trenowała i rozegrała większość spotkań w roli gospodarza. Znów czekają was takie same problemy jak przed rokiem.
– Na dziś nie wiem, gdzie będziemy trenowali i grali. Przebudowa teoretycznie ma się skończyć do końca roku. Będzie zburzona jedna ściana, wybudowana nowa trybuna i kilka dodatkowych pomieszczeń, których brakuje na obiekcie. Potem trzeba czekać na odbiór techniczny, atest straży pożarnej... Nawet jeśli tak ułożymy terminarz, że w pierwszej fazie sezonu będziemy grać głównie na wyjeździe, to nie mamy gdzie trenować. Torwar jest drogi, więc w tym roku raczej tam nie wrócimy. Rozważamy opcję zagrania kilku najciekawszych meczów w Arenie Ursynów.

– Spodziewacie się, że wzrośnie budżet sekcji przed nowym sezonem? Wydaje się, że to podstawa, żeby myśleć o nakreślonym przez pana przed rozpoczęciem obecnych rozgrywek planie trzyletnim, który w ostatnim roku zakłada walkę o strefę medalową, by na dobre odrodzić koszykówkę w klubie z tak wielkimi tradycjami.
– Budżet na pewno musi trochę wzrosnąć. Po drugie, musi być lepiej wydany. Nie ukrywam, że w tym roku popełniliśmy kilka błędów transferowych i na pewno skład zbudowaliśmy relatywnie drogi w stosunku do tego, jak się prezentuje. Dziś jestem przekonany, że za te same pieniądze można było zbudować dużo lepszą drużynę. Na pewno wyciągniemy z tego wnioski. A budżet będziemy starali się zbudować jak największy. W dużej mierze zależy to też od tego, jak podejdą do tematu władze Warszawy. Wiadomo – idą wybory, wiele się może zmienić, zarówno na plus, jak i na minus.

podobne informacje

Od whisky po doniczkę. Najlepsze teksty Michała Probierza

Duda królem Berlina. Słowak wreszcie "odpalił"

Upadek Mączyńskiego. Z filaru na Euro do III-ligowych rezerw

Ricardo Sa Pinto jak szeryf. "Wszedł do Legii z drzwiami, jak do baru"