tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Kapitan Wisły Kraków zalany łzami. Legendy pożegnały się z klubem

To było bardzo wzruszające popołudnie przy Reymonta. Wisła Kraków pożegnała dwie legendy: Arkadiusza Głowackiego i Pawła Brożka. Ten pierwszy nie wytrzymał na konferencji prasowej i zalał się łzami przed zebranymi dziennikarzami.
Arkadiusz Głowacki spędził w Wiśle Kraków 16 lat

Wisła nie dała szans Zagłębiu. Kraków marzy o pucharach

To pewien symbol, że odchodzę z klubu razem z prawdziwym przyjacielem, Pawłem Brożkiem. Ten cały okres gry w Wiśle, to coś niesamowitego. Nigdy pod względem sportowym nie przydarzy mi się w życiu nic piękniejszego – mówił wzruszony kapitan Białej Gwiazdy.

Arkadiusz Głowacki w Wiśle rozegrał 411 spotkań. Z klubem sześciokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski. Dla kibiców Białej Gwiazdy już dawno stał się legendą. Nie musiał kończyć kariery, żeby przypisywać mu to miano. Wychowanek Lecha Poznań zaskarbił sobie serca wiślaków swoją walecznością i zachowaniem poza boiskiem, gdzie zawsze odznaczał się wielką klasą.

Chociaż pierwsze kroki w piłkarskiej karierze stawiał w Lechu Poznań, otwarcie przyznawał, że jego serce jest przy Reymonta. Nie oczekujcie jednak, że wypowie się z brakiem szacunku w głosie o Kolejorzu, odwiecznym rywalu Wisły. Na konferencji dziękował także Lechowi, który jak podkreślał, wychował go piłkarsko.

Do bycia wiślakiem się dorasta. Nigdy nie starałem się wychodzić przed szereg, potrzebowałem być z boku i robić swoje. W pewnym momencie sytuacja wymaga wzięcia odpowiedzialności. U mnie była to decyzja Macieja Skorży o ustanowieniu mnie kapitanem – mówił "Głowa".

Głowacki w Wiśle spędził w sumie 16 lat. Zaliczył dwuletnią przerwę, kiedy wyjechał grać do tureckiego Trabzonsporu. Później znowu wrócił do Krakowa, gdzie był w klubie, który coraz mniej przypominał wielką ekipę z czasów rządów Bogusława Cupiała.

Narzekań z jego strony jednak próżno się spodziewać. Jeżeli było źle, to nie owijał w bawełnę, ale nigdy nie szukał winy u innych. Klubowi był oddany całym serce i nic dziwnego, że ogłoszenie zakończenia kariery kosztowało go tylu wzruszeń i łez.

Równie mocno z Wisłą związany był Paweł Brożek. Napastnik w klubie rozegrał 370 spotkań, a na konto zapisał 153 bramki i zaliczył 70 asyst. Z Białą Gwiazdą zdobył siedem mistrzostw Polski i aż sześć z nich świętował wspólnie z Głowackim.

Dziękuję za wszystkie dni tu spędzone. Za to, że mogłem być częścią Wisły Kraków, że mogłem spędzić tu tyle lat. Za wszystkie występy u boku Arka Głowackiego. Przepraszam za chwile, w których byłem szorstki. Będziemy zawsze pamiętać każdą chwilę w Wiśle – mówił Brożek.

W niedzielę obaj piłkarze po raz ostatni zameldują się przy Reymonta w starciu z Lechem Poznań. Każdemu z nich trener na pewno da szansę pokazać się na murawie i pożegnać z fanami. Wzruszą się pewnie nie tylko zawodnicy, ale też kibice.

podobne informacje

Żurawski, Kosowski, Głowacki... Jak się kończyły powroty do Wisły?

Wybierz najlepszego piłkarza Ekstraklasy ostatniej dekady

"Ratujmy Reymonta". Głowacki i... Marcelo listy piszą

Brożek, Głowacki, Mila... Pożegnania na Narodowym