tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Żegnamy Ligę Światową, witamy Ligę Narodów

Jest nowy pomysł FIVB. Od 15 maja panie, a od 25 panowie będą walczyć o kolejne pieniądze, nakręcając koniunkturę. Liga Światowa przez lata przyniosła polskim kibicom sporo emocji. Czy podobnie będzie z Ligą Narodów?
Polacy w Lidze Światowej 2016 (Fot. Getty)

Vital Heynen: mam naprawić siatkówkę w Polsce

Milion dolarów – taką sumę można było dostać za zwycięstwo w pierwszej edycji Ligi Światowej. Ruben Acosta, prezes FIVB, to ojciec pomysłu "światówki". Pokazywanie siatkówki szerszej publiczności co 4 lata na igrzyskach olimpijskich lub w mistrzostwach świata – to było za mało. Meksykanin pod koniec lat 80. wymyślił coś, co czas reprezentacyjny zmieniło z epizodów w podróż dookoła świata.

Pierwsza edycja Ligi Światowej to 8 zespołów podzielonych na dwie grupy. Najliczniej reprezentowana była Europa: Włosi, Francuzi, Holendrzy i Sowieci. Do tego Brazylia, USA, Japonia i Chiny. Turniej finałowy w Osace wygrali Włosi, w decydującym meczu ogrywając 3:0 Holendrów. W zwycięskiej drużynie byli: Ferdinando De Giorgi, Andrea Anastasi i Andrea Gardini, wybrany najlepiej blokującym turnieju finałowego. Pierwszy tytuł MVP finałów Ligi Światowej trafił do Andrei Zorziego. "Zorro" był najlepszym graczem także w kolejnej, powiększonej do 10 reprezentacji edycji. Słabych Chińczyków zastąpili Koreańczycy z południa, do tego dokooptowano Kubańczyków i Kanadyjczyków. Powiększenie LŚ było dobrym strzałem, w finale obok zwycięskiej Italii zameldowała się bowiem Kuba.

Mecz ZSRR – USA w edycji 1991 (Fot. Getty)

W 1991 było 3:0, rok później 3:1 i trzeci sukces z rzędu Włochów, ponownie w finale z Kubańczykami. Pula nagród rosła, z jednego miliona zrobiła się trójka poprzedzająca sześć zer, liczonych w dolarach. To najwyraźniej pokazywało, że Liga Światowa zyskiwała coraz więcej wśród odbiorców. Włoska dominacja została przerwana w 1993 roku, kiedy reprezentacja z Półwyspu Apenińskiego przegrała w półfinale 0:3 z Brazylijczykami. Kraj z Ameryki Południowej kojarzony głównie z piłką nożną i kawą jeszcze na dobre nie przejmował steru w światowej siatkówce. To zwycięstwo było jednym z 9 sukcesów tego formatu w LŚ Brazylii, co do dzisiaj jest niepobitym rekordem.

Wejście na salony

Od 9. edycji "światówki" dołączyła do gry reprezentacja Polski. Zespół Ireneusza Mazura po złotym medalu MŚ juniorów z Bahrajnu (1997) dopiero wchodził do wielkiego, seniorskiego świata. Oficjalny debiut Polaków w LŚ nastąpił 15 maja 1998 w rosyjskim Lipiecku. Rosjanie, brązowi medaliści poprzedniej edycji, chyba nie spodziewali się, że mogą przegrać. A przegrali 2:3, co dla Polaków było świetnym przywitaniem z salonami FIVB. Zespół trenera Mazura zagrał w debiucie LŚ w składzie: Andrzej Stelmach, Radosław Wnuk, Michał Chadała, Paweł Papke, Marcin Nowak, Piotr Gruszka, Damian Dacewicz, Sebastian Świderski, Marcin Prus, Paweł Zagumny, Dawid Murek i Grzegorz Szymański. Niemal kopiuj-wklej z juniorskiego turnieju, choć nadal przy zasadach starego systemu punktowania – każdego z setów do 15 punktów.

Polacy w debiutanckim sezonie zakończyli LŚ na 10. miejscu. Wygrać udało się jeszcze 2 mecze, w obu przypadkach z Jugosławią (po 3:2), raz w Nowym Sadzie, a w kolejnym podejściu – w katowickim Spodku. Wicemistrzowie Europy i późniejsi mistrzowie olimpijscy z IO w Sydney (2000) byli w światowym czubie. Polacy, poza przebłyskami, mieli problemy, nie mogąc – po raz drugi z rzędu – zakwalifikować się do ME, tym razem w 1999 roku…

Klątwa własnego parkietu

Jugosłowianie, już w roli mistrzów olimpijskich, zrewanżowali się Polakom w 2001 roku. Coraz bardziej popularna w kraju siatkówka, wspierana coraz mocniej m.in. przez sponsora strategicznego, zaczęła mieć wpływ na organizację światowych imprez. Polacy zostali gospodarzami turnieju finałowego LŚ, dzięki czemu po raz pierwszy wystawili nos poza fazę interkontynentalną. Reprezentacja trenowana już przez Ryszarda Boska dzielnie walczyła o wyjście z grupy, ale przegrała wyraźnie 0:3 decydujący mecz z Jugosławią.

Paweł Zagumny (Fot. Getty)

Złoto w Spodku zdobyli Brazylijczycy, rozpoczynając okres triumfów w "światówce". Od finału w 2001 roku Giba i spółka sięgnęli do 2010 roku po 7 złotych medali LŚ. Czyli na dziewięć edycji tylko dwa razy wygrali inni – Rosjanie w 2002 i USA w 2008. Co ciekawe, w obu przypadkach Brazylijczycy przegrali turniej finałowy organizowany… u siebie. Brazylia gościła finały "światówki" sześciokrotnie, tylko raz skończyło się zwycięstwem gospodarzy, we wspominanym 1993 roku. Klątwa swojego terenu w przypadku rozgrywek trwa ponad 20 lat. Ostatni raz gospodarz wygrał w 1996 roku, gdy w Rotterdamie sensacyjnie triumfowali Holendrzy.

Polacy gospodarzem finałów LŚ byli czterokrotnie. Dwukrotnie w Spodku (2001, 2007) i po razie na granicy Gdańska i Sopotu w ERGO Arenie (2011) i Krakowie w Tauron Arenie (2016). Najwięcej szczęścia mieliśmy nad Bałtykiem, gdzie skończyło się brązowym medalem po zwycięstwie 3:0 (18, 23, 22) nad Argentyną. To był pierwszy medal dla Polski w historii startów w "światówce". Najlepiej zapowiadało się wszystko w roku 2007. Polacy wygrali do turnieju finałowego w Katowicach wszystkie 14 spotkań w fazie interkontynentalnej. Co więcej, w Spodku rozpoczęli do dwóch grupowych zwycięstw, 3:2 nad Francuzami i 3:0 nad USA. Przegrany półfinał 1:3 z Brazylią oraz tie-break z Francją pogrzebał marzenia o brązie wicemistrzów świata z 2006 roku.

A Polacy poprawili się w 2012 roku, w Sofii zdobyli złoto. Drugi i ostatni medal w historii startów w LŚ. Wielką postacią turnieju był Bartosz Kurek, MVP finałowego rozdania. Minęło 6 lat, a zawodnik nadal gra w kadrze, ale chyba niewielu kibiców pamięta, że kiedyś był graczem wielkiego formatu.

Wywar z przywar

W 2006 roku suma nagród w LŚ wynosiła 20 milionów dolarów. FIVB wielokrotnie zmieniała format rozgrywek, od grupowych, przez podział na dywizje, na turniejach kończąc. Jak to bywa w przypadku siatkarskiej centrali, niektóre pomysły bywają oderwane od rzeczywistości. Tak było podczas ostatniej edycji, gdzie finał rozegrano w Kurytybie.

Brazylijska gościnność i poziom sportowy miały usprawiedliwić koncepcję rozgrywania spotkań… zimą. Na początku lipca temperatura w ciągu dnia nie przekracza tam 20 stopni. Wieczorami, podczas meczów, słupek nie wskazywał więcej niż 10 kresek. Turniej Final Six rozgrywany był na piłkarskim stadionie Arena de Baixada, siatkarze ogrzewali się farelkami, trener Brazylijczyków Bruno Rezende korzystał z termoforu. A organizatorzy, nie widząc problemu, zaplanowali finałowy mecz na 23:05 czasu lokalnego…

Bruno Rezende (Fot. Getty)

Sporo kontrowersji wzbudzała również logistyka. Kilka stref czasowych zmienianych z tygodnia na tydzień to dla siatkarzy dawka do przyjęcia – ale niekoniecznie gwarantująca ciekawe widowiska sportowe. Nie inaczej będzie w przypadku Ligi Narodów. Polacy po meczach u siebie w trzy tygodnie zagrają kolejno: w Japonii, Stanach Zjednoczonych i Australii. Turniej finałowy zaplanowano we francuskim Lille.

Równi i równiejsi

Najcięższym zarzutem wobec FIVB jest fakt faworyzowania tych, którzy dobrze sprzedają się, dając pewny chleb (ze wszystkimi dodatkami) centrali. Głośna była sprawa reprezentacji Słowenii, której siatkarze, pomimo wygrania dywizji II "światówki" i wywalczenia awansu do elity LŚ w 2017 roku, nie zostali uwzględnieni w składzie Ligi Narodów. Ary Graca, prezydent FIVB, nie widzi problemu, zasłaniając się wartościami marketingowymi. Reformując LŚ i żeńskie World Grand Prix – zyskał jeden wspólny "towar", o który będzie dbał. I przypadek Słoweńców tego nie zmieni.

W rozgrywkach mężczyzn Brazylia, Włochy, Stany Zjednoczone, Chiny, Serbia, Francja, Argentyna, Iran, Polska, Niemcy, Japonia oraz Rosja będą zespołami stałymi. Australia, Korea Południowa, Kanada i Bułgaria są czterema zespołami pretendującymi do udziału w LN. Pretendenci dostają szansę, którą muszą wykorzystać, będą bowiem obowiązywać awanse (z tzw. Challenger Cup) i spadki z siatkarskiej elity.

W turnieju kobiet Brazylia, Włochy, Stany Zjednoczone, Chiny, Serbia, Holandia, Tajlandia, Turcja, Korea Południowa, Niemcy, Japonia i Rosja są reprezentacjami stałymi, a Argentyna, Dominikana, Polska i Belgia drużynami pretendującymi.

Co to oznacza w praktyce? Format gier każdy z każdym, łącznie 130 spotkań, z czego każda reprezentacja rozegra minimum 15. Ponadto FIVB rozpoczęła współpracę z firmą IMG (International Management Group), dzięki czemu transmisje mają być nieporównywalnie lepsze. Jakość oczywiście cyfrowa, akcje z różnych perspektyw – to ma jeszcze bardziej zachęcić do oglądania siatkówki. Pod warunkiem, że oczu działaczom FIVB nie przesłonią kolejny raz pieniądze.

I to niezależnie od jakości obrazu. Nawet w 4K.

najpopularniejsze

Liga Narodów: wiemy, gdzie zagra reprezentacja Polski

Forbes wycenił piłkarzy. Lewandowski zaskakująco nisko

Media: Iniesta podpisał kontrakt z nowym klubem

Wietrzenie szatni. Hiszpanie na wylocie z Bayernu

Odpoczynek i rehabilitacja. Kamil Glik wzmacnia formę na mundial