tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Startuje Liga Narodów. Polki w roli kopciuszka

Po czterech latach występów w II Dywizji Grand Prix, polskie siatkarki wracają na najwyższy poziom rozgrywkowy. Tym razem będzie to udział w Lidze Narodów, której rewolucyjna formuła pozwoli na zmierzenie się ze wszystkimi najsilniejszymi zespołami świata.
Reprezentacja Polski w siatkówce kobiet (fot. PAP)

Izabela Bełcik: teraz nie wszystkie najlepsze siatkarki chcą grać w kadrze

Już pierwszy mecz turnieju w Nebrasce będzie dla Polek wielkim wyzwaniem. Po drugiej stronie siatki w nocy z wtorku na środę (godz. 2:30 polskiego czasu) stanie drugi zespół światowego rankingu, aktualny mistrz świata i medalista olimpijski – Stany Zjednoczone. Przed własną publicznością trener Karch Kiraly nie zamierza odpuszczać, a więc w składzie są m.in. Kimberley Hill – MV mundialu sprzed 4 lat (znana z występów w Atomie Sopot w sezonie 2013-2014), Jordan Larson – przed laty zawodniczka Uniwersytetu Nebraska, mistrzyni globu i dwukrotna medalistka olimpijska, najlepsza siatkarka Ligi Mistrzyń 2015, czy Foluke Akinradewo – jedna z najlepszych środkowych świata, świeżo upieczona mistrzyni Japonii. Oprócz nich – dobrze znane z polskiej ligi – Micha Hancock i Rachel Adams. Amerykanki na pewno są w gronie faworytek Ligi Narodów (Grand Prix wygrywały sześciokrotnie). W ostatnich 10 meczach z Amerykankami, Polki wygrały tylko raz (w Grand Prixh 2010).

Dzień później biało-czerwone zmierzą się z Włoszkami, które poleciały do USA w okrojonym składzie. Nie ma m.in. znakomitej skrzydłowej Paoli Egonu, rewelacyjnej środkowej Cristiny Chirichellai, czy doświadczonej libero Moniki de Gennaro. Jest za to ciekawa rozgrywająca Ofelia Malinov (została kapitanem drużyny) i doświadczona Serena Ortolani, pamiętająca sukcesy Włoszek sprzed kilkunastu lat. Zespół ambitny, ale raczej w zasięgu. Oczywiście przy bezbłędnej grze Polek.

Wreszcie Turczynki, z którymi zespół trenera Jacka Nawrockiego zmierzy się w nocy z czwartku na piątek. Najsilniejszym punktem tej ekipy jest bez wątpienia włoski selekcjoner – Giovanni Guidetti. Trudno też nie doceniać środka siatki, jeśli występują na tej pozycji Eda Erdem i Kubra Caliskan. W ataku jest utalentowana Meryem Boz. Nie ma natomiast rozgrywającej Naz Akyol, która od lat prowadziła grę tureckiej kadry (w Lidze Mistrzyń z Eczacibasi Stambuł zadebiutowała jako 15-latka!). Bez wątpienie pokonać Turcję w Lincoln będzie Polkom bardzo trudno.

Nie będę ukrywał, że do dziś nie pogodziłem się z taką decyzją Asi, ale umówiliśmy się, że o powodach jej absencji będzie mówiła sama zawodniczka. Nawrocki o absencji Wołosz

Martyna Grajber (fot. PAP) Na kolejny turniej biało-czerwone przeniosą się do Makau, czyli… światowej stolicy hazardu, by zagrać z Tajlandią, Serbią i Chinami. Następnie, w Apeldoorn zmierzą się z Brazylią, Koreą Południową i Holandią. W dniach 5-7 czerwca w Bydgoszczy ich rywalkami będą: Niemcy, Belgia i Argentyna, a od 12 do 14 czerwca Polki zagrają w Wałbrzychu z Japonią, Dominikaną i Rosją. Tym sposobem każdy zespół zagra z każdym w fazie grupowej raz. Nie będzie takiej sytuacji jak w Grand Prix, że można było rywalizować z którąś z drużyn nawet trzykrotnie. Minusem jest rozciągnięcie fazy grupowej z 3 do 5 tygodni. Turniej finałowy (z udziałem Chinek i najlepszych pięciu drużyn rywalizacji grupowej) odbędzie się na przełomie czerwca i lipca w Nanjing.

Polki są w gronie tzw. pretendentów, czyli czterech zespołów, które nie mają zapewnionego miejsca w Lidze Narodów na kolejny sezon. Jeśli zajmą ostatnie miejsce w tabeli (licząc tylko te 4 ekipy), będą musiały zagrać w barażu o utrzymanie ze zwycięzcą turnieju kwalifikacyjnego (wystąpią w nim słabsze ekipy, reprezentanci czterech kontynentów).

– Na pewno będziemy walczyć, bo mamy w składzie dziewczyny z charakterem – mówi przyjmująca Martyna Grajber. – Umiejętności indywidualne są duże, a czy poukładamy to w fajną grę i nasz styl? Przekonamy się. W każdym razie, podoba mi się ten kierunek, który został obrany, czyli przyspieszenie gry – kontynuuje skrzydłowa Budowlanych Łódź. A jej klubowa koleżanka, środkowa Gabriela Polańska, dodaje: - Czasu na zgrywanie się miałyśmy bardzo mało. Rozgrywki ligowe zakończyłyśmy 2 maja, a dwa dni później byłyśmy już na zgrupowaniu w Szczyrku. Może jest w tym trochę partyzantki, ale jednocześnie jakaś szansa na zaskoczenie rywalek – stwierdziła najwyższa w polskiej kadrze (200 zm wzrostu) siatkarka.

Największym mankamentem jest z pewnością brak najlepszej polskiej rozgrywającej ostatnich lat, mistrzyni Włoch, Joanny Wołosz. – Nie ma ludzi niezastąpionych, choć brak Asi to dla nas na pewno duża strata – przyznaje atakująca Monika Bociek. – Nie będę ukrywał, że do dziś nie pogodziłem się z taką decyzją Asi, ale umówiliśmy się, że o powodach jej absencji będzie mówiła sama zawodniczka. Szkoda, bo przecież w ostatnich latach właśnie w oparciu o jej styl budowaliśmy drużynę – wyjaśnia trener Nawrocki. Na tej pozycji selekcjoner zabrał do USA… dwie zawodniczki BKS Bielsko-Biała: Marlenę Pleśnierowicz (w poprzednim sezonie rezerwowa w kadrze) i utalentowaną, 19-letnią Julię Nowicką (siostrzenicę prawie 100-krotnej reprezentantki Polski, Iwony Hołowacz).

Mamy z dziewczynami taką umowę, że wszystkie będziemy tworzyły tę ekipę i angażowały się w życie kadry. Agnieszka Kąkolewska

Natalia Mędrzyk (fot. PAP) W gronie przyjmujących trener postawił na: wspomnianą Grajber, Emilię Muchę, Julię Twardowską i – chyba najbardziej stabilną z tej grupy, mistrzynię Polski z Chemikiem Police, Natalię Mędrzyk. Przed rokiem też stanowiła ważny element reprezentacji, ale doznała kontuzji i nie pojechała na mistrzostwa Europy. – Było mi żal, że nie zagrałam w finałach w Azerbejdżanie. Zapewniam, że teraz jestem mentalnie przygotowana na to, że rywalki będą we mnie często serwowały. Oczywiście te zagrywki będą dużo mocniejsze niż w naszej lidze. Ale od czegoś trzeba zacząć – podkreśla Natalia.

W ataku – oprócz Bociek – jest też Martyna Łukasik. Nie mogło zabraknąć oczywiście Malwiny Smarzek, mimo że rok temu ta siatkarka grała w kadrze jako przyjmująca. – Owszem, przestawialiśmy Malwinę na tę pozycję i uważam, że to był krok w dobrym kierunku – tłumaczy trener Nawrocki. – Jednak, biorąc pod uwagę dyspozycję innych naszych skrzydłowych i to, że ta siatkarka w klubie gra jako atakująca, postanowiłem powołać ją jako prawoskrzydłową. Ale jest na tyle wszechstronna, że w niektórych meczach kadry może też wystąpić na przyjęciu. Tak przecież robią trenerzy innych reprezentacji np. z Rosjanką Koszelewą, czy Serbką Mihajlović.

Na środku siatki – doświadczenie i wysoki poziom. Oprócz wspomnianej Gabrieli Polańskiej, także Zuzanna Efimienko-Młotkowska i Agnieszka Kąkolewska, która została nowym kapitanem drużyny. – To duży zaszczyt, ale mamy z dziewczynami taką umowę, że wszystkie będziemy tworzyły tę ekipę i angażowały się w życie kadry – mówi środkowa Budowlanych. – Zdajemy sobie sprawę, że zagramy z najlepszymi na świecie. Z niektórymi miałyśmy już styczność w Lidze Mistrzyń. To światowy poziom, do którego my wciąż dążymy. Mam nadzieję, że pokażemy się jako młody zespół z charakterem.

Dwie libero kadry na Ligę Narodów to: doświadczona Agata Witkowska i debiutantka, Maria Stenzel. Ta ostatnia ma 19 lat, a przed rokiem grała w mistrzostwach świata juniorek. – Zamierzam z każdego meczu Ligi Narodów wyciągnąć tyle, ile się da. Na treningach uczę się od Agaty Witkowskiej. A rywalki? Niedawno oglądałam je w telewizji, a teraz przywitam się z nimi przed meczem. To musi robić wrażenie, ale na pewno mnie nie sparaliżuje. Moim marzeniem jest start w igrzyskach olimpijskich – tłumaczy.

Trener Jacek Nawrocki przygotował zespół do Ligi Narodów, ale nie ukrywa, że myśli już o przyszłorocznych mistrzostwach Europy. Po pierwsze, dlatego, że – przynajmniej w części – będą rozgrywane w Polsce. Po drugie – bo od ich zakończenia do igrzysk pozostanie już niespełna rok. A przecież celem selekcjonera kadry jest występ biało-czerwonych w turnieju olimpijskim w Tokio. – W Lidze Narodów będziemy walczyć o utrzymanie się w elicie. Głównie po to, by móc za rok przygotowywać się do mistrzostw Europy i kwalifikacji olimpijskich rywalizując z tak silnymi ekipami – kończy szkoleniowiec.

Rafał Bała
Redakcja Sportowa Polskiego Radia

Heynen: Polska może być silna w 2020 roku

najpopularniejsze

Wraca sprawa Sereny Williams. Ławka trenerska na korcie?

Pech Norwegów. Gwiazda wyleczy z czasem przed Pucharem Świata

Paweł Fajdek – "Petarda. Historie z młotem w tle" [Fragment]

Wisła przegrała z... pogodą. Stoch i spółka muszą zmienić plany

Igrzyska Olimpijskie Młodzieży (Argentyna) – taekwondo