tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Mistrzyni igrzysk zaszokowała. Do badań trafi jej... mózg

Wypadki to chleb powszedni w życiu sportowców. Przedstawiciele wielu dyscyplin narażeni są na urazy głowy, powodujące zmiany w funkcjonowaniu mózgu. Pomóc w leczeniu tego typu schorzeń chce narciarka Kerrin Lee-Gartner, która zdecydowała się oddać swój... mózg do badań naukowych.
Kerrin Lee-Gartner (fot. Getty)

Gimnastyczny skandal w USA. 500 milionów dolarów dla ofiar

Lee-Gartner przez dziewięć sezonów startowała w Pucharze Świata, ale nigdy nie udało się jej wygrać choćby pojedynczych zawodów. Sześciokrotnie stawała na podium cyklu, zajmując trzy drugie i trzy trzecie miejsca.

Kanadyjka sprawiła jednak sporą niespodziankę podczas igrzysk olimpijskich w 1992 roku. W Albertville 26-letnia wtedy narciarka nieoczekiwanie wygrała rywalizację w zjeździe, o 0,06 sekundy wyprzedzając Amerykankę Hilary Lindh i o 0,09 sek Austriaczkę Veronikę Wallinger-Stallmaier. Do tej pory jest to jedyne złoto wywalczone na igrzyskach w tej konkurencji przez zawodniczki z Kanady.

(fot. Getty) Śmierć, która odcisnęła piętno

Lee-Gartner była jedną z kandydatek do medalu podczas igrzysk w 1994 roku, ale jej aspiracje uległy zmianie po fatalnej wieści o śmierci przyjaciółki, Ulrike Maier. Austriaczka wypadła z trasy podczas zjazdu w Garmisch-Partenkirchen i zmarła w związku z odniesionymi obrażeniami.

– Od tych wydarzeń minęły już 24 lata, ale wspomnienia wciąż doprowadzają mnie do łez. Czuję ból w sercu, który zniszczył moją pasję do ścigania – mówiła Lee-Gartner w rozmowie z kanadyjskim portalem cbc.ca.

Po nieudanych igrzyskach w Lillehammer narciarka z Trail postanowiła zakończyć karierę, ale wciąż była obecna w narciarstwie alpejskim, pracując jako ekspert telewizyjny.

Jej życie zmienił wypadek z 2016 roku. Kanadyjka wraz z grupą znajomych jechała ciężarówką, w którą niespodziewanie wjechał samochód. Mistrzyni olimpijska z kraksy wyszła bez większego szwanku, ale prawdziwe obrażenia wyszły na jaw dopiero kilka tygodni później.

– Dzień po dniu zaczęłam zdawać sobie sprawę, że coś jest nie tak. Miałam spore problemy z widzeniem i utrzymywaniem równowagi. Drażniło mnie światło i hałas. Dręczyły mnie jakieś wewnętrzne niepokoje – zdradziła w wywiadzie dla theglobeandmail.com.

Jen Kish (fot. Getty) Poświęcenie dla dobra nauki

Była alpejka musiała poddać się operacji mózgu, która pozwoliła jej na normalne funkcjonowanie. Lee-Gartner nie ma jednak wątpliwości, że jej problemy były związane z licznymi upadkami w trakcie kariery narciarskiej, a wypadek samochodowy jedynie je uwidocznił.

– W zasadzie tylko raz zdiagnozowano u mnie wstrząs mózgu, ale kiedy widzę, jak uderzałam głową o stok, to wiem, że za każdym razem raniłam się w głowę – stwierdziła.

Aby zbadać zmiany zachodzące w organizmie po wypadkach na trasach, Kanadyjka zdecydowała się na szokujący ruch. 51-latka postanowiła, że po śmierci jej mózg trafi do Canadian Concussion Centre, który bada powiązania pomiędzy urazami głowy, a zmianami w funkcjonowaniu mózgu. – Nauka jest ogromną mocą. Myślę, że to co przeżyłam będzie w stanie pomóc innym – dodała.

W jej ślady poszły inne sportsmenki. Podobne deklaracje wygłosiły brązowa medalistka olimpijska z Rio de Janeiro w rugby, Jen Kish, dwukrotna złota medalistka igrzysk, hokeistka Cassie Campbell-Pascall oraz Fran Rider – prekursorka hokeja na lodzie w wydaniu kobiet.

Oko w oko: Bode Miller
Narciastwo alpejskie: poważny upadek Pawła Trichiczewa

podobne informacje

Mistrz olimpijski zarobił fortunę na giełdzie

Slalom równoległy w programie MŚ alpejczyków

Horngacher wybrał skład na nowy sezon

Ledecka martwi się o start w mistrzostwach świata