tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Szef TVP Sport o Mili, Stanowskim i... esporcie

– Niespodzianki na mundial? Jedną z nich zdradził już Sebastian Mila, który z humorem ogłosił swój największy transfer w karierze. Rozmawialiśmy o tym trochę i doszliśmy do wniosku, że w Lechii Gdańsk siedzi na ławce rezerwowych, ale w Telewizji Polskiej to od niego zaczynamy ustalanie składu – powiedział dyrektor TVP Sport Marek Szkolnikowski w drugim wywiadzie z cyklu #zapytajszefatvpsport.
fot. TVP/Getty Images

Szef TVP Sport o Szpakowskim, Smokowskim i... Tsubasie

– 150 osób pojedzie na mundial do Rosji – taka informacja obiegła niedawno media. Niektórzy zastanawiają się: dlaczego tak dużo?
Marek Szkolnikowski:
– Rzeczywiście akredytowaliśmy 150 osób. "Przychylne" nam media od razu podłapały, że to siedem razy więcej niż podczas ostatnich mistrzostw świata. Jeśli chodzi o liczbę akredytacji to prawda, ale zgodnie ze stwierdzeniem, "pół prawdy to całe kłamstwo" sugestia, że taka liczba osób wyjedzie na 30 dni do Rosji na "wakacje" to manipulacja. Trzeba pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze: cztery lata temu w finałach mistrzostw świata nie grała reprezentacja Polski. Po drugie: wśród tych ludzi jest obsługa techniczna i realizacyjna trzech wozów produkcyjnych na stadionach podczas meczów reprezentacji Polski, razem kilkadziesiąt osób. Po trzecie: kwestia logistyczna i finansowa – po to akredytowaliśmy tylu ludzi, żeby zaoszczędzić pieniądze. Żeby nie powtórzyć sytuacji z Brazylii, gdzie dziennikarze wyjechali na ponad miesiąc, siedzieli na miejscu, ale przemieszczali się z meczu na mecz. Zrobiliśmy to po to, aby zoptymalizować wydatki. Wiele ekip będzie jeździło tylko na mecze i wracało do Warszawy, żeby pracować przy Woronicza w studiach. W ten sposób będziemy w stanie efektywnie wykorzystać wszystkich naszych dziennikarzy. Nie zgodzę się z tym, że jest drożej niż było cztery lata temu. Wręcz przeciwnie – staramy się, aby w jak najszerszym spektrum pokazać mistrzostwa świata, ale przy tym każdą złotówkę obejrzeć dwa razy. Nie ma mowy o żadnych wycieczkach, będziemy tylko ciężko pracować i postaramy się zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby widzowie byli zadowoleni.

– Krzysztofa Wilkosza interesuje "na jakiej zasadzie wybieracie, który z komentatorów pojedzie do danego miasta i ile wcześniej rozpoczęliście operację logistyczną?".

– Na początku grudnia 2017 roku, tuż po losowaniu grup. Wcześniej trudno było cokolwiek założyć, ale wiedzieliśmy, jak wyglądają poszczególne stadiony, jak można się przemieszczać w Rosji i jakie środki techniczne będziemy mieli do dyspozycji. Natomiast pracę pełną parą rozpoczęliśmy tuż po losowaniu grup, bo musieliśmy wiedzieć gdzie, na jakim stadionie i w jakim mieście zagra reprezentacja Polski.

Jeśli chodzi o komentatorów, to mamy ich ustawionych numerycznie. Dobór pierwszy to ważność meczów, a dobór drugi to logistyka, bo tak jak już wspominaliśmy –to największa operacja logistyczna w historii wielkich imprez sportowych. Duże odległości między miastami, słabe połączenia lotnicze, długie podróże pociągiem – to wszystko spowodowałoby, że dziennikarze stracą wiele czasu na przemieszczanie się. Zaś w czasie mistrzostw świata czy igrzysk olimpijskich pracuje się 24 godziny na dobę, więc nie możemy pozwolić, żeby jakieś ważne ogniwo wypadło nam na dwa lub trzy dni.

fot. TVP

– Czy wiadomo, kto będzie komentować mecze Polaków w fazie grupowej?
– Wiadomo. Pierwszy mecz z Senegalem skomentuje Dariusz Szpakowski. Mecze z Kolumbią i Japonią Jacek Laskowski.

– Kiedy poznamy kadrę TVP na mundial w Rosji? I jacy eksperci się w niej znajdą? Zapowiadał Pan niespodzianki.
– Konferencja prasowa odbędzie się 29 maja. Myślę, że jedną z największych niespodzianek zdradził już Sebastian Mila, który humorystycznie ogłosił swój największy transfer w karierze. Rozmawialiśmy o tym trochę i doszliśmy do wniosku, że w Lechii Gdańsk siedzi na ławce rezerwowych, ale w Telewizji Polskiej to od niego zaczynamy ustalanie składu. Myślę, że jeszcze kilka takich mocnych nazwisk będzie. Pracujemy nad dużą niespodzianką, ale to jest bardzo trudna praca i wymaga wielu przygotowań. Na pewno będziemy mieć szerokie spektrum ekspertów, bo mamy do zagospodarowania 64 mecze. Będzie to mieszanka wybuchowa, bo mamy szacunek do Andrzeja Strejlaua, Jerzego Engela, Jana Tomaszewskiego i oni też będą wielką częścią futbolowej rodziny TVP Sport. Będzie też miejsce dla byłych, młodszych reprezentantów Polski, a także dla przedstawicieli innych mediów. Chcielibyśmy otworzyć drzwi TVP dla ludzi, którzy są znani kibicom, ale do tej pory nie pojawili się na naszych antenach, chcemy eliminować bariery. Prowadzimy rozmowy z Andrzejem Twarowskim, żeby odwiedził nas jako redaktor radia Zapinamy Pasy, rozmawiamy z portalem i radiem Weszło. Chcemy, żeby mundial był dla wszystkich Polaków dostępny w telewizji, w aplikacji mobilnej, ale też był taką platformą współpracy i wymiany spostrzeżeń przedstawicieli wszystkich mediów.

– Czyli dziennikarze Weszło będą zapraszani do studia?
– Jesteśmy otwarci na współpracę ze wszystkimi mediami. Weszło ma ogromną siłę w mediach społecznościowych, a projekt radiowy Krzysztofa Stanowskiego jest strzałem w dziesiątkę. Trzymamy kciuki.

– Więc pojawia się szansa, że podczas finałów mistrzostw świata w studiu TVP zobaczymy Krzysztofa Stanowskiego?
– Doszło do rozmowy między nami. Obie strony są otwarte na współpracę. Drzwi dla Krzysztofa Stanowskiego w TVP są otwarte i jeśli wspólnie podejmiemy decyzję, że zasadna jest jego obecność w studiu podczas mundialu, to przyjmiemy go z otwartością. W ogóle nie wykluczamy, że ludzie z Weszło pojawią się w naszym studiu. Myślę, że bardzo obiecującym i rozwijającym się dziennikarzem jest Jakub Białek, który był i w Senegalu, i w Kolumbii, i Japonii. Myślę więc, że będzie mieć wiele ciekawych informacji bezpośrednio z obozów naszych rywali. To człowiek, który potrafi nie tylko opowiadać o sporcie, ale też o sprawach pobocznych – spojrzeć szerzej na kontekst sportowy poprzez kontekst społeczny.

"Od Lewego do Lewego". Wielkie emocje komentatorów podczas Polska – Korea Południowa

– Jak wygląda sprawa z transmisjami 4K podczas mundialu?
– Sytuacja z 4K wygląda następująco – jak chcesz oglądać kanały w jakości 4K/UHD, to musisz mieć telewizor 4K. Druga rzecz, musisz mieć dekoder 4K. Wiele osób tego nie wie. Jeśli ma swój stary dekoder w jakości Full HD, to nie zadziałała. Kolejna kwestia – ktoś musi ten sygnał dostarczyć. Telewizja Polska nie ma własnej dystrybucji 4K. W Polsce są dwa podmioty, które taką sprawdzoną możliwość mają – platforma NC+ i Orange. We współpracy z NC+ postanowiliśmy dostarczyć widzom transmisje w 4K. Dwanaście wybranych meczów będzie w NC+ w kanale Canal+ 4K. Natomiast pozostałe 52 mecze w kanale TVP 4K. To był mój cel, aby doprowadzić do tego, żeby po raz pierwszy w historii wielka impreza sportowa była dostępna w najlepszej możliwej jakości. Mam nadzieję, że kibice będą zadowoleni.

– Adam Korman pyta czy TVP 4K to tylko kanał na mundial, czy zostanie też po mistrzostwach świata?

– W tej chwili trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że dobrym pomysłem byłoby zostawienie tego kanału. Mogę wypowiadać się tylko na temat praw sportowych, ale coraz więcej produkcji powstaje w 4K. To kwestia biznesowa i kwestia opłacalności dla Telewizji Polskiej, ale myślę, że to pierwszy krok, aby pokazać, że TVP to najwyższa jakość.

– Pytanie od Bartłomieja Bobera: "czy jest szansa, że 1 czerwca TVP Sport trafi do naziemnej telewizji cyfrowej? Jeśli nie, to czy jest jakaś konkretna data?".
– Serdecznie pozdrawiam pana Bartłomieja, z którym toczyłem niejedną dyskusję na Twitterze. Rozmowy trwają, ale niestety nie mogę powiedzieć więcej. W tej chwili stajemy przed kwestią Emitela i tego, że nie zmniejszył swoich wymagań finansowych, jeśli chodzi o wykup miejsca na MUX8. Są to horrendalne pieniądze. Absolutnie niewspółmierne pod kątem zasięgu tego multipleksu. Praca wre, piłka po stronie Emitela, natomiast tak jak ostatnio powiedział prezes Kurski – dotrzymamy obietnicy i w trakcie mistrzostw świata TVP Sport będzie w naziemnej telewizji cyfrowej.

– Z kolei Piotr Zych pyta czy jest szansa na kanał TVP Sport 2? "TVP Sport pokazuje coś kosztem czegoś, przez co sporo fajnych praw przepada" – argumentuje.
– Jak mawiał dwadzieścia lat temu mój trener na siłowni – jest szkoła falenicka i szkoła otwocka. Obydwie są dobre (śmiech). Dla nas kluczowe jest wejście TVP Sport do naziemnej telewizji cyfrowej. I teraz pytanie, czy jeśli TVP Sport będzie ogólnodostępny, to jest sens tworzenia drugiego kanału? Powstają dwa warianty: w otwartym kanale dajemy słabsze prawa, a w zamkniętym prawa droższe – wtedy kibice są niezadowoleni. Bo jak to możliwe, że Telewizja Polska daje w otwartym kanale gorsze prawa, a my nadal mamy płacić za drugi kanał? A z drugiej strony, jeśli w kanale otwartym będą lepsze prawa, a cała reszta w kanale zamkniętym, to żaden z dystrybutorów nie będzie chciał za ten kanał płacić. Na multipleksie trzecim jest bardzo mało miejsca, multipleks ósmy to bardzo wątpliwa sprawa, więc tak naprawdę trudno o miejsce na jeszcze jeden kanał sportowy. Dwóch kanałów otwartych też nie ma sensu robić. Dlatego nie rozważamy tego. Jeśli prawa będą się nakładać czasowo, to będziemy trwać przy transmisjach łączonych. Do tego wszystko będzie dostępne w aplikacji mobilnej i na stronie SPORT.TVP.PL, bez żadnych dodatkowych opłat.

Mecz towarzyski: Polska – Korea Płd. (skrót)

– "Kapitan Tsubasa" – pana autorski pomysł. Nie wszyscy go rozumieją. Podoba się dzisiejszym trzydziestolatkom, ale starsza grupa odbiorców jest sceptycznie nastawiona – pojawiły się głosy, że powinno być w TVP ABC, a nie TVP Sport.
– Chcemy, żeby TVP Sport był kanałem dla wszystkich, żeby było miejsce dla ludzi, którzy pasjonują się nie tylko piłką nożną, ale także niszowymi dyscyplinami – stąd zainwestowaliśmy w snooker czy darts. Staramy się pokazywać wszystkie dyscypliny olimpijskie. Chcemy też przyciągnąć młodych widzów, stąd nasza inwestycja w esport, czyli target absolutnie nietelewizyjny. Jeśli chodzi o Tsubasę, to chciałem, żeby pokolenie trzydzieści plus poczuło się jak "za małolata". Śmieję się, że w życiu każdego mężczyzny najtrudniejsze jest pierwsze czterdzieści lat dzieciństwa. Wiem, że wiele osób jest zadowolonych z tego pomysłu. Bardzo dużo moich znajomych ogląda jeszcze raz z wypiekami na twarzy przygody bohaterów japońskiego anime i – co ważne – robią to z dziećmi. Chcieliśmy wprowadzić powiew świeżości w telewizjach sportowych, żeby pokazać innym stacjom, że można robić kanał o tej tematyce trochę inaczej. Tsubasa nie pojawia się kosztem niczego innego – jest wyświetlany zamiast powtórek.

– Skąd pomysł na "Kapitana Tsubasę" w TVP Sport?

– Podczas losowania grup mistrzostw świata, kiedy trafiliśmy na Senegal pierwsze moje myśli powędrowały w stronę pewnej senegalskiej knajpy, ale jedzenie tam nie było zbyt smaczne. Wszystko dość ciężkie i podawane na słodko. Wolę zdecydowanie ostrzejszej potrawy. Kolumbia to absolutnie serial "Narcos" – świetna pozycja dla każdego serialofila, ale z wiadomych względów nie możemy pokazywać tej pozycji w Telewizji Polskiej (śmiech). A Japonia to Tsubasa. Każdy na podwórku chciał być Tsubasą, wspólnie z kolegami ćwiczyliśmy podwójne strzały braci Tashibana – ile było zabawy i ile zdartych kolan (śmiech). Ale wśród wielu Tsubasów, ja jako jedyny podwijałem rękawki…

– Napisał pan na Twitterze – według Nielsena liczba widzów "Kapitana Tsubasy" wyniosła równe zero. A jaką oglądalność ma realnie?
– W internecie ogląda się dobrze, ale chodziło nam przede wszystkim o wzbudzenie, a w przypadku grupy trzydziestokilkulatków, o której mówiłem wcześniej, przypomnienie pozytywnych emocji i umocnienie relacji z widzami i to się sprawdziło doskonale, bo mówiła o tym cała Polska. W telewizji oglądalność jest niezła. Nie jest to rekordowy poziom – między dwadzieścia a trzydzieści tysięcy – ale to o wiele lepszy wynik niż powtórki, dlatego jesteśmy bardzo zadowoleni z tego projektu.

– Dużo kontrowersji wzbudza też esport. Rafał Szymański pyta wprost: "czy telewizja sportowa powinna transmitować wydarzenie, jak kilku gości gra na komputerze?".
– Esport to zjawisko społeczne. Z tego, co słyszałem, w Polsce jest już ponad trzy miliony aktywnych graczy. Takiego zjawiska nie można lekceważyć. Telewizja Polska jest pierwszą telewizją linearną, która zainteresowała się esportem i nie wyklucza tego środowiska. Wręcz staramy się, aby było częścią wielkiego projektu sportowego. Po raz pierwszy w historii transmitowaliśmy finały mistrzostw Polski w FIFA, League of Legends i Counter Strike’a, co spotkało się z ogromnym zainteresowaniem widzów. Stawiamy na esport. Jestem członkiem komitetu esportowego EBU – Europejskiej Unii Nadawców, gdzie są wszyscy najwięksi publiczni nadawcy, tacy jak BBC, ZDF, Rai czy France Televisions i oni z ogromną uwagą śledzą, co się dzieje na polskim rynku. Co jakiś czas zdaje im raport z esportu. Telewizja Polska jest pionierem nie tylko na naszym rynku, ale też w całej Europie. Jak widać ten ruch był słuszny, bo słyszeliśmy o tym, że Polsat chce już uruchomić nowy kanał – Polsat Games. Każdy wybiera swoją drogę, jestem przekonany, że nasza droga jest słuszna, bo już jakiś czas temu padło stwierdzenie, że człowiek, który będzie w stanie przyciągnąć zainteresowanie graczy na telewizję linearną, zarobi wielkie miliony. A jest to bardzo trudne, bo jak zainteresować telewizją ludzi, którzy nie oglądają telewizji? Mam na to pewien pomysł!

– Od początku roku Telewizja Polska postawiła na boks. Jest pan zadowolony z tego, w jaki sposób pokazujecie tę dyscyplinę? Która z gal w TVP miała najwyższą oglądalność?
– Świetnie oglądała się gala Joshua-Parker. Ogromne wydarzenie medialne, fantastyczna walka, świetna oprawa. Bardzo dobrze została też odebrana walka Macieja Sulęckiego. Co prawda godzina była bardzo niekorzystna, ale to są amerykańskie gale i z tym trzeba żyć. Z ostatniej gali w Wałczu nie jestem zadowolony. Wyciągamy wnioski, uczymy się na błędach. I oprawa, i przede wszystkim poziom sportowy będą na zdecydowanie wyższym poziomie. Bardzo długo rozmawiałem z Andrzejem Wasilewskim i naszym wspólnym celem jest, żeby polski boks zawodowy ponownie znalazł swoje miejsce w ogólnodostępnej telewizji, również dla mniej zamożnych kibiców, żeby ludzie rozpoznawali naszych, polskich zawodników, a mamy naprawdę wielu bardzo zdolnych pięściarzy, jak wspomnianego Maciej Sulęcki. Świetnie na ringach radzi sobie Fiodor Czerkaszyn, bardzo zdolni są Paweł Stępień i Przemysław Runowski. Do tego wielkie emocje i ogromną sympatię wzbudza Izu Ugonoh, jest Ewa Piątkowska, jest bardzo doświadczony, nie tylko na ringach bokserskich, ale też w życiu, Krzysztof Włodarczyk. Do tego ostatni mistrz świata Krzysztof Głowacki. Bardzo mocna ekipa. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej dyscypliny, która jest jedną z najważniejszych w Polsce. Chodzi nie tylko o boks zawodowy, ale podpisaliśmy także porozumienie z Polskim Związkiem Bokserskim i mocno angażujemy się też w boks olimpijski, czego pierwszym przykładem była gala w Wałczu, gdzie oprócz zawodowców, wystąpili przedstawiciele bosku olimpijskiego.

Studio TVP Sport: Esport – podsumowanie ESL Mistrzostw Polski

– Arkadiusza Mruka interesuje, dlaczego ostatnio studia przed meczami Ligi Mistrzów były takie krótkie?
– Bardzo trudne pytanie. Telewizja Polska utrzymuje się z dwóch źródeł. Pierwsze z nich to abonament, które w tej chwili płaci 11 procent osób, a drugim źródłem są reklamy. Prawa sportowe są bardzo, bardzo drogie. Znów powtarzam: każdą złotówkę musimy oglądać dwa razy. To wynika po prostu z rachunku ekonomicznego. Musimy sobie radzić. Wiem, że nie jest to komfortowa sytuacja, że te studia są bardzo krótkie, ale "prime time" w dużej antenie jest na wagę złota i musi zaspokoić różne potrzeby, dodatkowo utrzymać przed odbiornikami wszystkich widzów, nawet tych, którzy sportem interesują się mniej. Natomiast pomysł długofalowy jest taki, że TVP Sport jako antena otwarta na multipleksie będzie w stanie zaoferować kibicom długie, wyczerpujące studia, a w antenach otwartych będą po prostu wydarzenia sportowe, już bez tej obudowy. Przykład ostatnich meczów reprezentacji, gdzie studio w TVP Sport trwało ponad trzy godziny i świetnie się oglądało.

– Czy TVP zamierza wykupić sublicencję od Polsatu na kolejny sezon Ligi Mistrzów?
– Liga Mistrzów wróciła do Telewizji Polskiej. Można powiedzieć, że mieliśmy ogromne szczęście, bo to jeden z najciekawszych sezonów w Lidze Mistrzów w ostatnich latach. Daliśmy widzom możliwość oglądania najlepszego meczu w środę oraz skrótów wszystkich meczów po środowych spotkaniach w telewizji otwartej. Mamy nadzieję, że przez kolejne trzy lata kibice będą mogli także w antenie otwartej oglądać co najmniej jeden mecz i bramki ze wszystkich pozostałych. Oczywiście jesteśmy zainteresowani sublicencją, ale to są rozmowy biznesowe, które pewnie w niedługim czasie się rozpoczną.

Stacji NC+ kończą się prawa do Pucharu Hiszpanii, a Polsatowi do Pucharu Włoch. Arkadiusz Kucharski pyta czy TVP powalczy o któreś z nich?
– Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Ostatnie miesiące spędziliśmy na negocjowaniu bardzo ważnej dla nas umowy i historycznej wręcz, jeśli chodzi o zakres praw, czyli skoki narciarskie na najbliższe trzy sezony. Pamiętajmy jednak, że nie mamy nieograniczonych środków budżetowych, ani tak dużych możliwości ich pozyskania, jak nasi rywale na rynku. Cena musi być adekwatna do produktu. Na pewno i Puchar Włoch, i Puchar Hiszpanii są w kręgu naszych zainteresowań. Tak jak wspominałem – biznes lubi ciszę. Nie chciałbym się wypowiadać na temat konkretnych praw, bo tak jak na rynku transferowym – gdy wspomina się o jakimś piłkarzu, cena od razu rośnie.

Dwie świetne akcje Radwańskiej. "Nadzwyczajne umiejętności"

– Pada dużo pytań o tenis. Czy TVP przedłuży prawa do transmisji WTA i czy ewentualnie rozszerzy je o ATP?
– Jeśli chodzi o męski tenis, to prawa są bardzo drogie, a już Wielki Szlem można porównać do piłkarskiej Ligi Mistrzów, więc raczej nie będziemy w niego inwestować. Z prostego względu – nie ma na razie sukcesów Polaków. Chcielibyśmy, żeby TVP Sport był kanałem, w którym pokazujemy najważniejsze wydarzenia dla polskiego kibica. Jeśli TVP Sport wejdzie na multipleks rozważymy temat wykupu sublicencji do najważniejszych wydarzeń, czy to męskiego tenisa, czy Wielkiego Szlema, czy najważniejszych turniejów ATP, ale to melodia przyszłości. Musimy zabezpieczyć kilka ważniejszych praw. 

Jeśli chodzi o tenis kobiecy, to od wielu lat jest to nasza lokomotywa programowa. Wspieramy Agnieszkę Radwańską i mamy nadzieję, że jeszcze przez parę lat będzie w czołówce i będzie cieszyć kibiców swoją grą. Mamy bardzo odważnie wchodzącą na korty Magdę Linette. Jest Magda Fręch, która też robi systematyczne postępy. Nie zapominajmy o Idze Świątek, która w tej chwili jest już dziewiątą młodzieżową rakietą świata, a już dwa lata temu dostrzegliśmy jej potencjał, śledzimy i informujemy o sukcesach w tenisie młodzieżowym. Liczymy, że będzie się tak wspaniale rozwijać, jak do tej pory i osiągnie sukcesy na miarę Agnieszki Radwańskiej. Chociaż wiele osób ze środowiska tenisowego twierdzi, że to jest jeszcze większy talent i systematyczną pracą może osiągnąć więcej. Uważam, że misją Telewizji Polskiej jest wspieranie naszych talentów i ich medialne wsparcie. Przykład Igi Świątek jest bardzo dobry. Będziemy starali się wyłapywać takie sportowe perły i prowadzić ich kariery.

– "A co z piłką ręczną?" – pyta Łukasz Malinowski. Chodzi o mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata.
– Tu sytuacja jest bardzo skomplikowana. Reprezentacja Polski – zarówno męska, jak i żeńska – bardzo obniżyła loty. Są małe szanse, że będziemy w tych dużych imprezach odgrywać znaczące role. Najpierw trzeba na te turnieje awansować, a dysponenci praw wychodzą z założenia, że kosztują tyle samo, a nawet więcej niż kosztowały wcześniej. W tej chwili prowadzimy negocjacje, ale nie są one proste. Musimy rozsądnie gospodarować budżetem, który mamy. Jeżeli za imprezy w piłce ręcznej bez udziału reprezentacji Polski musimy zapłacić tyle samo, co z jej udziałem, to wolimy te pieniądze zainwestować gdzie indziej. Może w Ligę Mistrzów piłkarzy ręcznych? Na pewno ten sport jest dla nas bardzo ważny. Wciąż pokazujemy przecież reprezentację Polski, podpisaliśmy długoletnią umowę ze Związkiem Piłki Ręcznej w Polsce. Współpraca układa się bardzo dobrze, więc absolutnie nie mamy zamiaru rezygnować z piłki ręcznej. Musimy natomiast dobrze te umowy wynegocjować i cały czas czekamy, żeby oferta i wymagania dysponentów praw były urealnione.

Lijewski: odmładzanie kadry? Zrobiliśmy to najgorzej jak to było możliwe

– "Dobrze się ogląda Tour de Pologne, ale przydałby się jakiś większy Tour – może Giro d'Italia albo Tour de France?" - pyta pani Ilona Kulińska.
– Tour de Pologne jest naszym narodowym produktem. Telewizja Polska produkuje sygnał międzynarodowy, dużo nad tym pracujemy i w zeszłym roku była to jedna z naszych najlepszych transmisji w ocenie międzynarodowej federacji i kibiców na całym świecie. Tak naprawdę tylko Tour de France miał lepszą produkcję telewizyjną od TdP. Natomiast jeśli chodzi o inne Toury, to przewagę ma Eurosport. To kanał paneuropejski i w każdym kraju, w którym jest Eurosport, mogą pokazywać daną imprezę. Te prawa nie są dostępne na polskim rynku, a jak państwo doskonale zdają sobie sprawę – trudniej jest Telewizji Polskiej rywalizować z telewizją, która wykupuje je na cały europejski rynek. Tak jak wspominałem wcześniej – jeśli TVP Sport będzie anteną otwartą, czyli taką, która nie będzie bezpośrednim konkurentem dla Eurosportu i innych stacji komercyjnych, to jesteśmy otwarci na rozmowy w sprawie sublicencji, żeby najważniejsze fragmenty Tour de France, Giro d'Italia czy Vuelta a Espana pojawiły się na antenach TVP Sport.

– Po sezonie 2018/19 kończą się prawa do piłkarskiej Ekstraklasy. Czy jest możliwość, że TVP pozyska ją na wyłączność?
– Oczywiście. Jak będzie rozpisany przetarg, zobaczymy, która opcja będzie nam najbliższa. Czy wystąpimy tylko o najlepszy mecz na antenie otwartej i skróty wszystkich spotkań, czy zdecydujemy, że sytuacja biznesowa na rynku jest taka, że najbardziej opłacalne dla Telewizji Polskiej będzie wystąpienie o cały pakiet praw Ekstraklasy i odsprzedanie sublicencji jakiemuś partnerowi komercyjnemu. Do tej pory przy przetargach stacje komercyjne pozyskiwały całe prawa, a później za bardzo wysoką kwotę odsprzedawały je TVP, de facto finansując sobie znaczną część tej licencji. Jeżeli będziemy dysponować odpowiednimi funduszami, może odwrócimy sytuację i kupimy całą Ekstraklasę, w znacznej części finansując sobie ten zakup, odsprzedając sublicencje partnerom komercyjnym. Dlaczego nie? Dlaczego TVP ma być traktowana jako mały podmiot, skoro jesteśmy największym na rynku?

– 1 czerwca rusza "Projekt: Lewy", pierwszy sportowy interaktywny reportaż w Polsce. O co w nim chodzi? 

– "Projekt: Lewy" to specjalna, multimedialna platforma, dzięki której użytkownik będzie mógł sam wybrać, od której strony chce poznać Roberta Lewandowskiego oraz ścieżkę, jaką chce podążać, by śledzić jego życie i karierę. To nie będzie "zwykły" film dokumentalny ani standardowy reportaż, tylko pierwszy w Polsce reportaż interaktywny. 
Na przygotowanie projektu TVP Sport poświęcił ponad rok. Przeprowadzono blisko 30 wywiadów, w tym z samym Robertem Lewandowskim. Reporterzy zjechali Polskę od Warszawy po Poznań i Niemcy od Dortmundu po Monachium. Porozmawiali z kolegami z drużyn, trenerami – zarówno z drużyn młodzieżowych, jak i reprezentacyjnymi. Czegoś takiego w polskiej sieci jeszcze nie było! Jako Telewizja Polska zaczynamy kreować nowe trendy i bardzo wysoko podnosimy sobie poprzeczkę. A to wszystko z myślą o naszych widzach!

Rozmawiał Adrian Koliński

"Projekt: Lewy" startuje 1 czerwca. Zobacz zwiastun!
Paweł Wojtala: chyba nikt się nie spodziewał, że Romańczuk zostanie powołany

najpopularniejsze

Oficjalnie: filar reprezentacji Chorwacji odchodzi

75. TdP: "piłkarski" etap z Chorzowa do Zabrza (kronika 06.08.2018)

Kapitalny finisz Święty-Ersetic. Polka mistrzynią Europy!

Lekkoatletyczne mistrzostwa Europy. Sztafeta 4x400m kobiet (finał): Polki ze złotym medalem

ME w Berlinie: złoty medal Anity Włodarczyk