tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

LN: obiecujący początek. "Coś z tego może być"

Dwie porażki i zwycięstwo – to bilans reprezentacji Polski siatkarek w turnieju Ligi Narodów w Lincoln. Po pierwszym tygodniu rywalizacji biało-czerwone zajmują 13. miejsce na 16 zespołów. - Dobrze się patrzy na tę drużynę – ocenia postawę Polek były selekcjoner kadry, Zbigniew Krzyżanowski.
Siatkarki reprezentacji Polski (fot. PAP)

W mieście Lincoln – stolicy stanu Nebraska – polskie siatkarki ambitnie walczyły z Amerykankami, zachowały zimną krew w końcówce meczu z Włoszkami i nie potrafiły sobie poradzić z mocnymi na początku sezonu Turczynkami. Najsilniejszymi punktami drużyny były: atakująca Malwina Smarzek (66 punktów w 3 meczach) oraz środkowa Agnieszka Kąkolewska (38 punktów, w tym 11 bloków). – W ostatnim meczu z Turczynkami, rywalki obnażyły nasze słabe strony. W tym brak doświadczenia w starciach z drużynami na najwyższym poziomie. Zabrakło nam też potencjału w niektórych elementach technicznych. Ale życzę sobie i zespołowi, żebyśmy utrzymali zaangażowanie oraz poziom z meczów z Amerykankami i Włoszkami na kolejne turnieje – mówi trener Jacek Nawrocki.

Niewiele ponad cztery błędy na set – o takiej statystyce rok, czy dwa lata temu polski zespół mógł tylko pomarzyć. Zdarzały sie bowiem spotkania, w których w secie biało-czerwone oddawały rywalkom 8, a nawet 10 punktów. – Teraz widać poprawę – twierdzi selekcjoner kadry kobiet z lat 2000-2003, Zbigniew Krzyżanowski. – Sprawa numer jeden to blok. Zawodniczki dobrze układają ręce, ustawiają się pod siatką. Jest też postęp w zagrywce: agresywna, płaska, trudna dla przeciwnika. Po trzecie: Polki potrafią przyspieszać grę, zarówno na skrzydle jak i na środku. Okazuje się, że nasz zespół to nie "chłopiec do bicia". Ale dlaczego mielibyśmy nie mieć pewności siebie, skoro gra u nas sporo już całkiem doświadczonych siatkarek?

Poczynania Polek bacznie śledzi też inny były trener kadry, Piotr Makowski. Pod jego okiem biało-czerwone zdobyły brązowy medal w mistrzostwach Europy 2009 w Łodzi. – Trzymam kciuki za ten zespół – zapewnia, prowadzący obecnie Pałac Bydgoszcz, szkoleniowiec. – Generalnie trzeba ocenić grę naszej ekipy pozytywnie. Dziewczyny występujące na przyjęciu są coraz bardziej doświadczone, przebywały często na parkiecie w trakcie sezonu ligowego. Teraz to procentuje. Ale nie ma co ukrywać, że na tej pozycji brakuje nam trochę wzrostu, więc należy szukać wyższych i silniejszych fizycznie przyjmujących. Były już takie próby z Malwiną Smarzek, choć ona udowadnia, że jest bardzo wartościowa na pozycji atakującej – analizuje były selekcjoner. – Najbardziej optymistyczne jest to, że zawodniczki, które tworzą tę ekipę mają przed sobą jeszcze co najmniej kilka lat grania. Nie powinniśmy więc obawiać się tego, że będą kończyć reprezentacyjną karierę – dodaje Makowski.

Siatkarki reprezentacji Polski (fot. PAP) Przed turniejem w Lincoln niewielu ekspertów dawało Polkom szansę na wywalczenie choćby punktu w starciach z mistrzyniami świata, Amerykankami, czy czołowymi ekipami Europy - Włoszkami i Turczynkami. Tymczasem pierwsze dwa spotkania pokazały nowe, nieco lepsze oblicze polskiej ekipy. – Takie mecze to zbieranie ogromnego doświadczenia i dobry prognostyk na przyszłość – podkreśla dwukrotna mistrzyni Europy, Aleksandra Jagieło. – Skoro nasze dziewczyny powalczyły z Amerykankami, wygrały z Włoszkami to powinny coraz lepiej prezentować się w kolejnych spotkaniach. W pierwszych tego typu turniejach ekipy się zgrywają, zdarzają się niespodzianki. A w polskiej drużynie są przebłyski bardzo fajnej gry, coś z tego może być – prognozuje wieloletnia przyjmująca kadry.

Po pierwszym turnieju widać, że trener biało-czerwonych stara się z nich wykrzesać maksimum możliwości. Przywiązuje wagę do każdego szczegółu i próbuje zaskoczyć rywalki. – Nie ma z nami Asi Wołosz, ale dwie rozgrywajace, czyli Marlena Pleśnierowicz i Julia Nowicka grają bardzo szybko. To mi pasuje, a co najważniejsze jest skuteczne – mówi kapitan reprezentacji Polski, Agnieszka Kąkolewska. A Zbigniew Krzyżanowski dodaje: – Jacek Nawrocki ma charyzmę i potrafił zawodniczkom to przekazać. Po meczach w Lincoln bardziej zdefiniowały swoją wartość. Myślę, że wywalczą miejsce, które pozwoli im pozostać w przyszłorocznych rozgrywkach.

Polki wyleciały w piątek z Lincoln do Chicago, stamtąd ruszyły w siedemnastogodzinny lot do Hongkongu, a następnie podróż... promem do Makau. Zmierzą się tam z Chinkami, Serbkami i ekipą Tajlandii. – Myślę, że ten turniej będzie trudniejszy niż w Lincoln – przewiduje trener Nawrocki. – Chinki zagrają pewnie mocniejszym składem. Serbki, wiadomo, to jeden z faworytów Ligi Narodów. A zespół Tajlandii gra specyficznym stylem, jedynym w swoim rodzaju. Szybko, kombinacyjnie, ofiarnie. Rok temu pokonały przecież Brazylijki. Będzie to zetknięcie z siatkówką, z którą nie mamy kontaktu – kończy selekcjoner.

Po pierwszym tygodniu Ligi Narodów w tabeli prowadzą Holenderki przez Turczynkami i Amerykankami. Serbki są czwarte, Chinki, które niespodziewanie przegrały z Koreankami 0:3 – piąte, a Tajlandia zajmuje 10. pozycję.

Rafał Bała
Redakcja Sportowa Polskiego Radia


LN: PORAŻKA POLEK Z TURCZYNKAMI

podobne informacje

LN: zacięty mecz. Serbki za mocne dla Polek

Nawrocki podał skład reprezentacji siatkarek na LN

Kadra siatkarek rozpoczęła zgrupowanie w Szczyrku

Jacek Nawrocki: o siebie nie dbam, ale nie rozliczajmy kadrowiczek!