tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny

Ja też mam dosyć

Koń jaki jest, każdy widzi. Przy Bułgarskiej w Poznaniu konie zostały poza stadionem, więc powtórki z Gliwic nie było. Niewielkie to pocieszenie wobec klęski Lecha i Ekstraklasy w starciu z bandytami.

Ja też mam dosyć

Koń jaki jest, każdy widzi. Przy Bułgarskiej w Poznaniu konie zostały poza stadionem, więc powtórki z Gliwic nie było. Niewielkie to pocieszenie wobec klęski Lecha i Ekstraklasy w starciu z bandytami.
(fot. PAP)

Kibic Legii ma dość! Dlaczego rzucam Ekstraklasę?

– Mistrz po walkowerze, to będzie ciekawy scenariusz – rzucił dwie godziny przed meczem kolega, który dużo wie o "tematach kibicowskich". Trochę nie dawałem mu wiary, bo przecież Wiara nie jest chyba złożona z tych, którym zależy na zniszczeniu samych siebie. Skoro identyfikują się z klubem, miastem, skoro to są dla nich najświętsze wartości, to po co mieliby demolować własny stadion, narażać na szwank markę?

O, naiwności. Moja logika mnie zawiodła, podobnie jak służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo nas wszystkich. Po meczu spotkałem kibiców Lecha, którzy kiboli usprawiedliwiali! – To nie chodzi o Legię, tylko o nasz klub. Panie Maćku, tak być nie może.

Na pytanie co dokładnie tak "być nie może", odpowiedź nie była już taka prosta.

W transmisji powiedziałem, że rozróba nie była wyrazem siły, a słabości poznańskich trybun. Skoro bowiem osiągnęli już jeden cel, czyli wystraszyli organizatorów na tyle, że Legia nie mogła odebrać medali na stadionie, to wystarczyłoby wywiesić krótki transparent "mówiący" o frustracji i… wyjść. Przekaz mocny, jednoznaczny i przy tym pokazujący siłę prawdziwą, bez potrzeby wątpliwej demonstracji z wyłamaniem płotu i rzuceniem kilku świec dymnych. Tyle, to każdy głupi potrafi. I każdy już wie, że kibol potrafi zniszczyć, wyrwać, przerwać mecz. Wielu byłoby zaskoczonych, że tego tym razem nie zrobił, tylko poszedł do domu. Obojętność ma bowiem większą siłę od agresji.

Feta mistrzowska Legii (fot. PAP) Na tym tle chwalono spokojną grupę fanów z Warszawy, pewnie dlatego, że szybko zapomniano "przywitanie" zespołu po ostatniej wizycie w Poznaniu. Dodajmy do tego zadymiony finał Pucharu Polski, bijatykę ultrasów podczas meczu Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund. Teraz jak na dłoni widać, że mimo nowoczesnych stadionów, transmisji telewizyjnych najwyższej jakości, nasz futbol wciąż ma duży problem. Nie rozwiąże go sam. Kluby, Ekstraklasa SA, PZPN, nie są w stanie wygrać tej walki bez pomocy władz samorządowych i państwowych.

Sport jest apolityczny, sport jednoczy. Oby wszystkich normalnych przeciwko mniejszości, która – choć hałaśliwa i może pobić – nie ma prawa zawłaszczać futbolu, skoro nie przestrzega prawa i norm społecznych. Obecność kiboli na stadionie nigdy mi nie przeszkadzała, w końcu potrafią sprawić, że na stadionie jest energetyczna atmosfera. Ale jeśli masz na pokładzie takich, przez których możesz pójść na dno, to w najlepszym razie musisz wysadzić ich w najbliższym porcie, bo po prostu zatoniesz.

Maciej Iwański

Okrzyki radości i łzy Malarza. Świętowanie Legii
Michał Kucharczyk: to dla mnie najważniejsze mistrzostwo
Dariusz Mioduski: ten sezon był jak Matrix

najnowsze opinie

Rafał Rostkowski Drugiego gola dla Senegalu strzelił PZPN

Sebastian Mila To ten moment, gdy piłkarze potrzebują naszej wiary

Jan Tomaszewski Niepotrzebnie szukamy kwadratowych jaj

Maciej Szczęsny Szczęsny wybrał się do kiosku z napojami wyskokowymi